Obiecują miliardy, starczy na waciki

Kampania wyborcza do Parlamentu Europejskiego nabiera rozpędu i o dziwo kandydaci różnych opcji przypomnieli sobie, że istnieje coś, co zainteresuje wszystkich bez wyjątku obywateli, czyli opieka zdrowotna.

I zaczęło się przerzucanie obietnicami bez pokrycia, a nawet zaczarowywanie rzeczywistości. Obiecywanie gruszek na wierzbie nie jest oczywiście wytworem obecnych czasów, bo pewnie wielu z nas pamięta jeszcze, jak walczący o prezydenturę Lech Wałęsa obiecał każdemu Polakowi 100 milionów złotych. Ale wracając do czasów nowożytnych. Sama kilkakrotnie pisałam, że o ochronie zdrowia przed wyborami jakoś cicho. Co prawda rządzący powtarzali, że jest to ich priorytet, nie robiąc jednocześnie zbyt wiele. Opozycja zaś głośno komentowała wszelkie możliwe kryzysy, nie przedstawiając jednak żadnych konkretnych propozycji  ich rozwiązania (oczywiście tak samo było gdy ster władzy był w innych, a opozycja w innych rękach). Ostatnio jednak  temat organizacji i finansowania zdrowia pojawił się dość głośno w kampanii wyborczej. A wszystko za sprawą Wiosny Roberta Biedronia, która spojrzała na problem z nowego  punktu widzenia, czyli  od strony pacjenta, wskazując na jego prawo do dostępności do świadczeń. Najbardziej zaś przebił się pomysł, który miał zobowiązać płatnika do sfinansowania diagnostyki czy zabiegu   u każdego świadczeniodawcy, nie tylko związanego umową z NFZ, jeżeli czas oczekiwania przekroczy 30 dni. Propozycja ciekawa, ale zupełnie nieodnosząca się do największego problemu systemu, czyli braku zasobów. Przecież już teraz kolejki do usług komercyjnych w wielu przypadkach przekraczają 30 dni, bo po prostu brakuje kadry lekarskiej. Na takie dictum nie mogła nie odpowiedzieć Koalicja Europejska, która postanowiła jeszcze bardziej podbić stawkę i w swojej propozycji skróciła ten już nierealny czas oczekiwania do specjalisty do 21 dni. Obiecała także opiekę onkologiczną na poziomie, także europejskim, z 16 regionalnymi ośrodkami onkologicznymi, nie zważając na to, że takie ośrodki istnieją już dzisiaj. A ponieważ ostatnio często relacjonowano w mediach zdarzenia medyczne w Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych, to dołożyła obietnicę skrócenia czasu przyjęcia i diagnozy pacjenta w tych oddziałach do 60 minut (!). Co prawda ta ostatnia propozycja została natychmiast obśmiana w mediach społecznościowych przez lekarzy rezydentów, którzy najczęściej tam pracują, jako wzięta z kosmosu, nieuwzględniająca czasu wykonywania diagnostyki, potrzebnych konsultacji, słowem zupełnie nierealna. W tym przypadku powiedziano też głośno o dodatkowych pieniądzach, które mają te cuda umożliwić. A kwota mogła powalić, bo  z ust  kandydatów padło bagatela ni mniej ni więcej tylko okrągłe 100 miliardów złotych. Łał!!! Kto jednak bogatemu zabroni? Słysząc o 100 miliardach złotych polskich partia rządząca nie mogła milczeć. Minister zdrowia na wszystkich kanałach zaczął więc zaklinać rzeczywistość i obiecał nie tylko więcej pieniędzy ale i więcej lekarzy i pielęgniarek w systemie. W potoku słów zniknęły nawet szpitale powiatowe walczące z długami i szykujący się do protestu fizjoterapeuci i diagności laboratoryjni. Najwspanialszą jednak informacją była ta, że PiS w odróżnieniu od KE też daje 100 miliardów złotych, i to nie w perspektywie najbliższych kilku lat, ale jeszcze w tym roku.  Biorąc pod uwagę, że przy planowanych na ten rok nieco ponad 97 miliardach zł, zapowiedziane zwiększenie kwoty do 100 mld  zł, nie powali nikogo. Rozdrobnione na setki tysięcy wyciągniętych po podwyżkę rąk personelu starczy ledwo na przysłowiowe waciki. Żeby zakończyć dodam, że różnica między 100 milionami Wałęsy a 100 miliardami obiecanymi teraz, obojętnie przez kogo, jest żadna. Lepiej więc nie chorować. Zdrowia wszystkim, nie tylko Czytelnikom Super Nowości życzę.

Redaktor Anna Moraniec

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
czytelnik Nowin Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
czytelnik Nowin
Gość
czytelnik Nowin

Tak to jest gdy chamy bez wyksztalcenia dorwia sie do rzadzenia.
Ma Toto cztery klasy Szkoly Powszechnej, odstawilo wlasnie widly gnojne do kata bo zostalo wybrane na posla lub wojta i ma sie za Bogwico !
Cep nigdy nie bedzie poprawnie rzadzil !
Brak wyksztalcenia i wiedzy podstawowej w gospodarowaniu daje takie wlasnie efekty.
A zlodzieje razem z rzadzacymi korzystaja i rabuja gdzie sie tylko da.