Nowe Wembley to bajka

- Za to, że reprezentacja dostaje łupnia, nie odpowiada jeden działacz czy jeden szkoleniowiec. Problem jest głębszy - mówi Jan Domarski, były napastnik reprezentacji oraz Stali Rzeszów, Stali Mielec i Resovii. Fot. Wit Hadło
– Za to, że reprezentacja dostaje łupnia, nie odpowiada jeden działacz czy jeden szkoleniowiec. Problem jest głębszy – mówi Jan Domarski, były napastnik reprezentacji oraz Stali Rzeszów, Stali Mielec i Resovii. Fot. Wit Hadło

Jan Domarski, strzelec najważniejszej bramki w dziejach polskiego futbolu.

Właśnie upłynęło 40 lat od najsłynniejszego remisu w historii polskiej piłki nożnej. Gol rzeszowianina Jana Domarskiego wbity Anglikom otworzył biało-czerwonym drzwi na mundial do RFN. Tak narodziła się wielka drużyna Kazimierza Górskiego.

– Był pan w Londynie na ostatnim meczu Anglia – Polska. Podoba się panu nowe Wembley?
– Ten stadion to bajka. Widziałem kilka obiektów, ale ten robi największe wrażenie. Nowe Wembley jest dużo bardziej imponujące od tego, na którym przyszło nam grać w 1973 roku.

– Spotkał pan w stolicy Anglii znajomych z dawnych czasów?
– Mecz oglądałem w towarzystwie Mirka Bulzackiego. On przyjechał do Londynu na zaproszenie syna, który pracuje tam od kilku lat. Był z nami też Jurek Karwowski z New Jersey, prezes Związku Polonijnych Klubów Piłkarskich oraz wiele innych osób.

– Kibice pana rozpoznawali?
– Spotkałem się z tamtejszą Polonią, podpisywałem autografy, piłki, pozowałem do zdjęć. Wielu ludzi z mojego pokolenia wciąż wspomina tamto 1-1 na Wembley. Ale było też sporo młodzieży.

– Pojawił się pan również na meczu reprezentacji do lat 12. Trenerem naszych dzieciaków jest Radosław Kałużny. Gdyby nie portal “Weszło”, pewnie nie wiedzielibyśmy, że miał kłopoty i że podjął pracę w angielskim magazynie DHL-u.
– To takie polskie. Ludzie, którzy kiedyś coś znaczyli, są odstawiani na boczny tor. Zapomina się o nich. Dobrze, że Radek wrócił do piłki. Nie wiem, czy z tej mąki będzie chleb, ale warto wiedzieć, że nasi 12-latkowie rozbili Anglików 16-1. Zostałem trenerem honorowym tej młodej reprezentacji, wręczałem nagrody.

– Dlaczego kiedyś Polska biła najlepszych na świecie, a teraz nic nam się nie udaje?
– To pan nie wie? Wy, dziennikarze, zawsze macie tak wiele do powiedzenia. W Polsce robi się “pompę” z byle czego, dyskutuje na wszystkie tematy, tylko nie na te najważniejsze. Kryzys naszej piłki to problem szalenie głęboki i złożony. Weźmy choćby Orliki. Tysiące ich wybudowaliśmy, ale stoją puste, bo brakuje pieniędzy, żeby zatrudnić tam trenerów. Za to, że reprezentacja dostaje łupnia, nie odpowiada jeden działacz czy jeden szkoleniowiec.

– W środę PZPN zwolnił Waldemara Fornalika. Dobrze zrobił?
– Tęgie głowy zadecydowały, że to będzie najlepsze rozwiązanie. Ale nie tak dawno opinia publiczna domagała się dymisji prezesa Grzegorza Laty. Przyszły nowe władze i ja się pytam, czy coś się poprawiło? Nic! A nasze podkarpackie podwórko? Jak można było zabronić grać w piłkę setce dzieciakom z Crasnovii? Wracając do selekcjonera. Czy kadrę poprowadzi Fornalik, czy ktoś inny, niewiele to zmieni.

Rozmawiał Tomasz Szeliga

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
benek
benek
7 lat temu

Janek był kimś i jest , tylko na drodze znalazł się nic nie znaczący Greń bo dla piłki nic dobrego nie zrobił a za swojej bytności sprowadził Podkarpacie na samo dno. Najpierw wprowadził Latę a następnie na niego pluł
tak normalny człowiek nigdy nie robi tylko skupia się na swojej pracy- Janek jest wielki tylko kto współpracował z Lato ten był do wykoszenia , bo ambicje Grenia były zawistne.
Panie Janku Pan był i będzie wielki a Greń najwyżej może Panu czyścić buty.