Nowe fakty w sprawie Smoleńska

Przed wizytą najpierw premiera Donalda Tuska, a potem prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu, Rosjanie nie chcieli się zgodzić na wwóz broni nawet przez polską kompanię reprezentacyjną, która miała oddać salwę honorową nad katyńskimi grobami. To nowe informacje o sprawie wizyt w Smoleńsku, które Michał Krzymowski i Marcin Dzierżanowski zawarli w książce “Smoleńsk. Zapis śmierci”.

Z ustaleń autorów książki wynika, że kwestia broni – tej, którą miała się posługiwać kompania reprezentacyjna i funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu – urosła do rangi jednego z głównych problemów.

BOR-owcy chcieli wziąć ze sobą 13 pistoletów typu Glock 17: siedem dla oficerów przylatujących 10 kwietnia i sześć dla tych, którzy mieli czekać na prezydenta już w Katyniu (plus komplet 30 nabojów do każdego z nich).

Polska ambasada wysłała do rosyjskiego MSZ prośbę o zgodę na to. Odpowiedź, która przyszła 5 kwietnia, brzmiała: “Broń mogą mieć tylko ci funkcjonariusze, którzy przylecą do Smoleńska razem z prezydentem”. Efekt był taki, że oficerowie czekający na delegację w Katyniu byli nieuzbrojeni.

Zamiast ceremoniału, kij od szczotki

Rosjanie nie chcieli się również zgodzić na to, aby broń do Katynia wwieźli żołnierze z kompanii reprezentacyjnej, która miała oddać salwę honorową nad katyńskimi grobami. Polska ambasada o to jednak usilnie zabiegała. Odpowiedź z rosyjskiego MSZ z 2 kwietnia brzmiała jednak: “Federalna Służba Ochrony Federacji Rosyjskiej jest przeciwna użyciu broni palnej przez Kompanię Honorową Wojska Polskiego (…).

Ministerstwo korzysta z okazji, aby wyrazić Ambasadzie wyrazy wysokiego szacunku”. Na tym się jednak nie skończyła przepychanka ws. broni. Dariusz Górczyński z MSZ pisał w tej sprawie emocjonalne e-maile do ambasady Polski. – A 9 maja na Placu Czerwonym przed Miedwiediewem i innymi prezydentami też będziemy maszerować bez broni palnej? Rozwiązanie musi być kompromisowe, czyli nie strzelamy, ale z bronią na ramieniu. Inaczej z ceremoniału wojskowego zostanie kij od szczotki.

“Rosyjski pyton trawi wielkanocnego baranka”

Skutek kolejnych zabiegów był taki, że w czasie obchodów z udziałem premiera Tuska polscy żołnierze byli nieuzbrojeni, ale już na sobotę 10 kwietnia zgodę na salwę udało się uzyskać. Konkretnie chodziło o wwóz 23 karabinów typu kbk SKS ze ślepą amunicją oraz oddanie salwy. Jak piszą Michał Krzymowski i Marcin Dzierżanowski, Moskwa przystała na takie rozwiązanie w dzień przed uroczystościami.

Górczyński w jednym z swoich późniejszych e-maili żartował, że “rosyjski pyton najpierw trawi wielkanocnego baranka, a potem coś z siebie wydala”.

PAP, kp

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.