Obracał milionami teraz “gnije” w więzieniu

Jerzy B. nie kwestionuje, że jego spółka nie uregulowała płatności u wierzycieli, ale nie przyznaje się do tego, że doszło do tego z jego winy.

TARNOBRZEG. Kiedyś robił interesy w całej Europie, teraz odpowiada przed sądem za wyłudzenia stanowiące śladową część majątku jakim obracał.

Wczoraj, przed Sądem Rejonowym w Tarnobrzegu ruszył proces Jerzego B., biznesmana, na którym ciąży 13 zarzutów o wyłudzenia kredytów i towarów. 59-latek zanim jego firma została postawiona w stan upadłości, zatrudniał 400 osób, robił interesy z ministrami z europejskich krajów i handlował towarami o wartości setek milionów złotych.

59-letni Jerzy B. to założyciel i prezes Przedsiębiorstwa Handlowo – Produkcyjnego Export Import Argo sp. z o.o. w Tarnobrzegu. Od 13 lat jego firma nie istnieje, ale do 1998 roku interesy biznesmena szły doskonale.

Wykończyły go prosięta i bank, a dobił sąd

Najpierw był on potentatem w branży obrotu paszami i nawozami, a potem przestawił się na hodowlę prosiąt, których rocznie wypuszczał na rynek nawet 350 tysięcy sztuk.

Z zeznań oskarżonego wynika, że jego firma, ze względu na ogromny spadek cen prosiąt, do którego doszło w 1998 roku oraz zmiany przepisów obowiązujących w banku, który go obsługiwał z tygodnia na tydzień zaczęła popadać w coraz trudniejszą sytuację.

- Jeszcze w połowie 1998 roku bank udzielił mi kredytu w wysokości 9,6 mln marek niemieckich. Chwilę przed ogłoszeniem upadłości wygrałem przetarg na budowę elewatorów wartych 20 mln zł. Firma była do uratowania, ja przynajmniej robiłem co mogłem, żeby ją uratować – mówił Jerzy B. Niestety, sąd bez zaproponowania postępowania ugodowego wydał decyzję o upadłości, a syndyk sprzeniewierzył majątek wart 30 mln zł. W jednej chwili straciłem wszystko, i firmę i rodzinę.

Nie wiedział, że nie płacił

W ostatnich miesiącach przed ogłoszeniem upadłości firma Jerzego S. zamówiła i nie zapłaciła za towary warte ok. 600 tysięcy złotych. Były to między innymi węgiel, olej opałowy, stal, sprzęt agd, a także kredyty bankowe i usługi transportowe.

- To śmieszna kwota, wszystkie te wierzytelności mogłem spłacić jednego dnia – mówi Jerzy B. – Moja firma obracała setkami milionów złotych, można to wszystko sprawdzić na rachunkach bankowych. Nie rozumiem dlaczego moi pracownicy nie regulowali tych wpłat, bo ja się takimi drobnymi sprawami zupełnie nie zajmowałem. Ja zarządzałem firmą w skali makro.

Były biznesmen twierdzi, że w siedzibie firmy nie spędzał zbyt wiele czasu, częściej bywał we Włoszech, na Ukrainie, czy w Chorwacji. – Rozmawiałem z ministrem rolnictwa Chorwacji na temat zwiększenia obrotu prosiętami z tym krajem. Próbowałem załatwić dotacje unijne na rozwój rolnictwa. Szukałem inwestorów we Włoszech, sprowadzałem jęczmień z Kazachstanu.

Został mu tylko garnitur

Jerzy B. po upadku firmy, w roku 1998 roku uciekł z Polski do Czech, potem przemieszczał się po Europie, był także przez jakiś czas w Ameryce Południowej. Do Polski wrócił w 2001 roku. Od tamtego czasu prokuratura wypuściła za nim ponad 10 listów gończych. Mężczyzna został zatrzymany w lutym bieżącego roku, gdy legitymował się nie swoim dowodem.

Jak zeznał przed sądem poza adresem w Zakładzie Karnym w Rzeszowie, gdzie “gnije” od 7 miesięcy nie ma żadnego innego majątku. – W ostatnich latach zajmowałem się finansami i organizacją biznesu dla ponad 30 firm w Polsce i Unii Europejskiej, a także 10 firm z krajów rosyjskojęzycznych. Oni zapewniali mi mieszkania i samochody z kierowcami. Nie płacili mi, bo nie pracowałem dla nich dla pieniędzy, ale dla przyjemności – stwierdził tarnobrzeżanin. – Jedyne co obecnie posiadam to ten garnitur, który mam na sobie.

Chciał szybkiego procesu

Prokuratura Rejonowa w Tarnobrzegu postawiła mężczyźnie 13 zarzutów o wyłudzenia towarów, usług i kredytów i po rozmowach z obrońcą oskarżonego chciała dojść do porozumienia co poddania się karze bez procesu. Na takie rozwiązanie nie wyraził jednak zgody jeden z poszkodowanych, który został w procesie oskarżycielem posiłkowym.
Na liście świadków w sprawie Jerzego B. widnieje 186 nazwisk osób z całej Polski. Biznesmenowi grozi do 8 lat pozbawienia wolności.

Małgorzata Rokoszewska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.