Nigdy w życiu nie dostałem nic za darmo

– To nie jest tak, że trener powiedział, że jadę na igrzyska, więc teraz już mogę leżeć, pachnieć i nic nie robić – mówi Michał Kubiak. Fot. Maciej Goclon

Michał Kubiak uważa, by miano jedynego pewniaka w składzie na igrzyska w Tokio nie zmieni niczego w jego podejściu do siatkarskich obowiązków. Kapitan reprezentacji przyznał też, że trener Vital Heynen zrobił się „bardzo normalny” i już niczym nie zaskakuje kadrowiczów.

Zgrupowanie jakie mają za sobą siatkarze reprezentacji Polski nie przypominało tych z poprzednich lat. – Choć nie mieliśmy jakiegoś turnieju docelowego, to trenowaliśmy w miarę normalnie. Zasady przebywania w ośrodku też były w miarę zwyczajne. Już nie trzeba było nosić maseczek. Bardziej podobało mi się zaś to, że jest czyściej. Jest większy porządek i ład. Wszyscy wiedzą za co są odpowiedzialni i co mają robić. Jak ktoś ma posprzątać, to posprząta, jak ktoś ma zdezynfekować, to zdezynfekuje. My sami też bardziej dbamy o to, co się dzieje wokół nas – mówi Kubiak i podkreśla, że trenowanie bez imprezy docelowej nie przekładało się na problemy z motywacją. – Wszyscy wiemy, co tak naprawdę robimy i po co tam byliśmy. Jako profesjonaliści zdajemy sobie sprawę, że po powrocie do klubów musimy być w dobrej formie. Nie może być tak, że przez trzy czy cztery miesiące nie robimy kompletnie nic i potem w klubach będziemy świecić oczami, bo np. przytyjemy czy będziemy kompletnie bez formy. Ja sam staram się o to dbać i podtrzymywać cały czas formę – stwierdza Kubiak.

W tym roku w Spale spory nacisk położono na integrację. Kapitan reprezentacji twierdzi, że nic go już tak naprawdę nie zaskoczy łącznie z niecodziennymi pomysłami Vitala Heynena. – Trener zrobił się bardzo normalny. Czy aż do tego stopnia, że nudny? Nie, ale zrobił się bardzo normalny. Nie wiem, czym jest to spowodowane – mówi Kubiak. Zgrupowania jakie ma za soba reprezentacja i towarzyskie mecze służyły nie tylko integracji i zadbaniu o formę przed przyjazdem do klubów ale też miały pewnie w jakiś stopniu znaczenie w kontekście selekcji olimpijskiej. – Ma tu 19 zawodników, z których trener prawdopodobnie będzie wybierał dwunastkę na igrzyska. Vital na wszystko zwraca uwagę i postawi na ludzi, którzy mu najlepiej pasują do zespołu. Nie wiem, jakimi kategoriami się kieruje przy wyborze. Ma mnóstwo pomysłów, jest człowiekiem kreatywnym, bardzo inteligentnym i przede wszystkim z dużym doświadczeniem, więc wie, czego naszej drużynie najbardziej potrzeba – mówi Kubiak. Heynen już w ubiegłym roku kilkakrotnie powtarzał, że kapitan reprezentacji Polski jest jedynym pewniakiem w składzie na Tokio. – Ja nigdy w życiu nie dostałem nic za darmo i nadal nie czuję, by tak było. Na wszystko, co mam, musiałem ciężko zapracować. To nie jest tak, że trener powiedział, że jadę na igrzyska, więc teraz już mogę leżeć, pachnieć i nic nie robić. Po pierwsze, nie jest to w moim stylu, a po drugie, jakbym tak zrobił, to w przyszłym roku bym przyjechał i większość chłopaków byłaby dużo lepsza ode mnie. A ja nie chcę odstawać od grupy i tego się trzymam – stwierdza Kubiak. Kapitan reprezentacji Polski planował po igrzyskach przerwę w występach w drużynie narodowej. – Każdy z nas podczas najbliższego sezonu klubowego będzie musiał pracować najlepiej jak tylko będzie umiał. Do igrzysk został rok. Czy tylko, czy aż – nie wiem. Został rok. Musimy to zaakceptować, nauczyć się z tym żyć i myśleć o tym, co będzie w przyszłym sezonie. Ale jeszcze bardzo dużo może się wydarzyć. Uniknijmy wszyscy poważnych kontuzji, a będzie dobrze – mówi Kubiak, który podkreśla, że istnieje tez takie niebezpieczeństwo, że z powodu pandemii w 2021 roku igrzyska także mogą się nie odbyć. – Na pewno nie zostaną już przełożone po raz kolejny, więc będzie w jedną albo w drugą stronę. Nie mamy na to wpływu. Nie lubię sobie zawracać głowy rzeczami, na które nie mam wpływu. Jak będziemy grać, to zrobię wszystko, żebyśmy zdobyli złoto. Jak nie będziemy, to trzeba będzie żyć dalej i świat się nie skończy – mówi grający na co dzień w Japonii kapitan polskiej reprezentacji.

W pierwszej połowie kwietnia Kubiak był jeszcze w Japonii, a teraz ponownie tam wraca. Przyjmujący polskiej reprezentacji ocenia decyzje władz tego kraju związane z pandemią jako racjonalne. – Wprowadzono stan wyjątkowy, co polegało na tym, że rząd poprosił o niewychodzenie z domu. Bo tam rząd liczy się z konstytucją, w której jest zawarte, że obywatelowi nie wolno nic nakazać. Nie można kazać właścicielowi zamknąć restauracji, bo to jest niezgodne z prawem. Można ewentualnie poprosić go o to, a obywateli, by nie wychodzili z domu. Musimy pamiętać, że dla niektórych taka restauracja to jedyne źródło dochodu. Wiele z nich pozostało więc otwartych i można się było swobodnie poruszać. Było zatem w miarę normalnie. W Japonii w maseczkach chodzi się na co dzień, niezależnie od pandemii. Dla nas to nie było więc nic nowego. Mieszkamy w centrum 10-milionowego miasta i widzieliśmy trochę mniej ludzi na ulicach, ale jakoś diametralnie życie nie różniło się od tego sprzed korona wirusa – kończy Michał Kubiak.

rm

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o