Nikt nie wyparł się Chrystusa

Cudowna figura Matki Bożej z sanktuarium Virgen de la Cabeza, zburzonego przez republikanów w czasie wojny domowej. Fot. Archiwum

Wielkie prześladowania Kościoła  w XX wieku – Hiszpania.

“Przysięgłem, że się pomszczę na tobie” wołał jeden z komunistów do Zbawiciela zamkniętego w tabernakulum – i strzelając do niego z pistoletu, dodał: “Poddaj się czerwonym, poddaj się marksizmowi”.

Takiego poziomu bestialstwa i barbarzyństwa jakimi cechowały się prześladowania Kościoła katolickiego oraz jego wiernych w latach 30. XX wieku w Hiszpanii, prawdopodobnie nie widziano nigdzie na świecie od czasów cesarstwa rzymskiego. Należą one do najkrwawszych w całych dziejach Kościoła. Męczeńska śmierć tysięcy duchownych i świeckich to najlepszy dowód na to, do czego mogą doprowadzić lewicowe rządy, które zaczynają od walki z religią w szkołach i zdejmowania krzyży.

W polskiej opinii publicznej wciąż pokutuje fałszywy obraz toczącej się w latach 1936–1939 hiszpańskiej wojny domowej. W propagandowej wersji utrwalonej w okresie PRL była to walka “szlachetnych republikanów” broniących demokracji z “złowrogimi faszystami” wspieranymi przez niemieckich nazistów. Obecnie popularniejsza jest teza o starciu dwóch ideologii: komunistycznej i faszystowskiej, które w Hiszpanii urządziły sobie swoisty poligon przed zbliżającą się II wojną światową.

Tymczasem, tak naprawdę, była to wojna w obronie cywilizacji europejskiej, która jest zbudowana na chrześcijaństwie. Takiego określenia użyli w swym liście hiszpańscy biskupi nazywając ją zbrojnym plebiscytem za lub przeciw cywilizacji chrześcijańskiej.

Republika zaczyna od walki z katolicyzmem

Wstępem do otwartej wojny hiszpańskiej lewicy z Kościołem w 1936 r. była polityka realizowana przez Republikę, która powstała w Hiszpanii w 1931 r. po obaleniu monarchii (w wyniku wygranej republikanów w wyborach lokalnych król Alfons XIII opuścił kraj de facto nie abdykując). Od początku władze republikańskie w większości opanowane przez liberałów, z których pokaźny procent było członkami lóż masońskich prowadziły politykę nieprzyjazną dla katolicyzmu.

W maju 1931 roku religia przestała być przedmiotem obowiązkowym w szkole. Następnym krokiem było całkowite usunięcie katechezy ze szkół (17 marca 1932 r.). 23 stycznia 1932 r. władze republikańskie zadekretowały wypędzenie Towarzystwa Jezusowego (zakon jezuitów) z Hiszpanii. Kolejnym aktem wrogim Kościołowi było uchwalenie 2 czerwca 1933 r. ustawy o wyznaniach i zgromadzeniach religijnych, która oznaczała likwidację katolickich zakonów w Hiszpanii (oddawała je pod całkowitą kontrolę państwa). Prawo to zostało oficjalnie potępione przez papieża Piusa XI.

Księżom zakazano wykonywania zawodu nauczyciela. Zabraniano pogrzebów kościelnych bez przedstawienia pisemnego świadectwa dowodzącego, że zmarły przed śmiercią wyraził życzenie, aby być pochowanym zgodnie z obrządkiem katolickim. Nawet organizowanie procesji religijnych uzależniono od posiadania uprzedniego obowiązkowego pozwolenia rządowego.

Prymas Hiszpanii, arcybiskup Toledo kardynał Pedro Segura y Saenz, widząc narastający ucisk katolików w Hiszpanii, napisał w swoim liście pasterskim z 6 maja 1931 r.: “Jeśli pozostaniemy „cisi i bezczynni”, jeśli pozwolimy poddać się ,,apatii i strachowi”… to nie będziemy mieli prawa lamentować, gdy gorzka rzeczywistość pokaże nam, że zwycięstwo należało do nas, lecz nie wiedzieliśmy, co to znaczy walczyć jak dzielni rycerze gotowi na śmierć w chwale”.

Gdy płonęły kościoły

W odpowiedzi lewicowa propaganda zaczęła podżegać do czynnych napadów na duchowieństwo i wiernych. 10 maja 1931 r. podburzone w ten sposób lewicowe bojówki spaliły kilka kościołów w Madrycie, zaś w ciągu kilku dni spalono ich w całej Hiszpanii około setki. Rząd Republiki oficjalnie nie popierał tych napaści, ale nie zrobił nic, by je powstrzymać.

