Obudźmy się, zanim będzie za późno!

– Unia stała się symbolem ciężkich czasów, jakie nastały dla piłki nożnej. To wszystko zmierza w bardzo złym kierunku. Najwyższa pora, by nad tematem pochyliły się władze Podkarpackiego ZPN oraz samorządowcy. Jeśli w porę nie zareagujemy, młodzież trafi pod klatki i budki z piwem – ostrzega były piłkarz i trener “chemików” Paweł Wtorek. Fot. Wit Hadło

III LIGA. Grający trener PAWEŁ WTOREK o dramacie Unii Nowa Sarzyna, ciężkich czasach dla futbolu i władzy, która nie reaguje, choć powinna.

Kierowana przez Pawła Wtorka Unia była jedną z rewelacji rundy jesiennej. Do drugiej części sezonu zespół z Nowej Sarzyny już jednak nie przystąpi (chyba, że zdarzy się cud) – po wycofaniu się sponsora głównego w budżecie klubu zabrakło pieniędzy dla trzecioligowców. Piłkarze szukają sobie nowych miejsc pracy, Wtorek wiosną będzie grającym trenerem IV-ligowej Pogoni Leżajsk.

- Unia przystąpi do rundy wiosennej?
- Ostatecznej decyzji chyba jeszcze nie ma, ale nie łudziłbym się. Byłem na ostatnim zebraniu zarządu klubu. Razem z działaczami stawaliśmy na głowie, by ratować sytuację. Pomagali sami zawodnicy, byliśmy bliscy pozyskania do współpracy człowieka z pokaźnym portfelem, ale – niestety – okazało się, że zaangażował się w pomoc gdzie indziej.

- Rozpad drużyny musiał być dla pana szokiem.
- To oczywiste. Spędziłem w Nowej Sarzynie ponad 5 lat, najpierw jako piłkarz, potem grający trener. Unia to jedna czwarta mojej przygody z futbolem, miałem nadzieję, że właśnie tutaj zawieszę buty na kołku. Stało się inaczej. Dla mnie to przykre, dla kibiców to dramat. Ostatnio jeden z nich powiedział mi: odebrali nam ostatnią niedzielną rozrywkę.

- Najgorzej, że Unia nie jest wyjątkiem.
- Unia staje się symbolem ciężkich czasów, jakie nastały dla piłki nożnej. To wszystko zmierza w bardzo złym kierunku. Najwyższa pora, by nad tematem pochyliły się władze Podkarpackiego ZPN oraz samorządowcy. Jeśli w porę nie zareagujemy, młodzież trafi pod klatki i budki z piwem. Wiem o czym mówię, od lat pracuję w szkole.

- Upadek Unii nastąpił akurat wtedy, gdy udało się stworzyć szalenie obiecujący zespół. To pewnie jeszcze potęguje ból?
- Chłopcy dostali wolną ręką w poszukiwaniu nowych pracodawców i po tak udanej rundzie wielu z nich nie będzie mieć z tym kłopotów. Wielka szkoda, że ten wysiłek, wynik, jaki udało się osiągnąć, nikogo poza garstką działaczy zapaleńców nie interesuje. A przecież stworzyliśmy naprawdę coś wartościowego. Zawodnicy nie przychodzili do klubu, by zarabiać, bo czasy, gdy z gry w piłkę na tym poziomie można było utrzymać rodzinę, dawno minęły. Dziś futbol to przyjemność, hobby.

- W Nowej Sarzynie nie brakuje utalentowanej młodzieży. Sęk w tym, że ci chłopcy nie będą mieć teraz wielkiej motywacji.
- Zabraknie bodźca, żeby się rozwijać, poświęcać. Pierwsza drużyna, najlepiej jeśli gra wysoko, na młodych zawsze działa jak magnes. Raz już obserwowałem takie zjawisko. Kilka lat temu w Tłokach Gorzyce za piłką uganiało się w różnych grupach wiekowych 80-100 dzieciaków. Gdy odszedł sponsor i zespół wylądował w “okręgówce”, na treningi zaczęło przychodzić 15 osób. Zachęcaliśmy młodych, jak umieliśmy. Z kiepskim skutkiem.

- Kto w Nowej Sarzynie odpowiada za upadek klubu? Winić należy tylko Zakłady Chemiczne, które przestały finansować drużynę seniorów?
- To chyba nie takie proste… Unia istnieje od ponad 60 lat, zawsze z patronackim zakładem u boku. Raz było lepiej, raz gorzej, ale zawsze się kręciło. W dużej mierze dzięki oddanym działaczom. Teraz też nie brakowało tych, co poświęcali się klubowi bezgranicznie, ale byli i tacy, którzy ciągnęli wózek w nieco innym kierunku. Odnoszę wrażenie, że nie wszystkim odpowiadało, iż drużyna gra na poziomie trzeciej ligi. To taki mój kamyczek do ogródka.

