Niszczą, kradną i są bezkarni

- Okazuje się, że na całym świecie mogą z powodzeniem funkcjonować samoobsługowe szalety, tylko nie w Mielcu – wkurza się prezydent Janusz Chodorowski. Fot. Autor

MIELEC. Samoobsługowe toalety kosztowały ponad 200 tys. zł. Wandali to nie interesuje.  

Wandale z szczególną lubością upodobali sobie samoobsługowe szalety w Mielcu. W zasadzie żaden z nich nie może się ostać cały. Urządzenia, które kosztowały miasto ok. 70 tys. zł za sztukę, są dewastowane jeden po drugim. A efekt tego jest irytujący. Zwłaszcza dla tych, którzy chcą załatwić potrzebę fizjologiczną na terenie miasta, a nie mają gdzie. Chyba, że… gdzieś pod płotem, albo na ulicy. Ale chyba nie o to chodziło.

W Mielcu funkcjonują trzy samoobsługowe szalety, przy ul.: przy ul.: Staffa, Pisarka i Lelewela. Zainstalowano je w grudniu 2007 roku. Na zlecenie miasta obsługuje je prywatna firma, która dba o ich czystość i stan techniczny. Wszystko to kosztuje podatników niemało pieniędzy. Dla wandali nie ma to jednak żadnego znaczenia. Niszczą, kradną i są bezkarni.

Prezydent: – Tacy chyba jesteśmy

Z problemu wandalizmu w Mielcu zdaje sobie sprawę Arkadiusz Misiak, komendant Straży Miejskiej w Mielcu. – Zaraz po zainstalowaniu szaletów zaczęła się ich dewastacja – przyznaje. – Chodzi o włamania się do kaset rzutowych, które odblokowują dziwi do tych toalet. Demolowano je na tzw. pasówkę, czyli za pomocą łomu. To nie była chęć skorzystania z szalety za darmo. Złotówka nie jest jakimś wielkim łupem. Chodziło o zwykłą kradzież.

Efekt? Mielczanie nie mają gdzie załatwić swych potrzeb fizjologicznych. – To bolączka m.in. starówki – uważa radny Edward Małek. – Kiedyś jakaś toaleta była przy ul. Szerokiej. Teraz jest za Biedronką, ale wiecznie są problemy z zamkami. Ktoś je wyłamuje, blokuje i nie można z nich skorzystać – zaznacza, apelując do władz miasta o jakieś działania zapobiegawcze. – Może należałoby zainstalować tam monitoring? – proponuje.

- Z toaletami rzeczywiście mamy kłopot – przyznaje prezydent Janusz Chodorowski. –Wydawało nam się, że można to załatwić w sposób cywilizowany, tak, jak to się dzieje na świecie. Liczyliśmy, że mogą być tam toalety samoobsługowe. Są zainstalowane tam kamery i sygnalizacje, a miejski inżynier ma podłączoną tę kamerę do swojej komórki. Niestety, na oczach ludzi jest to rozbijane. Tacy chyba jesteśmy. To plama na naszym honorze.

Paweł Galek

do “Niszczą, kradną i są bezkarni”

  1. kapelanos

    wniosek jeden, na wsiach trzeba robić doły kloaczne i juz a mielec taki jest i już lalalalala

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.