Obrzydliwe szpitalne jedzenie

Przykład tego, co pacjenci dostają do jedzenia w szpitalach. Fot. Archiwum

Przykład tego, co pacjenci dostają do jedzenia w szpitalach. Fot. Archiwum

Raport Najwyższej Izby Kontroli dotyczący wyżywienia w lecznicach nie pozostawia złudzeń i jest wręcz porażający.

Na śniadanie „tłuszcz mleczny do smarowania” i „suszony hydrolizat białkowy o smaku sera”, na kolację wędliny zawierające niewielki procent mięsa, pasztet lub parówki. Co pacjenci dostawali na obiad, skoro średni dzienny koszt wyżywienia w szpitalu mieści się w przedziale od 9,55 zł do 17,99 zł, a surowców użytych do przygotowania posiłków w granicach od 3,70 zł do 8,46 zł?

Odpowiedź NIK jest prosta – pacjenci dostawali ciężkostrawne i bogate w nasycone kwasy tłuszczowe produkty, a także ich substytuty. Wszystko dlatego, że przepisy nie określają norm żywieniowych pacjentów, jakości produktów, zasad kontroli usług żywienia szpitalnego czy zasad zatrudniania dietetyków na oddziałach. W większości kontrolowanych szpitali pacjenci otrzymywali posiłki nieadekwatne do stanu zdrowia. Były one przygotowywane z surowców niskiej jakości, o niewłaściwych wartościach odżywczych. W większości szpitali stwierdzono zbyt dużo soli w posiłkach (od 142 proc. do 374 proc. normy) oraz zaniżaną bądź zawyżaną wartość kaloryczną posiłków.

Szpitalne jedzenie może doprowadzić do schorzeń?
Pacjentom serwowano zbyt mało warzyw i owoców, a za dużo mięsa czerwonego, tłustych przetworów mięsnych, tłustych wędlin, w tym gorszej jakości: wędlin zawierających niewielki procent mięsa, mięsa oddzielonego mechanicznie, podrobów, pasztetów, parówek oraz produktów zawierających substancje wzmacniające, konserwujące, przeciwutleniacze, wzmacniacze smaku itp. Pacjenci dostawali potrawy ciężkostrawne i bogate w nasycone kwasy tłuszczowe, ryby konserwowe lub hodowane w rejonach zanieczyszczonych, a także substytuty deklarowanych w jadłospisie produktów: zamiast masła – „tłuszcz mleczny do smarowania”, zamiast „sera” – suszony hydrolizat białkowy o smaku i aromacie sera. Pacjenci nie dostawali jogurtu lub mleka acidofilnego, a ryb morskich było stanowczo za mało w jadłospisie.

Niedobory składników odżywczych mogły powodować u nich m.in.: odwapnienie, zmiękczenie i zniekształcenie kośćca, niedokrwistość, niedotlenienie tkanek, nadmierną pobudliwość mięśniową, drżenie i bolesne skurcze mięśni, stany lękowe, bezsenność, nadciśnienie czy zaburzenia w funkcjonowaniu nerek.

Jakie są wnioski NIK?
Porównując wyniki kontroli przeprowadzonej przez NIK w 2008 r. z wynikami niniejszej kontroli, stwierdzić należy, że w żadnym stopniu nie poprawiło się żywienie pacjentów w szpitalach” – czytam w raporcie. Zalecenia? Trzeba dofinansować szpitale, by podnieść jakość wyżywienia i zagwarantować należyte standardy techniczne i sanitarno-higieniczne bloków żywienia. Niezbędne jest wprowadzenie uregulowań dotyczących zasad racjonalnego żywienia, precyzyjnych mechanizmów nadzoru nad realizacją żywienia w szpitalach, jak i odpowiednich sankcji w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości.

Anna Moraniec

do “Obrzydliwe szpitalne jedzenie”

  1. espero

    To jeszcze nic. Problemy zaczynają się gdy pacjent z powodów zdrowotnych jest na którejś z diet eliminacyjnych. Wiedza personelu szpitalnego, a także firm cateringowych o np diecie bezglutenowej jest praktycznie zerowa. Przy chorobie trzewnej, czyli celiakii, jedynym lekarstwem jest ścisła dieta bezglutenowa. Jak już nawet ktoś pokusi się, aby takiemu pacjentowi „zaserwować” bezglutenowe wafle ryżowe, to często są one na jednym talerzu z chlebem dla innych pacjentów. Ale co wymagać od zwykłego personelu kuchennego, skoro wiedza samych dietetyków o zanieczyszczeniu krzyżowym jest praktycznie żadna. Po takim pobycie w szpitalu często niweczone są wielomiesięczne wysiłki osoby chorej, bo po spożyciu posiłku zawierającego nawet śladowe ilości glutenu, następuje aktywacja produkcji przez organizm przeciwciał, które niszczą kosmki jelitowe…

  2. Endrju

    Ważne że więźniowie maja się dobrze i mają dobre żarcie

  3. Łysy z Brazzers

    ŻREĆ CO DALI!!!!Nie narzekać!!!!!!!!!!

  4. gość

    I co ten raport zmieni? Będzie jak było. Pamiętam jak 13 lat temu na porodówce po dwóch dobach od cesarki na salę intensywnego nadzoru przynieśli młodym mamom pierwszy posiłek. To miał być szał! Barszczyk czerwony z paluszkami. My po dwóch dobach na kroplówkach tylko zacierałyśmy ręce i oblizywały się od ucha do ucha a wyobraźnia zrobiła swoje. Nadjechała brzęcząca talerzami karawana, pierwsze dwa talerze na sali i … o kutwa …barszcz instant i pokruszone do niego słone paluszki. Wyglądało to jak rozjechany jeż na jezdni. Uwierzcie mi, 5 nas było w sali i poszłyśmy do oddziałowej że chcemy jeszcze dobę kroplówki. Kolejny przypadek, moja rodzicielka kolejny raz w szpitalu, mega dużym, dobrze znanym; oddział neurologiczny, wjeżdża obiad, ziemniaki, coś podobne do gotowanego ziemniaka w talarkach – nie, to nie ziemniak to seler i udko, sama skóra, kości, pióra i postrzępione mięso, odrobina mięsa, polane jakby mlekiem, o cholerka to sos (chyba na mleku). Rzygać się chciało. Dobrze że jest bar, my w te pędy do jadłodajni i mamuśka pojadła pierogów z sosem czosnkowym i wypiła smaczny kompot. I nadal zapytam, Co ten raport zmieni? A no tyle że tacy jak ja popsioczą sobie. Znam szpital w Rzeszowie gdzie dobrze karmią, ale nazwy nie podam bo się zepsują. Pochodźcie tak jak ja po szpitalach, to sami renomę wyrobicie. Dużo zdrowia życzę :)

    • pijany generał

      Znam szpital w Rzeszowie gdzie dobrze karmią, ale nazwy nie podam bo się zepsują. Pochodźcie tak jak ja po szpitalach, to sami renomę wyrobicie. Dużo zdrowia życzę :)

      chodzi Ci o szpital MSW ?
      swoich karmimy lepiej :)

  5. Ziobro

    jak nie zaczną dobrze karmić pacjętów, weźmiemy się i za lekarzy …..

Skomentuj

Uważaj, co piszesz. W Internecie nie jesteś anonimowy!

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.