Od 23 lat walczy z żółtymi papierami

Pan Marek nie czuje, jakby żył w wolnej Polsce. W wyniku represji sprzed lat, do dziś nie może uzyskać unieważnienia decyzji, która przekreśliła jego całe życie. Stąd transparenty, które wywiesza w oknie, by zwrócić uwagę na niesprawiedliwość, jaka go dotknęła. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. Represjonująca decyzja sprzed blisko ćwierć wieku zmieniła życie pana Marka w upokarzającą walkę o przetrwanie.

56-letni Marek Lipowski w 1989 roku za odmowę współpracy z SB otrzymał zaświadczenie stwierdzające u niego schorzenie kwalifikujące go do pierwszej grupy inwalidzkiej. Mężczyzna nigdy o takie nie występował i do dnia dzisiejszego nie może uzyskać sądowego unieważnienia. Nie może podjąć pracy i nie otrzymuje także renty, bo tę mu akurat odebrano.

Sytuacja, w której od lat znajduje się 56-letni mieszkaniec Tarnobrzega wydaje się być nierealna. Niestety, to jak bardzo jest ona rzeczywista, mężczyzna odczuwa każdego dnia.

A wszystko zaczęło się w 1989 r. – Miałem wówczas 35 lat. Byłem studentem Uniwersytetu Jagiellońskiego, studiowałem fizykę teoretyczną. Działałem też aktywnie w niezależnej organizacji studenckiej. Otrzymałam także propozycję współpracy z SB. Odmówiłem i wtedy zaczęły się moje problemy. Do domu rodzinnego w Tarnobrzegu przysłano zaświadczenie od komisji lekarskiej, które stwierdza, że mam schorzenie kwalifikujące mnie do pierwszej grupy inwalidzkiej. Według tego zaświadczenia wymagałem opieki osób drugich i nie mogłem podjąć żadnej pracy. Tak wówczas załatwiano opozycjonistów – mówi Marek Lipowski. – Według dokumentów mam epilepsję.

Co oznaczało dla 35-letniego wówczas pana Marka to zaświadczenie? – Z prawnego punktu widzenia nie mogłem podjąć żadnej pracy. Próbowałem unieważnić to zaświadczenie, ale otrzymałem kolejne tej samej treści. Korespondencję w tej sprawie kierowałem do różnych instytucji, prokuratur, Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Europejskiej Komisji Praw Człowieka – mówi mężczyzna.

Biurokratycznymi potyczkami pan Marek niczego nie uzyskał. W piśmie z 1993 roku od Ministerstwa Sprawiedliwości uzyskał jedynie to, że przyznano mu rację, że o rentę może wystąpić jedynie wnioskodawca lub jego pełnomocnik, a w przypadku tarnobrzeżanina ani on, ani nikt w jego imieniu wniosku o rentę nie wystosował.

- Decyzję o przyznaniu renty mi unieważniono. Ja jej zresztą od początku nie pobierałem, bo nie byłem, ani nie jestem osobą chorą i wierzyłem, że zaświadczenie o chorobie zostanie unieważnione, a ja przyznane mi pieniądze będę musiał zwrócić – mówi 56-latek.

Od 23 lat mężczyzna nie może podjąć pracy, nie ma także renty. Z pomocy Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie nie może korzystać, bo ma dokumenty, że należy mu się renta. – To jest zupełny pat – mówi pan Marek. – Decyzję o odebraniu renty można było wydać w trybie administracyjnym, ale decyzji o uznaniu mnie inwalidą, administracyjnie cofnąć nie można. Musi to zrobić sąd, a prokuratury odmawiają mi zajęcia się tą sprawą. Prywatnie jeden z prokuratorów radził mi, abym po prostu stanął przed komisją lekarską i zaryzykował, jaką podejmie decyzję. Dla orzeczników jednak zaświadczenie sprzed lat jest zdaniem pana Marka wiążące i wydadzą taką samą opinię. Ja nie jestem chory, żeby stawać przed komisją i udowadniać, że nie jestem wielbłądem, a do tego się to sprowadza!

Przez decyzję sprzed lat rozpadł się związek pana Marka. Pochodzący z rodziny o patriotycznych tradycjach i poglądach mężczyzna był wówczas zaręczony. Nigdy się jednak nie ożenił, nie ma także dzieci. Żyje sam, a mieszkanie, które zajmuje ze względu na zadłużenie zostało zlicytowane i wykupione przez spółdzielnię. Grozi mu eksmisja. Jedynym źródłem dochodu pana Marka jest zysk z mycia okien na jednej ze stacji benzynowych w Tarnobrzegu.

