Od Andrieja Warholi do Andy Warhola

Andy Warhol urodził się i wykształcił w Stanach Zjednoczonych. Jego rodzice urodzili się w rusińskiej wsi Mikova na Słowacji.

RZESZÓW. Takiej wystawy jeszcze nie było.

Tylko do 20 stycznia można oglądać w Muzeum Okręgowym wystawę dzieł króla amerykańskiego pop-artu Andy Warhola. Ekspozycja „Andy Warhol – obecność przeszłości” zwraca uwagę na rusińskie, czyli łemkowskie korzenie twórczości jednego z największych artystów XX wieku.

- Ta wystawa ma na celu poznanie Andy Warhola jako człowieka. To znaczy, że miał rodzinę, że wychowywał się w określonej tradycji, także religijnej, bo był osobą religijną. I ma pokazać, że Andy Warhol to nie tylko Marlin Monroe, puszki campbell czy też coca-coli, że nie był tylko gwiazdą amerykańskiej pop-kultury, jak jest powszechnie postrzegany – mówi dr Michał Rut z rzeszowskiego muzeum.

Bohater Rusinów
Andrieja Warhola, czyli Andy Warhol urodził się i wykształcił w Stanach  Zjednoczonych. Pracował w Nowym Jorku. Jego rodzice Andriej i Julia wyemigrowali do Stanów za chlebem. Ich droga ze Słowacji wiodła przez Gdańsk, a może też przez Rzeszów. – Wystawa podkreśla rusińskie korzenie Warhola. Teren Medzilaborec, skąd pochodzą jego rodzice, zamieszkują Rusini. Po 1989 roku się uaktywnili, zaczęli manifestować swoją narodowość, a mając takiego przedstawiciela jak Andy Warhol, wykorzystali go do zaistnienia na arenie międzynarodowej – dodaje dr Rut.

Baraszkujące aniołki
W sali muzealnej znajdziemy świadectwo chrztu Andrieja (był grekokatolikiem), koszulkę do chrztu jego i jego braci, kolorową chustkę matki, portrety rodzinne, rysowane kartki świąteczne, jakie Julia Warhola wysyłała do wnuków, oraz kartki świąteczne samego Andy’ego, inspirowane twórczością matki.

Po raz pierwszy poza granicami Słowacji, właśnie w Rzeszowie, wystawiany jest cykl Andy’ego „In the Bottom of My Garden” (1955-56) ponad 20 rysunków, które pokazują baraszkujące barokowe aniołki. Obok „ikon” św. Apolonii wisi portret matki artysty. Trzeba też zwrócić uwagę na autoportrety artysty oraz obraz z rybami umiejscowiony obok obrazu z nożami.

Większość prac Andy wykonał ulubioną przez siebie metodą sitodruku, powielając je w wielu egzemplarzach, zmieniając tylko szczegóły, np. kolory. Na wspomnianym portrecie matki można – wyjątkowo – znaleźć odcisk palców artysty. Po środku sali stoi srebrny stół z zawieszoną u sufitu chłopską choinką świąteczną. To centrum tego mikroświata.

Piotr Samolewicz

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.