Nożownik z zarzutem zabójstwa twierdzi, że nie chciał zabić

Dom 63-letniego Mariana M., przed którym 28 października 2012 r. Mateusz S. został śmiertelnie ugodzony nożem. Fot. Paweł Bialic
Dom 63-letniego Mariana M., przed którym 28 października 2012 r. Mateusz S. został śmiertelnie ugodzony nożem. Fot. Paweł Bialic

HACZÓW, POW. BRZOZOWSKI. 63-letni Marian M. przebywa obecnie na wolności. Dostał dozór policyjny, ale ani raz nie pojawił się na komendzie.

Śmiertelny cios miał zadać kuchennym nożem na 20 cm długim i na 3 cm szerokim. Bez słowa miał podejść do okna i przez dziurę w szybie dźgnąć 24-letniego wówczas Mateusza. Ostrze przebiło serce, opłucną, na centymetr werżnęło się w żebro. Gdy poczuł, że  nóż dosięgł celu, miał wyciągnąć go z ciała, odłożyć na parapet i pójść do sąsiadki, by wezwała policję, bo… Mateusz się do niego dobijał i rozbił mu okno. 24-latek w tym czasie już konał.

Wezwani na miejsce policjanci, którzy sugerując się rozmową z sąsiadką podejrzanego jechali do „próby usiłowania włamania”, zastali porażający widok. W kałuży krwi nieopodal domu M. leżał martwy Mateusz S. Co stało się tamtego feralnego dnia i w jakich okolicznościach doszło do zgonu mężczyzny? Oto, co ustaliła prowadząca sprawę Prokuratura Rejonowa w Brzozowie.

Sprzeczne zeznania
Zarówno ofiara, jak i podejrzany byli mieszkańcami tej samej wsi. Znali się też wcześniej, niekiedy spotykali. W niedzielę, 28 października 2012r., czyli w dniu, gdy doszło do dramatu, obaj mieli się widzieć, choć co do tego zeznania są akurat sprzeczne. – W tamtą niedzielę, jak ustaliliśmy na podstawie zeznań świadków, mężczyźni widzieli się najpierw przed sklepem, potem przed rozgrywanym w tym dniu na stadionie meczem ofiara przyszła do M. wraz z kolegą i pili alkohol. Mężczyźni widziani byli również razem na stadionie, mieli stać obok siebie i pić zakupione przez Mateusza wino z jednej butelki – mówi prowadząca postępowanie prokurator Alicja Barbara Bąk z prokuratury brzozowskiej.

– Podejrzany zaprzecza jednak jakoby tego dnia pił z 24-latkiem alkohol. Twierdzi również, że na stadionie wręcz odganiał się od niego, gdyż ten go napastował. Jak ustaliliśmy, po zakończeniu pierwszej połowy Marian M. opuścił stadion i udał się do domu. Po zakończeniu meczu 24-latek poszedł do niego.

Twierdzi, że nie chciał zabić
To właśnie wtedy, około godz. 17, rozegrał się dramat. Mateusz chciał najprawdopodobniej napić się jeszcze z kompanem (policjanci odnaleźli na miejscu butelkę wina, z którą przyszła ofiara), lecz gdy ten nie otwierał drzwi, miał zacząć próbować wedrzeć się do domu, kopiąc drzwi i krzycząc na gospodarza, by mu otworzył. W pewnym momencie miał podejść do okna, rozbić szybę i próbować od zewnątrz otworzyć ramę. To właśnie wtedy M. miał zadać mu śmiertelny cios prosto w serce.

– Podejrzany nie przyznał się do zabójstwa, stanowczo zaprzeczył jakoby działał z zamiarem zabójstwa – mówi prokurator Barbara Bąk. – Przyznał się jedynie do tego, że ugodził ofiarę nożem, bo przestraszył się agresywnego napastnika. Po wszystkim poszedł do sąsiadki z prośbą, by zadzwoniła po policję, bo „Mateusz się do niego dobijał i wybił mu szybę w oknie”. Nic nie powiedział jej o ranieniu mężczyzny. Jest w tej sprawie jeszcze jedna sprzeczna kwestia. Podejrzany zaprzecza również, aby widział swoją ofiarę leżącą na podwórku. Twierdzi, że nie chodził wokół domu, bo się bał Mateusza. Sąsiadka natomiast zeznała, że widziała, iż M. chodził po zajściu naokoło domu.

Zarzut zabójstwa i sprawa w sądzie
Marian M. usłyszał zarzut zabójstwa, a akt oskarżenia trafił już do Sądu Okręgowego w Krośnie. Obecnie przebywa na wolności, gdyż Sąd Apelacyjny w Rzeszowie na wniosek obrońcy M. uchylił mu areszt tymczasowy. Zastosował natomiast wobec niego dozór policyjny. M miał trzy razy w tygodniu stawiać się na komendzie, w której jak podaje prokuratura, nie pojawił się ani raz. Za zarzucany czyn grozi mu kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy niż 8 lat, 25 lat lub dożywocie. W procesie będzie odpowiadał z wolnej stopy.

Katarzyna Szczyrek

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments