Nieważne czy w Polsce były więzienia CIA, czy nie. Walka z terroryzmem jest słuszna

Sprawa domniemanych tajnych więzień CIA dla terrorystów w Polsce w ostatnich dniach rozgrzała emocje polityków i opinii publicznej. Jedni – jak Janusz Palikot – twierdzą, że to jest wydarzenie haniebne dla Polski i nasz kraj powinien za to przeprosić. Inni, którzy jak Leszek Miller odpowiadają za decyzje w sprawie więzień argumentują, że walka z terroryzmem usprawiedliwia wszelkie metody.

Wcześniej, polscy politycy, m.in. ówczesny prezydent Aleksander Kwaśniewski oraz premier Miller, wielokrotnie zaprzeczali, by takie więzienia w naszym kraju istniały. Wychodzili zapewne z założenia, że jeśli okazałoby się to prawdą, to polscy żołnierze i obywatele byliby bardziej zagrożeni.

Dyskusja na temat więzień przerodziła się w ostry spór polityczny. – Polska nie może być polityczną kurtyzaną, której można wcisnąć więzienia. Mamy swoją godność, mamy swoją ambicję, nie zgadzamy się na to żeby nasz kraj był używany do torturowania ludzi – mówił Janusz Palikot.

Leszek Miller broni decyzji sprzed lat. – Cała ta sprawa stawia pytanie, kto za kim się opowiada. Ja zawsze będę stawał po stronie skrzywdzonych kobiet, dzieci i ofiar zamachów. Nie będę ronił łez nad mordercami. Dobry terrorysta to martwy terrorysta – argumentuje były premier.

Tymczasem, tak naprawdę nie jest ważne czy więzienia CIA w Polsce były, czy nie. Jeśli były, to po prostu oznacza, że pomogliśmy Amerykanom w walce z terroryzmem. Gdyby nie szybka reakcja Stanów Zjednoczonych po zamachach z września 2001 r. być może ofiarą kolejnych ataków terrorystów padłyby takie budowle jak wieża Eiffla, Big Ben, Brama Brandenburska czy Pałac Kultury i Nauki.

Amerykanie jednak w błyskawicznym tempie rozbili główny trzon Al-Kaidy i wyłapali większość jej przywódców i najgroźniejszych terrorystów izolując ich w odosobnieniu w więzieniu w Guantanamo.

Gdyby nie tak szybka reakcja USA i ich sojuszników, każdy z nas byłby zapewne o wiele bardziej zagrożony i musiałby wciąż obawiać się o bezpieczeństwo własne i swoich najbliższych.

Czy ktoś może dziś dać gwarancję, że gdyby wobec domniemanych terrorystów nie zastosowano ostrych metod, to nic by się nie wydarzyło? Wobec terrorystów, za nic mających życie innych należy stosować metody, które są skuteczne i dla nich zrozumiałe. Skoro są w stanie pojąć jedynie język agresji to niestety należy do nich przemówić podobnym językiem.

Stosując takie właśnie środki świat zachodni odniósł względny sukces w tej walce. Dzięki temu, tak spektakularne zamachy, jak te z 2001 r. nigdzie się nie powtórzyły. Owszem wydarzyły się ataki w Madrycie i Londynie, ale jednak miały inną skalę niż te z USA.

Można dyskutować o tym, czy polscy politycy w zamian za udostępnienie terytorium naszego kraju dla potrzeb Amerykanów powinni uzyskać coś dla Polski. Jednak trudno potępiać zaangażowanie i pomoc w walce z terroryzmem. Oskarżanie o to poprzednie rządy jest poważnym błędem.

Krzysztof Kuchta

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.