Małgorzata Rokoszewska

do “Od 23 lat walczy z żółtymi papierami”

  1. Znajomek

    Autorka artykułu zanim coś napisze powinna sprawdzić dokładnie, z kim ma do czynienia. Pana Marka zna w Tarnobrzegu wiele osób, szczególnie tych ciąganych przez niego po sądach jak np. pracownicy stacji Orlen koło „grzyba” i kierowcy, którym wyskakuje przed maskę samochodu i myje szyby wbrew ich woli. Ten człowiek jest chory i ma urojenia a rentę stracił bo sam się o to upominał w ZUS twierdząc, że SB dało mu rentę za jego działalność opozycyjną. Pani Redaktor, nie trzeba być orłem by wiedzieć, że w 1989 roku SB już nie werbowała ludzi tylko zajmowała się niszczeniem dokumentów i zacieraniem śladów swojej działalności. A kolejna sprawa to samo zaświadczenie o niezdolności do pracy. Czy zna ktoś podobny przypadek, żeby osoba nie stawająca przed komisją lekarską dostała (przysłano jej) zaświadczenie? Ktoś widział ten dokument w ogóle? Czy on istnieje” Czy to możliwe, że przez ostatnie 20 lat żadna inna komisja lekarska nie zbadała pana Marka? Nie chce mi się w to akurat wierzyć.

    • kamil

      hej mi tez umyl okna w aucie tak ze nie da sie teraz jezdzic bo porysowal je dosc konkretnie i zlozyl zeznania ze mu grozilem smiercia co jest bierutnym klamstwem

  2. Ambroży

    „Bieruta standard, Gomułki norma,Gierka dobrobyt da ci Platforma” !!!
    „lewa strona mocy czuwa w dzień i w nocy, czuwać nie przestaje nad Platformy rajem”

  3. dr rehabilitowany /2x/

    No tak to jest – komuna dała zaświadczenie i rentę, a demokracja tylko zaświadczenie. Rentę zabrano, a zaświadczenia nie, przecież do gołego nie obłupią faceta.
    Ale na poważnie, jeżeli facet ma nie zaświadczenie, a orzeczenie komisji lekarskiej to ma rentę, jeżeli nie ma – bo nie chce – nie ma renty.Nie rozumiem czego on nie chce – esbeckiego? zaświadczenia czy renty?
    A poza tym – SB wystawiała zaświadczenia o stanie zdrowia psychicznego?
    No i to by było na tyle.

  4. Ambroży

    POlityka miłości w/g rządu Tuska wobec niepełnosprawnych ruchowo!!
    „Rząd Tuska sięga do kieszeni obywateli. Ale teraz gabinet PO-PSL na masową skalę sięga do kieszeni obywateli… niepełnosprawnych. Ośmielają się żyć, narażają „zieloną wyspę” na koszty, no to trzeba ich postawić do pionu. A konkretnie zabrać zasiłki. Senat właśnie klepnął zabranie 650 milionów złotych z tytułu wielkiego, co miesięcznego wsparcia dla sporej kategorii osób niepełnosprawnych ruchowo.
    Najłatwiej jest zabrać kalekom – ci ani nie zastrajkują, ani raczej nie zrobią marszu protestacyjnego. W czasach kryzysu rząd woli zabierać chorym dorosłym (jak wyżej) i chorym dzieciom (Centrum Zdrowia Dziecka i inne szpitale, które nie mogą leczyć dzieciaków, bo nie mają środków z NFZ). Ale sam jednak jakoś nie chce zacisnąć pasa. Nie zmniejsza na przykład zatrudnienia z rozbuchanej w ostatnich 5 latach administracji centralnej oraz terenowej – lokalnej (w olbrzymiej większości samorządów, jeżeli rządzi jakakolwiek partia – jest to PO).
    Ciekawe co przedstawiciele rządu PO-PSL powiedzą niepełnosprawnym i ich rodzinom albo chorym dzieciom i ich rodzicom na Święta Bożego Narodzenia? Co powiedzą ludziom na potęgę zwalnianym z pracy? Dla nich nie ma ani pieniędzy ani pomysłu, co z ich problemami zrobić. Są jednak pieniądze, aby dofinansować antypolskie firmy, czy programy pseudoedukacyjne, promujące rzeczy, które zdecydowana większość ludzi uważa za zboczenie.”
    źródło GPC -blog R.Czarneckiego

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.