Obronić twierdzę, zdobyć szóste złoto

Fot. Wiesław Kozieł

PLUSLIGA. W niedzielę w hali Podpromie może dojść do koronacji mistrza Polski. Nieco więcej szans daje się Asseco Resovii.

Po dwóch pierwszych finałowych pojedynkach w Kędzierzynie-Koźlu (rywalizacja toczy się do trzech zwycięstw) jest remis 1-1. Teraz zespoły Asseco Resovii i ZAKSY zmierzą się dwukrotnie w hali na Podpromiu. – Czeka nas jeszcze długa droga do mistrzowskiego tytułu i nie powinniśmy się jeszcze zbytnio cieszyć – tonuje nieco hurraoptymizm Paul Lotman, przyjmujący ekipy z Rzeszowa.

- Pamiętam, jak w zeszłym roku wróciliśmy z Bełchatowa z dwoma zwycięstwami, ale potem Skra w pierwszym spotkaniu w Rzeszowie wyraźnie nas pokonała. Teraz jest remis, więc cała rywalizacja zaczyna się jakby od nowa. Musimy odpowiednio podejść do każdego spotkania z osobna i nie wybiegać myślami w przyszłość – dodaje Amerykanin.

Resoviacy liczą, że w swojej twierdzy (13 zwycięstw na 14. pojedynków w PlusLidze) odniosą dwa zwycięstwa, które oznaczać będą zdobycie – po raz drugi z rzędu, a szósty w historii klubu – tytuł mistrza Polski.

Każdy mecz to inna historia
Rok temu resoviacy spotkali się z ZAKSĄ w fazie play-off  PlusLigi na etapie półfinału. Wówczas lepsza okazała się drużyna trenera Andrzeja Kowala, która walkę o wejście do finału wygrała 3-1. Rywale ostatecznie zdobyli brązowe medale. W tym sezonie zespół ZAKSY pod wodzą trenera Daniela Castellaniego spisuje się wręcz znakomicie i w Rzeszowie wcale nie stoi na straconej pozycji. – Każdy mecz to jest inna historia i wszystko może się wydarzyć. Sport ma to do siebie, że nigdy nie można rozdawać medali przed zakończeniem rywalizacji. Oba zespoły będą chciały wygrać i nikt nie będzie patrzył na takie rzeczy. Resovia wygrała w Kędzierzynie, my możemy wygrać w Rzeszowie – mówi Michał Ruciak, przyjmujący ZAKSY.

- Nigdy nie bawię się w jakieś typowania – mówi trener mistrzów Polski – Andrzej Kowal. – Na pewno będą to lepsze spotkania niż w Kędzierzynie-Koźlu pod względem poziomu i zarazem trudniejsze dla obu zespołów. Nasza hala i kibice są sporym atutem i jestem przekonany, że zagramy lepiej, ale to samo zrobią również rywale – dodaje szkoleniowiec Asseco Resovii. Wygrana w Kędzierzynie-Koźlu stawia resoviaków w dobrej sytuacji przed meczami w Rzeszowie, ale nie oznacza wcale końca walki o złoto.

ZAKSA gra najlepiej na wyjazdach
- Wykonaliśmy dopiero pierwszy krok i zdajemy sobie sprawę, że to dopiero początek wielkich emocji – mówi Paul Lotman, przyjmujący Asseco Resovii. – Mamy świadomość, że wiele mówi się o naszej lepszej grze w Rzeszowie i atucie w postaci hali Podpromie. Myślę jednak, że dla ZAKSY to nie ma większego znaczenia. To jest zespół, który gra chyba najlepiej w PlusLidze w meczach wyjazdowych, dlatego nie możemy liczyć na to, że nasza hala będzie stanowiła dla nich jakąś barierę nie do przejścia. W Rzeszowie czeka nas kolejna wielka bitwa i już jestem podekscytowany na myśl o niej. W tym momencie bardzo cieszymy się z tego, że po słabym pierwszym meczu w kolejnym spotkaniu finałowym potrafiliśmy się odbudować i z Kędzierzyna-Koźla wróciliśmy z jednym zwycięstwem – kończy Amerykanin.

W przypadku, gdyby w Rzeszowie nie wyłoniono mistrza Polski, decydujący o złotym medalu piąty mecz odbędzie się w Kędzierzynie-Koźlu 20 kwietnia o godz. 14.30.

ASSECO RESOVIA – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle

Sobota, godz. 13
Niedziela godz. 20

Rafał Myśliwiec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.