Nowe gwiazdy, miliony nad siatką

Asseco Resovia i ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – podobne budżety, podobne możliwości i jak co roku ten sam cel: strącić z tronu Skrę. Może tym razem się uda?

PLUS LIGA. Dziś rusza wyjątkowy sezon – będzie można obejrzeć powtórki z akcji i zakwestionować decyzję sędziego.

Blisko 65 milionów złotych – tyle wynosi budżet dziesięciu klubów zawodowej Plus Ligi, która dzisiejszym meczem Politechniki Warszawskiej z Delectą Bydgoszcz zainauguruje sezon numer 12.
Siatkówka w męskim wydaniu oparła się kryzysowi, choć nie wszędzie jest tak pięknie i bogato jak w Bełchatowie, Rzeszowie, Jastrzębiu albo Kędzierzynie-Koźlu. To zła wiadomość dla idealistów, którzy wypatrują niespodzianek. Prawdopodobieństwo, że medale trafią do kogoś spoza wielkiej czwórki, jest niewielkie.

Góral w wyścigu zbrojeń
Pieniądze nie grają – to hasło w przypadku Plus Ligi obowiązuje coraz rzadziej. Mądrze inwestowane środki pomagają zbudować klub na miarę Skry, która w ekstraklasie wygrywa już od siedmiu lat. Bełchatowskiego hegemona utrzymuje PGE, za Jastrzębskim Węglem stoją pieniądze potężnego górniczego holdingu, za ZAKSĄ – azotowy gigant czyli kolejna spółka skarbu państwa. Adam Góral, szef Asseco Poland, najpoważniejszego dobrodzieja Resovii, może się czuć zatem moralnym zwycięzcą wyścigu zbrojeń. Dla biznesmena z Rzeszowa klub nie jest drogą zabawką. – Siatkówka to moja pasja – wspominał wielokrotnie Góral, który cierpliwie czeka na zdobycie upragnionego złota.
Skra, ZAKSA, Asseco Resovia i Jastrzębski Węgiel mają do wydania po 9-10 milionów zł. Piąty najbogatszy klub – Lotos Trefl Gdańsk dysponuje budżetem już o połowę mniejszym, AZS Częstochowa, Delecta Bydgoszcz i AZS Olsztyn nie mają nawet tego, a na przeciwległym biegunie – z niespełna 4 milionami – znajdują się Politechnika Warszawska i Fart Kielce. Ubodzy krewni nie będą musieli jednak nerwowo zerkać na tabelę, bo od tego sezonu z ligi nie spadnie żaden zespół. Chyba, że zabraknie kasy na wypłaty dla trenerów i zawodników…

Sędziowskich pomyłek mniej
To nie jedyna regulaminowa nowość – wrócono do starego systemu i po rundzie zasadniczej najlepszych osiem drużyn przystąpi do play off. Wprowadzono również (znany z Pucharu Polski albo z tenisa) system challenge i teraz każdy zespół dwa razy w secie będzie mógł poprosić o obejrzenie akcji na ekranie monitora. Artur Popko, prezes PLPS, wierzy, że niestosowane nigdzie poza Polską rozwiązanie pomoże uniknąć wielu pomyłek.
Plus Liga nie płaci tyle, ile czołowe kluby Rosji, Włoch albo Turcji, na przyjazd gwiazd pokroju Ivana Miljkovica czy Maksima Michajłowa liczyć nie możemy, ale ci, którzy zdecydowali się przyjechać nad Wisłę, też wiele znaczą w światowej siatkówce. Michał Łasko (Jastrzębski), Antonin Rouzier (ZAKSA) czy Lukas Tichacek (Asseco Resovia) mogą podbić serca polskich kibiców.

Tomasz Szeliga

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.