Nożownik-szaleniec omal nie zabił bezdomnego

Wczoraj około godziny 13, pan Jan opuścił oddział chirurgii, na którym przebywał od soboty. Fot. Paweł Bialic

RZESZÓW. 21-letni Mateusz S. usłyszał wczoraj zarzut usiłowania zabójstwa.

- Przeszył mnie nagle straszny ból. Dotknąłem ręką szyi i pod palcami poczułem rękojeść wbitego noża. Odruchowo wyciągnąłem go i wtedy trysnęła krew – wspomina pan Jan, mieszkaniec schroniska im. Brata Alberta w Rzeszowie, który stał się ofiarą ataku nożownika-szaleńca. Bandyta dźgnął go bez powodu kuchennym nożem.

Do dramatycznego zdarzenia doszło w sobotę (15 września) około godz. 16 na przejściu dla pieszych naprzeciwko ZUS-u. – Schylałem się akurat do kosza na śmieci, gdy poczułem przeszywający ból szyi. W pierwszej chwili myślałem, że dostałem jakimś kamieniem. Odwróciłem się i zobaczyłem młodego mężczyznę, który rzucił się do ucieczki. Pobiegł w kierunku dworca – relacjonuje pan Jan. – Dotknąłem szyi w której tkwiło ostrze noża. Wyciągnąłem go gwałtownie, a broczącą krwią ranę przycisnąłem z całej siły ręką. Tak dotarłem do schroniska, skąd zabrała mnie już karetka. Nóź cały czas trzymałem w dłoni – dodaje.

Pan Jan trafił na oddział chirurgii szpitala na przy ul. Rycerskiej. – Lekarze mówili, że miałem dużo szczęścia, bo nóż wbił mi się na głębokość 2 cm, przeciął tylko jakąś tętniczkę, dlatego tak krew tryskała. Jakby trafił tym nożem w kręgosłup… – urywa w pół słowa mężczyzna.

Kilkugodzinna obława
Niedługo po tym zdarzeniu w mieście rozpoczęła się obława na wysokiego, ubranego w ciemne dresy nożownika, w której brało udział kilkudziesięciu funkcjonariuszy policji. Policjanci wiedzieli, że uciekł w kierunku osiedla 1000-lecia. Jakby tego było mało, kilka godzin wcześniej był przez nich wylegitymowany, bo podejrzanie kręcił się w okolicach dworca. Zapamiętali go również, ponieważ na szyi miał wytatuowane dwie pięciocentymetrowej wysokości litery JP (jeb… policję). Napastnika schwytali policjanci – wywiadowcy około godz. 22 na ul. Ciepłowniczej. Nie stawiał żadnego oporu i bez problemu został zatrzymany.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że bandyta sprawiał wrażenie delikatnie mówiąc osoby niepoczytalnej. Nożownikiem okazał się 21-letni Mateusz S., prawdopodobnie mieszkaniec Krakowa. – Weryfikujemy informacje o nim – mówi Łukasz Harpula, z-ca szefa Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszów. – Mężczyzna przyznał się do ataku na bezdomnego, ale podczas przesłuchania nie potrafił wyjaśnić, dlaczego zaatakował – dodaje. Śledczy uznali, że S. chciał zabić bezdomnego, dlatego usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa. – Wnioskujemy również o trzymiesięczny areszt dla niego. – mówi prokurator Harpula.

Pobrano również do badań krew bandyty, żeby dowiedzieć się czy w momencie popełnienia przestępstwa nie był pod wpływem narkotyków lub alkoholu. Śledczy czekają na wyniki. Mężczyźnie grozi kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności.

Katarzyna Szczyrek, Grzegorz Anton

do “Nożownik-szaleniec omal nie zabił bezdomnego”

  1. mispuchatek

    10 lat ciężkich robót dzień w dzień żeby pot rowem ciekł jak temu bezdomnemu biednemu krew z szyi . Co za szmata z najducha coraz więcej takich zwyrodnialców. Nie wytłumaczenia z czegoś takiego .

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.