Jeden z ministrów, późniejszy premier i prezydent Republiki, Manuel Azańa y Diaz, stwierdził nawet, że “wszystkie kościoły Hiszpanii razem wzięte nie są warte życia nawet jednego republikanina”. Po wprowadzeniu z jego inicjatywy do konstytucji Hiszpanii zapisu o zakazie nauczania religii w szkołach zasłynął też powiedzeniem, że “Hiszpania przestała być katolicka”.

Gdy w 1933 r. do władzy w Hiszpanii doszła republikańska centroprawica, prześladowania zelżały. Jednak skrajny antyklerykalizm lewicy prowadził do kolejnych ekscesów antykościelnych. W 1934 roku w czasie lewicowej rewolty w Asturii na północy kraju znowu doszło do masowego podpalenia i niszczenia kościołów oraz mordowania duchownych. Została ona stłumiona przez wojsko dowodzone przez wezwanego w tym celu przez rząd bohatera wojny marokańskiej oraz współtwórcę i dowódcę hiszpańskiej Legii Cudzoziemskiej gen. Francisco Franco.

Do szczególnego nasilenia wystąpień antyreligijnych, profanacji i niszczenia kościołów doszło po kolejnych wyborach do parlamentu 17 lutego 1936 r. Mimo przewagi głosów oddanych na podzieloną centroprawicę z powodu ordynacji premiującej wielkie bloki wyborcze do władzy doszła lewica.

Nowy rząd, w którym socjaliści i komuniści kontrolowali policję oraz żandarmerię republikańską okazywał całkowitą tolerancję wobec najbardziej barbarzyńskich nawet ekscesów antyklerykalnych. Płonęły kościoły. Oficjalne źródła przyznawały, że tylko w okresie od połowy lutego do połowy lipca 1936 roku spalono 170 świątyń katolickich.

Posłanka socjalistyczna do parlamentu, Margarita Nelken stwierdziła publicznie: “Chcemy rewolucji, ale rosyjska rewolucja nie może służyć nam za model dlatego, że u nas musi wybuchnąć ogromnymi płomieniem pożar rewolucji, który dostrzegą na całym świecie, i kraj muszą zalać fale krwi, która czerwienią zabarwi morze”.

Wybucha powstanie

Nasilające się akty przemocy oraz anarchia, której nie kontrolował i nie chciał kontrolować rząd doprowadziły do zawiązania spisku wojskowych. Iskrą, która przesądziła o wybuchu powstania było porwanie i zamordowanie przez republikańską milicję przywódcy prawicy parlamentarnej prof. Jose Calvo y Sotelo.

Po tym wydarzeniu, ceniący legalne środki działania gen. Franco, uznany przez rząd lewicowy za niebezpiecznego i odesłany na podrzędne stanowisko dowódcy wojsk na Wyspach Kanaryjskich przyłączył się do planowanej akcji zbrojnej. Wbrew pokutującym opiniom nie był on zresztą przywódcą spisku, a dowodzenie powstaniem objął dopiero we wrześniu.

Powstanie wybuchło 17 lipca 1936 r. w hiszpańskim Maroku. Dzień później ogarnęło całą Hiszpanię. Odpowiedzią na działania wojskowych była lewicowa rewolucja. Jej główną ofiarą stał się Kościół katolicki, jego duchowieństwo i wierni. Terror antykatolicki przybrał rozmiary i formy nieznane w nowożytnej historii.

Odpowiedzialność za te wydarzenia ponoszą zarówno rewolucyjne partie polityczne wspierające republikę – anarchiści, komuniści i socjaliści różnych odcieni, jak też partie liberalne. Była ta zorganizowana i planowa akcja zakładająca całkowitą eksterminację duchowieństwa i wiernych.

Rozpoczęło się prawdziwe polowanie na księży, zakonników i działaczy katolickich. Wystarczającym powodem do aresztowania, a często i do rozstrzelania była sama przynależność do stanu duchownego, ale także posiadanie podstawowych dewocjonaliów – różańców, krzyżyków, obrazków świętych – oraz udział we mszy św. Msze i inne obrzędy liturgiczne zostały po stronie republikańskiej zakazane. Świątynie zamykano, zamieniano w magazyny, stajnie, koszary lub po prostu równano z ziemią. Niszczono obrazy, rzeźby i inne obiekty liturgiczne, często o wielkiej wartości artystycznej.

Na porządku dziennym były świętokradztwa, bezczeszczenie Najświętszego Sakramentu, rozbijanie grobów i wywlekanie ciał pochowanych tam osób, bluźniercze naśladowanie uroczystości religijnych.

