Obrabowali ich z pieniędzy i zdruzgotali zdrowie

Na koncie oskarżonych znajduje się kilkanaście zarzutów, najpoważniejsze to zorganizowanie zbrojnej grupy przestępczej i organizowanie napadów z użyciem broni. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. Obrabowani właściciele kantorów na wprost oskarżonych o zorganizowanie napadów.

Wczoraj przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu zeznawali pierwsi świadkowie w sprawie sześciu oskarżonych o zorganizowanie zbrojnej grupy przestępczej i szereg napadów. Właściciele kantorów z Krzątki i Staszowa nie kryli, że w wyniku napadów stracili nie tylko ogromne pieniądze, ale także do dziś odczuwają psychiczne skutki tamtych dramatycznych wydarzeń.

W procesie domniemanej grupy przestępczej na ławie oskarżonych siedzi: Mariusz D., Jacek P., Wojciech B., Tomasz K., Adrian P. i Mirosław R. W ciągu ostatnich tygodni wszyscy złożyli swoje wyjaśnienia.

Pokrzywdzeni oko w oko z oskarżonymi
Wczoraj, na salę rozpraw poproszono pierwszych świadków, wśród których byli właściciel kantoru z Krzątki, któremu podczas napadu zrabowano 290 tysięcy złotych, a także właścicielka kantoru ze Staszowa, której skradziono 106 tysięcy złotych.

Pierwszy z mężczyzn opisał przebieg napadu. Przyznał także, że w jego trakcie doznał licznych obrażeń, a skradziona kwota nie wynosiła jak początkowo twierdził jedynie 100 tysięcy złotych utargu z kantoru, ale w sumie 290 tysięcy złotych. Pokrzywdzony, gdy zgłaszał napad nie przyznał się, że posiadał tak dużą gotówkę, gdyż obawiał się, że zainteresuje się nim Urząd Skarbowy. Teraz przyznaje, że miał przy sobie aż tak dużą gotówkę i w całości były to jego pieniądze, a nie kolegi, jak informował policję.

Do końca życia tego nie zapomną
Druga z pokrzywdzonych to mieszkanka Staszowa. Kobieta została napadnięta, gdy podjechała pod dom z zięciem i córką. Pamięta jak wyszła z samochodu i została uderzona w twarz, co spowodowało utratę świadomości.

- Nawet wrogowi nie życzyłabym tego, co przeżyłam. Miałam wstrząśnienie mózgu, rozciętą wargę, byłam posiniaczona. Wyglądałam jak trup wyjęty z wody. W szpitalu przebywałam kilkanaście dni i musiałam wyjść, bo moja córka urodziła dziecko, musiałam jej pomóc. Wszystko się wtedy nałożyło i do dziś nie mogę się z tego otrząsnąć. Cierpię na bezsenność, mam lęki, zawroty głowy, do końca życia będę pamiętać to, co się wydarzyło – mówiła, nie kryjąc nerwów, kobieta. Zięć mieszkanki Staszowa przyznał natomiast, że jego córka, która w chwili napadu miała 13 lat i próbowała ratować babcię, do dziś korzysta z pomocy psychoterapeuty i odczuwa traumę po napadzie sprzed 8 lat.

Przepraszam, postaram się naprawić
Spośród szóstki oskarżonych jedynie Tomasz K. przeprosił wczoraj pokrzywdzonych przez siebie właścicieli kantorów i zadeklarował, że chce naprawić wyrządzone przez siebie szkody. Aby nie być gołosłownym, na konto mężczyzny, w jego imieniu przelano w ostatnim czasie 15 tysięcy złotych, a na konto kobiety – 10 tysięcy złotych.

Pełnomocnik właścicielki kantoru ze Staszowa wystąpił do sądu z wnioskiem o to, by w przypadku skazania oskarżonych za napad na jego klientkę, zostali oni sądownie zobowiązani do wypłacenia na jej rzecz kwoty ujętej w akcie oskarżenia oraz zapłacili 30 tys. zł odszkodowania za doznane przez jej rodzinę krzywdy.

Ciąg dalszy procesu jutro.

Małgorzata Rokoszewska

do “Obrabowali ich z pieniędzy i zdruzgotali zdrowie”

  1. ruskowsianin

    W zawiasach dostana po 2 lata.

  2. ROMAN

    no ciekawe jaki zapadnie wyrok ? czy dożywocie czy w przedziale [ 4-5 lat] bo mała szkodliwość czynu- nikt nie zginął – pieniądze stracili niewolnicy a nie skarb państwa.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.