Nikomu nie mydliłem oczu

Fot. Bogdan Myśliwiec

II LIGA. Trener Stali Stalowa Wola Mirosław Kalita o walizkach, które już stały na progu, drużynie pozbawionej lidera i planie naprawczym.

Wczoraj po południu szefowie Stali zadecydowali, iż trener Mirosław Kalita wciąż będzie prowadził zespół. Zielono-czarni jesienią wygrali tylko 4 mecze i rundę ukończyli na dalekim 15. miejscu. Działacze postanowili zmienić drużynie warunki pracy. W związku z tym nie wiadomo, ilu piłkarzy, a także czy sam trener na tę propozycję przystaną.

- Ponoć był pan już spakowany?
- Walizka stała na progu, byłem przygotowany na najgorsze. Trenera bronią wyniki, u nas było z tym kiepsko, więc działacze mieli prawo poszukać kogoś na moje miejsce. Nie płakałbym z tego powodu, choć miło, że szefom klubom starczyło cierpliwości.

- Nie należy pan do trenerów przyspawanych do stołka, ale podczas wczorajszego spotkania z szefami klubu zapewne miał pan coś na swoją obronę?
- Chcieliśmy wszyscy osiągnąć wynik na poziomie Resovii mając w rękach argumenty, które bardziej pasują do Świtu Nowy Dwór Mazowiecki. Tak się nie da. Wąska kadra, brak wartościowych zawodników, młodzieżowców, szereg kontuzji, od połowy rundy musieliśmy sobie radzić bez prawego obrońcy. Kłopotów było co niemiara.

- Wie pan, która drużyna grała najgorzej na własnym boisku?
- Stal Stalowa Wola.

- Tylko jedno zwycięstwo i dwa remisy w 8 meczach. Skąd tak dramatyczny wynik?
- Ciężko o sensowną odpowiedź. O ile wcześniejsze porażki z Wisłą Puławy czy Puszczą Niepołomice można jeszcze jakoś wytłumaczyć, tak późniejsze już nie. Daliśmy ciała, nie ma o czym dyskutować.

- Działacze czuli, że zostali wprowadzeni w błąd. Członek rady nadzorczej Mariusz Szymański stwierdził: szkoda, że trener Kalita przed sezonem nie ogłosił wprost, że z takim zespołem bić się będziemy co najwyżej o utrzymanie.
- Nikomu nie mydliłem oczu. Sparingi pokazały, że tych chłopaków stać na grę ładną i skuteczną. Po 0-4 z Puszczą ogłosiłem, że podam się do dymisji jak nie zaczną grać tego, co potrafią. Ten zespół miał potencjał, tylko dość szybko skład się posypał i plany trzeba było weryfikować.

- Stal to drużyna pozbawiona lidera – to kolejny zarzut działaczy, którzy chyba mają dość opowiadania o utalentowanej młodzieży.
- Szukaliśmy takiego piłkarza przed sezonem. Niestety, nie stać nas było na Tomka Wietechę, tuż przed rundą z klubu odszedł Daniel Radawiec. Zawodnicy pokroju Jaromira Wieprzęcia i Marka Kusiaka też pewnie mogliby pełnić rolę liderów. Wracam jednak do tego samego – musieliśmy budować drużynę jak najmniejszym kosztem.

- W trzech meczach prowadziliście, ale nie umieliście utrzymać wyniku i traciliście punkty. Gdy przegrywaliście, ani razu nie potrafiliście zdobyć 3 punktów. To chyba trochę mówi o charakterze tej drużyny.
- Bardziej o jej umiejętnościach. Liderem formacji defensywnej jest Michał Czarny, który nie mógł sobie znaleźć miejsca w Stali Rzeszów. Ustalanie składu zaczynam od Damiana Łanuchy, który do niedawna występował na boiskach trzeciej ligi. Damian miał dobrą rundę, ale to zawodnik o określonych predyspozycjach. On nie będzie liderem, bo nie jest od kreowania sytuacji.

- Gdyby mógł pan cofnąć czas, w których kwestiach postąpiłby inaczej?
- Nic bym nie zmieniał. Przecież od początku mieliśmy wszyscy ograniczone możliwości. Nie wiem dlaczego działacze wstydzą się powiedzieć, że w tej chwili Stali nie stać na drogich i bardziej klasowych zawodników. Klubowi niewielu chce pomagać. Wsparcie miasta i firmy Wodex nie wystarcza, by stworzyć profesjonalny ośrodek. Tymczasem mam nieodparte wrażenie, że tutaj wszyscy żyją przeszłością. Są przekonani, że Stalowej Woli druga liga należy się niejako z urzędu.

- Jak wygląda plan naprawczy?
- Potrzeba doświadczonych piłkarzy do każdej formacji. W obronie jest dziura jak lej po bombie. Doświadczeni gracze, zachowanie aktualnej kadry oraz znalezienie wartościowego młodzieżowca – takie zmiany mogłyby pomóc Stali.

- Niełatwo będzie się utrzymać, widzi pan, co się dzieje w I lidze. Tymczasem wiosną “Stalówka” gra w Puławach, Niepołomicach, w Rzeszowie ze Stalą, w Płocku, Siedlcach, Tarnobrzegu i Tarnowie. Strach się bać.
- Tyle, że na wyjazdach zespołowi idzie lepiej, niż u siebie. Ten terminarz wcale nie jest taki niekomfortowy. Na swoim boisku zmierzymy się z rywalami, których wyprzedzamy: Motorem Lublin, Świtem, Wigrami Suwałki. Dwa zwycięstwa mogą sprawić, że Stal powędruje w górę tabeli.

Rozmawiał TOMASZ SZELIGA

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.