O warunkowe zwolnienie morderca będzie mógł ubiegać się po 25 latach więzienia

Jacek Ch. o warunkowe zwolnienie będzie mógł ubiegać się po 25 latach więzienia. Obecnie jego obrońca może jeszcze wnieść skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Fot. Wojciech Piątkowski

RZESZÓW. Sąd Apelacyjny utrzymał w mocy dożywocie dla Jacka Ch., skazanego na dożywocie za zabójstwo żony.

W czwartek 39-letni ratownik medyczny ponownie stanął przed obliczem Temidy. Tym razem na własne życzenie. Jego obrońca mec. Marek Książkiewicz, wniósł o zweryfikowanie opinii biegłych z Krakowa przez inną Akademię Medyczną. Według niego obie opinie różnią się stwierdzonym w nich stężeniem ketaminy, którą skazany podał swojej żonie w celu pozbawienia jej życia. Miało to świadczyć o nieumyślnym spowodowaniu śmierci i dawać podstawy do zmiany kategorii wagi przestępstwa.

Pierwsza opinia biegłych mówiła o stężeniu terapeutycznym we krwi, a druga o śmiertelnym stężeniu w narządach. Jacek Ch. zarzucił ponadto biegłym, że trzymanie wątroby, nerek i mózgu w jednym pojemniku zaburzyło im zdolność do stwierdzenia prawidłowego stężenia w każdym z tych narządów. Sąd oddalił wniosek obrony i podzielił stanowisko prokuratury, że opiniach nie ma żadnych rozbieżności. Przychylił się zaś do wnioskowanego przez obronę włączenia do przewodu dowodów w postaci zdjęć z ostatniego roku pożycia małżeństwa Ch.

Czas by koszmar się skończył

- To straszne czemu to ma służyć? Chciałabym żeby ten koszmar się skończył. Ten człowiek zabił nam córkę, skrzywdził swoje dzieci i nasze wnuki, zniszczył dwie rodziny. I po czterech latach karze oglądać nam zdjęcia z ich szczęśliwego pożycia – komentowała Zofia Tańcula, mama zamordowanej.

Ze względu na dobro małoletnich dzieci sędziowie utajnili dalszą część rozprawy. W sumie pięcioosobowy skład sędziowski był podzielony w kwestii wymierzenia kary ratownikowi medycznemu. Trzech sędziów było za utrzymaniem kary dożywotniego więzienia dla Ch., dwóch było za karą 25 lat pozbawienia wolności. Sędzia sprawozdawca Stanisław Urban w uzasadnieniu mówił, że proces przeciwko Jackowi C. był poszlakowy, ale jest “bezsporne”, że to on zabił żonę.

Jacek Ch. skazany został w lutym 2012 roku na dożywocie za zabójstwo popełnione 17 grudnia 2008 r. przy wykorzystaniu ketaminy, leku stosowanego w znieczuleniu ogólnym, który doprowadził do niewydolności krążeniowo-oddechowej ponieważ jego poziom stężenia w narządach miąższowych (nerce i wątrobie) pokrzywdzonej był olbrzymi ponad 1000 mg tej substancji (1000 mg to czterokrotnie więcej niż maksymalna dawka terapeutyczna jaką można podać osobie ważącej tyle co pokrzywdzona).

To mogła być zbrodnia doskonała

Po podaniu żonie zabójczej dawki leku Jacek Ch. zadzwonił na pogotowie (gdzie pracował) i wezwał karetkę. Lekarka, wypisała mu kartę zgonu. Natychmiast po tym fakcie oskarżony skontaktował się telefonicznie ze znajomym pracownikiem firmy pogrzebowej. Wątpliwości jakie ogarnęły lekarkę sprawiły, że zdecydowała się o wezwaniu policji. Prokurator jednak na prośbę skazanego odstąpił od sekcji. Dopiero interwencja rodziców zamordowanej dziewczyny spowodował sekcję zwłok, której wynik był porażający i wskazywał na ewidentne otrucie.

Anna Moraniec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.