O być albo nie być

Przed dzisiejszym meczem z Czechami w polskiej ekipie bojowe nastroje. Nz. Łukasz Żygadło (z lewej) i Michał Kubiak. Fot. PAP

MISTRZOSTWA EUROPY. Dziś o godz. 18 polscy siatkarze zagrają o awans do ćwierćfinału z Czechami.

- Teoretycznie mamy dobrą drogę, która może nas na tym turnieju zaprowadzić jak najdalej. Teraz jednak dla nas najważniejszym meczem jest pojedynek z Czechami – mówi przed dzisiejszym spotkaniem z gospodarzami ME, kapitan polskiej reprezentacji Piotr Gruszka.

Czesi w ME ponieśli jedną porażkę – z Rosjanami (0-3) i odnieśli dwa zwycięstwa – z Portugalią (3-2) i Estonią (3-0). W grupie B zajęli 2. miejsce i z biało-czerwonymi zagrają o ćwierćfinał. – Nie tak dawno przegraliśmy z nimi dość wyraźnie na Memoriale Wagnera, ale tutaj czujemy się dużo lepiej. Jest agresja, której wówczas brakowało – mówi Gruszka i dodaje. – Z meczu na mecz czujemy się coraz pewniej i musimy zrobić wszystko, żeby pokonać Czechów bo naprawdę jest ogromna możliwość pogrania na tych mistrzostwach do samego końca – stwierdza atakujący polskiej reprezentacji.

Wielka szansa Czechów

W czeskiej ekipie nastroje przed meczem z Polska są bojowe i nasi południowi sąsiedzi zdają sobie sprawę, że w przypadku pokonania Polski otwiera się im niepowtarzalna szansa na grę w strefie medalowej. – Zrobimy wszystko, żeby powtórzyć to osiągnięcie sprzed 10 lat, ale nie ma co myśleć za wcześnie o strefie medalowej skoro najpierw musimy się zakwalifikować do ćwierćfinału, a później jeszcze go wygrać. Na pewno jako gospodarze turnieju liczymy na najlepszy występ w ostatnich latach, bo przecież po raz ostatni w pierwszej czwórce na ME byliśmy w Ostrawie w 2001 r. – mówi rozgrywający Czech, Lukas Tichacek i dodaje. – Na razie jednak najważniejszy jest dla nas mecz z Polską. To jest pojedynek o być albo nie być i emocje na pewno będą ogromne. Jesteśmy w większości już doświadczonymi zawodnikami, mającymi za sobą wiele spotkań o dużą stawkę  i chęć uzyskania dobrego wyniku nie powinna nas paraliżować. Wiemy, że to jest dla nas duża szansa na osiągnięcie fajnego wyniku i to w swoim ojczystym kraju – stwierdza rozgrywający ekipy gospodarzy, który od sezonu 2011/2012 reprezentować będzie Asseco Resovię.

Siatkówka “na lodzie”

- W Pradze mocno dało się odczuć chłód jaki panował na hali. Nawet ruszając się na boisku było zimno. Dobrze, że obyło się bez kontuzji, o którą w takich warunkach nie trudno. Mam nadzieję, że w hali w Karlowych Warach będzie z tym lepiej – mówi Gruszka. Aż tak dobrze jednak nie ma, bowiem mogąca pomieścić 7 tys widzów KV Arena, to również obiekt jak O2 Arena w Pradze, który regularnie służy hokeistom pod parkietem też jest lód jak to miało miejsce w stolicy Czech. Chłód jest jednak teraz mniej odczuwalny. Zresztą również na obiektach w Austrii (Olympiaworld Innsbruck i Wiener Stadthalle) na których rozgrywane są mecze ME grają drużyny hokeja na lodzie. Organizatorzy podkreślają, że nie mieli odpowiednich obiektów gotowych spełnić wymogi imprez mistrzowskiej rangi i stąd decyzja o rozgrywania na obiektach, które regularnie służą do hokeistom.

Rafał Myśliwiec, Karlowe Wary

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.