Prześladowcy nie uszanowali żadnej świętości

W latach 1936 – 1939 opanowana przez stalinowskich komunistów Milicja Ludowo-Republikańska oraz inne republikańskie formacje zamordowały 6832 osoby duchowne, w tym 12 biskupów, 4184 księży diecezjalnych, 2395 księży i braci zakonnych, 238 sióstr i 32 seminarzystów. Republikanie zniszczyli i sprofanowali ponad 20 tys. świątyń katolickich, a więc prawie połowę hiszpańskich kościołów!

Największe nasilenie agresji przypadło na pierwsze miesiące po wybuchu wojny. W 1936 r. zamordowano niemal 95 proc. ofiar. Jednak ostatnie przypadki zabójstw z powodu wiary notowano jeszcze w 1939 r., tuż przed zakończeniem działań wojennych.

Skala prześladowań przeraziła samych republikanów. Minister sprawiedliwości Republiki – Manuel Irujo w styczniu 1937 r. pisał w raporcie:

“Wszystkie ołtarze, obrazy i przedmioty kultu, z wyjątkiem nielicznych, zostały zniszczone, w większości w sposób świętokradczy. Wszystkie kościoły zostały zamknięte dla kultu, który został całkowicie zakazany. Wielka część świątyń, w Katalonii – zdecydowana większość – spłonęła. (…) Tysiące księży i zakonników zostały aresztowane, uwięzione i rozstrzeliwane bez sądu. (…) Doprowadzono do całkowitego zakazu prywatnego posiadania obrazków i przedmiotów kultu. Policja  dokonuje rewizji w domach, (…) niszczy wśród szyderstw i przemocy, obrazki, figurki, książki religijne”.

Dla rewolucjonistów nie było nic świętego, a zezwierzęcenie sięgnęło niewyobrażalnych rozmiarów. Wymyślili nawet specjalny “taniec z trupami” polegający na wywlekaniu ciał z grobów i “tańczeniu” z nimi. W mieście Huesca wywleczone z grobów trupy układano “ku zabawie” w pozycjach kopulacyjnych. Najczęściej profanowano groby księży, a szczególnie zakonnic. Nieraz wywlekano zabalsamowane ciała zakonnic na ulice, by tam ku uciesze tłumu bestialsko je profanować. W jednym z madryckich kościołów (pod wezwaniem św. Antoniego de Floridad) lewicowcy urządzili sobie “mecz piłki nożnej”. Kopano czaszkę świętego, którą wydobyto z relikwiarza.

Z orędzia hiszpańskiego episkopatu z 1 lipca 1937 r.: “Nienawiść do Jezusa Chrystusa i do Najświętszej Panny doszła do szału; kiedy słyszymy o setkach pokłutych krucyfiksów, o obrazach Matki Bożej znieważonych w sposób bestialski, o plakatach rozwieszonych w Bilbao, gdzie świętokradczo bluźniono Matce Bożej, o obrzydliwej literaturze w komunistycznych rowach strzeleckich, gdzie ośmieszano święte tajemnice, o częstych profanacjach świętych obrazów, możemy domyślać się nienawiści piekła, ucieleśnionego w owych nieszczęsnych komunistach. <Przysięgłem, że się pomszczę na tobie> wołał jeden z nich do Zbawiciela zamkniętego w tabernakulum – i strzelając do niego z pistoletu, dodał: <Poddaj się czerwonym, poddaj się marksizmowi>”.

Umierali dla Chrystusa Króla

Chociaż duchownym obiecywano darowanie życia pod warunkiem wyrzeczenia się wiary, nie odnotowano żadnego przypadku apostazji. Oto jeden z wielu przykładów:

Gdy czerwoni milicjanci aresztowali proboszcza z Navolmorales, który przy aresztowaniu powiedział do nich: “Chcę cierpieć dla Chrystusa”, odparli: “A tak? No to umrzesz tak, jak Chrystus”. Następnie poddali księdza okrutnemu biczowaniu, przywiązali drewnianą belkę do pleców, napoili octem i ukoronowali go koroną z cierni. Dowódca oprawców powiedział do księdza: “Bluźnij, a przebaczymy ci.” Torturowany kapłan odparł: “To ja wam przebaczam i błogosławię”. Milicjanci po dyskusji zrezygnowali z pierwotnego zamiaru ukrzyżowania księdza. Zginął rozstrzelany. Przed śmiercią jego ostatnim życzeniem było być odwróconym twarzą do plutonu egzekucyjnego, by móc błogosławić swoim prześladowcom.

Jeden z fanatycznych katów tak relacjonował zachowanie księży eskortowanych na egzekucję: “(…) Co za cholerni durnie! Nikt nie mógł zamknąć im mordy! Przez całą drogę śpiewali i wychwalali Chrystusa Króla. Jeden z nich padł trupem, gdy go walnęliśmy kolbą karabinu, to szczera prawda. Ale im bardziej biliśmy, tym głośniej śpiewali i wołali “Viva Cristo Rey”. Jakiś człowiek o nazwisku Fernandez de Dios (Boski) napisał do ministra sprawiedliwości, że chce zmienić swe nazwisko na Bakunin, “ponieważ nie chce mieć nic wspólnego z Bogiem”.

Prześladowcy tak mówili do swoich ofiar: “My nie nienawidzimy was, ale wasz stan i strój, jaki nosicie. Zrzućcie te sutanny, a staniecie się tacy sami, jak my i wtedy was uwolnimy”.

Poparcia dla Republiki udzielił stalinowski Związek Sowiecki i Meksyk, zaś nacjonalistów wsparły hitlerowskie Niemcy, faszystowskie Włochy i Portugalia. Jednak Adolf Hitler żałował później wsparcia udzielonego gen. Franco, zamiast “prawdziwym rewolucjonistom” z obozu republikańskiego, ponieważ “przynajmniej Kościół byłby zniszczony”(Hitler zlecił też tajne dochodzenie w sprawie żydowskiego pochodzenia Franco, ale nie przyniosło ono rezultatu).

Prawdą też jest, że także powstańcy dopuszczali się okrucieństw. Były one w głównej mierze reakcją na wcześniejsze barbarzyństwo republikanów.

Warto też przypomnieć, że po stronie republikanów walczyła “polska” (przynajmniej z nazwy) Brygada im. Jarosława Dąbrowskiego, tzw. “Dąbrowszczacy”, złożona z w głównej mierze z polskich komunistów, w dużej mierze żydowskiego pochodzenia. Władze II Rzeczpospolitej zachowywały wobec hiszpańskiej wojny domowej względną neutralność, ale poza drogą oficjalną dostarczały broń obu stronom konfliktu.

Prawie 1000 męczenników wyniesionych na ołtarze

Papież Pius XI już w swej pierwszej publicznej wypowiedzi w sprawie wojny domowej w Hiszpanii – 14 września 1936 roku oskarżył republikanów o “iście szatańską nienawiść do Boga”. Większość wierzących z nadzieją oczekiwała nadejścia wojsk generała Franco i traktowała go jako wyzwoliciela.

Sam generał we wrześniu 1936 r. został mianowany głównodowodzącym sił zbrojnych, a także Szefem Państwa. Wcześniej na obszarze swojej jurysdykcji przywrócił purpurowo-złoty sztandar Królestwa. Po objęciu najwyższych stanowisk się już także Wodzem (Caudillo) “Krucjaty i Hiszpanii” z Bożej łaski. Legitymizacją tego tytułu był list pasterski “Dwa miasta” bpa Salamanki E. Pla y Daniela, który po raz pierwszy użył, pojęcia “Krucjata” (Cruzada), jako określenia najszczytniejszego celu powstania: obrony wiary i walki o przywrócenie panowania Chrystusa Króla, co wkrótce ponowił prymas Hiszpanii, kard. Goma y Tomás.

Papież Pius XI przesłał generałowi Franco swoje błogosławieństwo, w ogłoszonej 19 marca 1937 r. encyklice “Divini Redemptoris” uznał go obrońcą katolicyzmu w walce z “bezbożnym komunizmem”, a po opublikowaniu 1 lipca 1937 r. zbiorowego listu Episkopatu Hiszpanii Stolica Apostolska uznała oficjalnie władze narodowego Państwa Hiszpańskiego; do tego czasu zyskało ono już także uznanie – prócz Portugalii, Włoch, Niemiec, Salwadoru, Gwatemali i Japonii.

Męczennicy wojny domowej w Hiszpanii stanowią najliczniejszą grupę ofiar jednego konfliktu zbrojnego, która została wyniesiona na ołtarze. Jak podkreślał papież Jan Paweł II w jednej ze swych homilii beatyfikacyjnych, wszyscy oni “nie umarli w imię ideologii, ale dobrowolnie ofiarowali swe życie (…), dalecy od sporów politycznych”. A w kolejnej dodał: “Każdy z nich ma osobną historię, wspólne jest im wszystkim radykalne opowiedzenie się za Chrystusem”.

Łącznie Jan Paweł II i Benedykt XVI wynieśli na ołtarze (beatyfikowali i kanonizowali) prawie 1000 męczenników prześladowań Kościoła w Hiszpanii w latach 30. XX wieku.

Krzysztof Kuchta


 

do “Nikt nie wyparł się Chrystusa”

  1. Dariusz

    to ta sama banda, i tak samo się zaczyna: niosą nieograniczoną wolność i tolerancję oczywiście pseudo-wolność i pseudo-tolerancję. Zaraz dobiorą się do kościołów, a potem do całego Kościoła, czyli nas, ludzi. I jak zwykle przy bierności społeczeństwa.

  2. TARA

    Czyżby teraz to samo miał robic Palikot?

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.