- Co robić, by do takich dramatów jak w Nowej Sarzynie nie dochodziło? Jaką widzi pan przyszłość dla regionalnego futbolu?
- Trzeba jak najszybciej zewrzeć szyki, zorganizować spotkanie w gronie trenerów, piłkarzy, działaczy, władz województwa, prezydentów miast, szefów podkarpackiego związku. Nie wolno udawać, że nic się nie dzieje, bo przecież problemy mają niemal wszystkie kluby. Teraz padło na Unię, jutro będzie to inna drużyna. Reakcja łańcuchowa jest bardzo prawdopodobna. Niestety, jeśli w Polsce nie wejdzie w życie model francuski bądź włoski i samorządy nie przejmą w 80 procentach finansowania klubów, będzie katastrofa. Oczywiście powstaną szkółki prywatne, ale wtedy nie wszystkich będzie stać, by grać w piłkę. Zgubimy mnóstwo talentów. Najgorzej, że dziś mało kto myśli o tym, co stanie się za 2, 3, 4 lata. Liczy się tu i teraz. Z igrzysk przywozimy 9 medali, kraj płacze, że mało, że poziom się obniża. Ale jak czegoś z tym nie zrobimy, to na następnej olimpiadzie Polacy zdobędą 4 krążki.

Wracając do futbolu, niedobrze, jeśli stanie się on dyscypliną dla elit. Popularność piłki nożnej polega właśnie na tym, iż jest powszechnie dostępna, dla wszystkich. Upadek klubów z trzeciej czy czwartej ligi będzie mieć katastrofalne skutki. To przecież z tych nizin wywodzą się gracze, którzy potem robią kariery, stają się gwiazdami, nadają blasku ekstraklasie. To wszystko są naczynia połączone.
I jeszcze jedna ważna rzecz. Koniecznie musi pan o tym napisać.

- Słucham.
- Środowisko piłkarskie musi zacząć się szanować. Jak czytam, że w jednym czy drugim klubie zawodnicy czekają pół roku na pensje, to aż się gotuję! Toż to patologia. Gdzie są władze piłkarskie, dlaczego nie reagują? Tak nieuczciwy i nieudolny pracodawca powinien stracić licencję! Pan sobie wyobraża, że przez kilka miesięcy nie otrzymywałby pieniędzy za swoją pracę? Przydałaby się większa solidarność zawodowa, bo dziś zdarza się, że wielu zawodników wykorzystuje problemy innych, podkłada się kłody pod nogi.

To jednak kolejny temat rzeka. Nie starczy panu miejsca w gazecie, by go zgłębić.

Rozmawiał TOMASZ SZELIGA

do “Obudźmy się, zanim będzie za późno!”

  1. michal

    Nie zgodzę się z przedmówcą! Paweł Wtorek to wspaniały człowiek, nauczyciel, trener i piłkarz, ale także mąż i ojciec! A czy to źle, że chce zrobić coś dla sportu? Wręcz przeciwnie! Państwo powinno sponsorować piłkę nożną tak samo jak i oświatę, pomoc społeczną, budować drogi, parki, ścieżki rowerowe! Pytanie na co przeznaczane są środki z obowiązkowych składek zus, podatków i innych comiesięcznych składkach…
    Słyszy się tylko o wciąż narastającym kryzysie, a skandale jak ostatnio z przyznawaniem niebagatelnych PREMII dla bandy idiotów, tylko czasami wychodzą na jaw…
    Kiedy sie to skończy? Kiedy usłyszymy, że będzie lepie, a nie tylko gorzej i gorzej….

  2. jan

    Wszyscy widzą w budżetach samorządowych nieograniczone możliwości finansowe. A one ledwie zipią. Mają finasować utrzymanie dróg, które do chwili oddania do użytku autostrad i dróg szybkiego ruchu były drogami krajowymi, a teraz na mocy decyzji odgórnej stały się gminnymi. Powinny finansować oświatę, pomoć społeczną, służbę zdrowia, itp., bo środków z budżetu centralnego na te cele jest za mało. Trener Wtorek widzi też tam źródło finasowania siebie i swoich piłkarzy. Zamknąć szkoły i szpitale, bezrobotnych odesłać z kwitkiem, a dać piłkarzom. Będzie w Polsce druga Japonia, Irlandia, zielona wyspa, krótko raj.

    • Patryk

      Chyba cie ,poje**ło ,Dlaczego inne państwa typu : Francja ,Holandia ,Niemcy ,Włochy ,Hiszpania ,Anglia mają kase na wszystko ,drogi ,emerytury ,a w szczególności na piłkę ? Bo są ludzie ,którzy dbają nie tylko o siebie ,ale i też o społeczność .

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.