Obywatel pyta, rząd nie odpowiada

Tadeusz Lasota pokazuje list z pytaniami do premiera, na które nie doczekał się odpowiedzi. Fot. Autor

- Jestem emerytem, który przez 50 lat płacił podatki, i teraz mam prawo domagać się konkretnej odpowiedzi na zgłoszone pytania – mówi lekceważony przez rząd Tuska rzeszowianin Tadeusz Lasota.

W kwietniu br. rząd Donalda Tuska prowadził kampanię informacyjną  o wprowadzonej antyreformie emerytalnej, która sprowadza się w zasadzie do wydłużeniu wieku emerytalnego do 67 roku życia, zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Telewizyjne spoty, tysiące pracowników obsługujących infolinię czy portal informacyjny kosztowały podatników ponad 3 mln zł! Politycy Platformy Obywatelskiej przekonywali, że każdy zainteresowany obywatel nie pozostanie bez odpowiedzi na nurtujące go pytania. A jak jest naprawdę?

Pan Tadeusz Lasota – rzeszowianin, wieloletni pracownik, z wykształcenia ekonomista, a obecnie emeryt – napisał w marcu br. pismo do premiera z konkretnymi pytaniami o przygotowywaną jeszcze wówczas reformę, m.in. czy w jej ramach waloryzacja cenowa emerytur przyznanych przed wrześniem 1996 roku zostanie zastąpiona waloryzacją płacową? Wykazał też za pomocą dokładnych wyliczeń, że ta druga jest zdecydowanie korzystniejsza dla emerytów, ale stosowana była przez 15 lat (wrzesień 1996 – marzec 2010) tylko do naliczania świadczeń emerytalno-rządowych, płac administracji rządowej i samorządowej oraz parlamentarzystów, prezesów i członków rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa. Po niespełna dwóch tygodniach otrzymał odpowiedź, że premier nie ma możliwości udzielenia mu odpowiedzi „z uwagi na dużą ilość obowiązków państwowych i indywidualnych listów do niego kierowanych”.

– Departament Skarg, Wniosków i obsługi Rady do Spraw Uchodźców poinformował mnie równocześnie, że z przyczyn oczywistych sam nie może ustosunkować się do przesłanych uwag, sugestii i rad – mówi Lasota. W ten sposób na żadne pytanie nie otrzymał odpowiedzi.

Odnośnik zamiast odpowiedzi

Rzeszowianin nie dał jednak za wygraną. 19 kwietnia napisał do premiera list otwarty, w którym powtórzył pytania. Z Kancelarii Premiera otrzymał odpowiedź, że „Prezes Rady Ministrów nie jest właściwy do merytorycznego ustosunkowania się w przedstawionym zakresie spraw”. Urzędnicy zaproponowali zwrócenie się z pytaniami do ministerstw według ich kompetencji . – Pytam skąd petent ma wiedzieć, do którego z nich należy kierować zapytanie, by otrzymać konkretną odpowiedź, skoro te sprawy wchodzą w kompetencje wielu z nich – pyta retorycznie Lasota. Pismo zostało jednak przekazane do Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, z którego 24 kwietnia rzeszowianin otrzymał odpowiedź. Były nią… ogólniki założeń reformy emerytalnej głoszone w środkach masowego przekazu oraz odnośnik do strony internetowej www.emerytura.gov.pl. – Treść mojego zapytania Ministerstwo potraktowało za niebyłą – mówi Tadeusz Lasota. Trudno nie przyznać mu racji, bowiem stosowana przez 15 lat cenowa waloryzacja już przyznanych emerytur, przy płacowej waloryzacji stosowanej do bieżących świadczeń, doprowadziła do tego, że przy tych samych parametrach podstawy wymiaru i liczby lat składkowych, emerytura przyznana w 1996 roku jest niższa o 46 proc. w stosunku do emerytury przyznanej w 2010 roku.

Wykończyć emerytów

Dlaczego administracja rządowa nie odpowiedziała na pytania nurtujące zatroskanego obywatela? – Rząd unika w ten sposób nagłaśniania tworzenia od nowa „starego” portfela świadczeń emerytalnych. Chcą schować sprawę pod dywan, by nie zaszkodziła sondażowym notowaniom koalicji rządzącej – mówi Lasota. Jego zdaniem celem obecnych władz jest „szybkie skreślenie” starszych emerytów z list świadczeniobiorców. Mają temu służyć niskie emerytury, podwyżki cen leków i pogorszenie dostępu do usług medycznych.

Od 8 marca, kiedy to rzeszowianin wystosował pierwszy list z pytaniami do premiera, mija prawie 4 miesiące. – Jestem emerytem, który przez 50 lat płacił podatki i teraz mam prawo domagać się konkretnej odpowiedzi na zgłoszone pytania – mówi. Tych się jednak nie doczekał…

***

Na przykładzie pana Tadeusza Lasoty widać dokładnie, że kampania informacyjna rządu o reformie emerytalnej, której przyszłość mierzona jest końcem kadencji rządu PO-PSL, została zorganizowana tylko na pokaz. Polacy mieli po prostu uwierzyć w to, że wydłużenie wieku emerytalnego jest niezbędne i okaże się korzystne, natomiast szczegóły całej tej antyreformy, z których wynika zupełnie coś innego niż wciska nam rządowa propaganda, miały pozostać nieznane. To właśnie dlatego rzeszowianin nie doczekał się rzeczowych odpowiedzi na swoje rzeczowe pytania. Dla rządu Donalda Tuska liczy się bowiem tylko dobry wizerunek w mediach, a nie obywatel.    

Arkadiusz Rogowski

do “Obywatel pyta, rząd nie odpowiada”

  1. wiesiek

    Ja mam większe szczęście mi odpwiedzieli Min.Zdrowia,Sprawiedliwości że nie odpowiadają za lekarzy,biegłych sądowych.Min. Sprawiedliwości za sądy na sygn.akt. xxx Pani Dyrektor Biura Ministra nawet napisała mi bliżej nie określonego sądu w Rzeszowie. Z ZUS się 2 lata sądzę

  2. miki

    Bo to nie rząd, samorząd jest dla obywatela tylko obywatel dla nich, zwłaszcza przy wyborach. Zawsze mieli ludzi gdzieś i nic się nie zmieni dopóki jak to ktoś powiedział „ciemny naród wszystko kupi”.

  3. K. Bimbała

    Też prawda , trzeba powalić w gałę , odpocząć, a Graś musi u Niemca popilnować posesji?. No to kto ma odpisać – TW Boni – ma pełne ręce roboty czuwania nad każdym resortem.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.