Od kibola do gladiatora

Już w piątek (28 bm.) Andrzej stoczy swoją kolejną walkę. Tym razem wystąpi na gali w Nowym Targu. Fot. Bartosz Tymiński.

Twardziel nieznający litości dla przeciwników w ringu był… wolontariuszem w Rzeszowskim Klubie “Amazonka”, które zrzesza kobiety po mastektomii, czyli usunięciu piersi.

Jest jednym z większych talentów w polskim MMA, czyli mieszanych sztukach walki, które od kilku lat na całym świecie są niezwykle popularne. Zarówno na amatorskim, jak i zawodowym ringu, nie przegrał żadnej z kilkunastu walk. Nie zawsze tak jednak było. Przyznaje, że jeszcze nieco ponad rok temu był pseudokibicem Resovii. Za swoje grzechy trafił do aresztu śledczego. Andrzej Grzebyk, bo o nim mowa, twierdzi jednak, że skończył ze złą stroną życia. – Stawiam na sport, chcę być niepokonanym, a moim marzeniem jest dostać się do amerykańskiej UFC, czyli najlepszej federacji w MMA – mówi.

Marzec 2012 roku. Jedna z zawodowych walk 22-letniego Andrzeja Grzebyka. Przy aplauzie publiczności wychodzi na ring podczas gali w Tarnowie. Po minucie walki obydwaj z przeciwnikiem lądują na macie. Andrzej zakłada tzw. “gilotynę”, czyli dusi przeciwnika. Ten “odklepuje”, co oznacza, że poddaje się po niecałych 90 sekundach walki. Andrzej wygrywa. Publiczność go oklaskuje.

Treningi w areszcie
Jego życie jeszcze kilka lat temu było jednak zupełnie inne. – Wkręciłem się w Resovię i to bardzo mocno. Myślałem – ja chłopak “szara myszka” z małej miejscowości wybije się przez to, że pójdę na Resovię, będą mnie szanowali itd. – opowiada o swojej przeszłości. – Nie powiem, bo było fajnie, ale to już minęło – dodaje.

Jednocześnie w 2008 roku rozpoczął treningi kickboxingu w Rzeszowie, a dwa lata później pod okiem trenera Radosława Piechnika zajął się MMA.

W czerwcu 2011 roku Andrzej został zatrzymany za jedną z chuligańskich zadym. Sprawą chwaliła się rzeszowska policja, bo to była pierwsza akcja, jaką przeprowadzili policjanci z wydziału ds. zwalczania przestępczości pseudokibiców. 21-letni wówczas chłopak trafił do aresztu śledczego. Jak sam mówi, nie interesowało go grypsowanie, więzienne bójki i tym podobne sprawy. – Chciałem jak najszybciej stamtąd wyjść i jednocześnie ćwiczyłem. W areszcie nie było siłowni, ale poznałem chłopaka, który na co dzień trenował boks. On mi pokazywał techniki bokserskie, a ja mu np. dźwignie z MMA – wspomina. Ostatecznie usłyszał wyrok: 1 rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata.

W amatorskim MMA nie było dla niego przeciwników
Andrzej swoje pierwsze starty w amatorskim MMA rozpoczął w 2011 roku. Po drugiej walce powiedział swojemu trenerowi, który tylko przyjeżdżał do Rzeszowa, że chcę walczyć już dla jego klubu Legion Team Tarnów. W amatorskim MMA zdobył mistrzostwo Polski juniorów, mistrzostwo Polski południowej seniorów i mistrzostwo Polski wschodniej seniorów. Jego rekord wynosił dziewięć wygranych walk, wszystkie przez poddanie przeciwników. Wtedy postanowił z trenerem, że będzie walczyć na zawodowych ringach, bo w amatorskim MMA nie było już dla niego żadnego przeciwnika. Na zawodowych ringach debiutował w lutym 2012 roku. Oczywiście swoją pierwszą walkę szybko wygrał.

- Mogę zapewnić, że już nigdy nie wejdę w konflikt z prawem. Nie przychodzę już na Resovię. Zajmuje się non stop sportem, dojeżdżam z Rzeszowa do Tarnowa sześć razy w tygodniu na treningi. Pracuję w firmie budowlanej. Podczas weekendów uczę się w szkole. Czasami jest naprawdę ciężko – mówi. – Dużo inwestuje w siebie. Nadal nie mam jednak żadnego sponsora i wciąż go szukam, a wszystko przecież kosztuje – dodaje.

Ludzi znających go z dawnych chuligańskich czasów może bardzo dziwić, jaką przeszedł przemianę. On, twardziel, nieznający litości dla przeciwników w ringu był… wolontariuszem w Rzeszowskim Klubie “Amazonka”, które zrzesza kobiety po mastektomii, czyli usunięciu piersi. Andrzej nie chwali się tym, a wręcz bardzo nieśmiało i niewiele mówi o swojej działalności w stowarzyszeniu. Dlatego zapytaliśmy u źródła. – Pomagał m.in. w organizacji naszego punktu, a także w urządzaniu oraz dekoracji sali na 15-lecie naszego stowarzyszenia. Zawoził również niepełnosprawne kobiety na zajęcia prowadzone na basenie – mówi Halina Lubera, prezes stowarzyszenia “Amazonka”. – Zawsze możemy na niego liczyć – dodaje.

To prawdziwy talent
Podczas rozmowy uśmiechnięty, wygadany, nie sprawia wrażenia osoby, której można się bać. Na ringu przechodzi jednak metamorfozę. Jest jak dzikie zwierzę, które osacza swojego przeciwnika, a gdy już go dopada, to nie odpuszcza do samego końca walki. Nie ma dla niego znaczenia czy kopie, uderza pięściami, czy walczy w parterze. Zawsze jest skuteczny.

- To ogromny talent; uparcie dąży do celu. Ma wszelkie predyspozycje, żeby być jednym z najlepszych zawodników i to nie tylko moje zdanie, ale także innych osób związanych z MMA. Andrzej wykonuje swoją pracę na treningach na więcej niż 100 proc. możliwości – mówi o nim jego trener, Radosław Piechnik.

– To ogromny talent. Ma wszelkie predyspozycje, żeby być jednym z najlepszych zawodników i to nie jest tylko moje zdanie, ale także innych osób związanych z MMA – mówi o Andrzeju jego trener, Radosław Piechnik (z lewej).

Zawodnik z Rzeszowa nie ukrywa, że chciałby dostać się do KSW, czyli najważniejszej federacji MMA w Polsce, w której walczy m.in. niezwykle popularny w naszym kraju Mamed Khalidov (ostatnia galę KSW oglądało blisko 4 mln ludzi przed telewizorami). Zresztą organizator KSW, który szuka młodych talentów, odwiedził już tarnowski klub Andrzeja. Zawodnik stawia sobie jednak jeszcze wyżej poprzeczkę i mówi: – Moim marzeniem jest walczyć w UFC.

UFC to najbardziej znana organizacja MMA na świecie. To tam walczą najlepsi i to wreszcie tam można zarobić największe pieniądze. Na razie za granicą Andrzej trenował przed jedną z zawodowych walk w Londynie razem ze swoim trenerem, którego nazywa przyjacielem i który, jak podkreśla, wiele mu w życiu pomógł. – W Anglii byliśmy dwa tygodnie, trenowałem z samymi zawodowcami. Swoją walkę wygrałem, mój trener także, więc obydwaj jesteśmy zadowoleni z czasu, jaki spędziliśmy w Londynie – mówi.

Staje się popularny
Jeszcze półtora roku temu był pseudokibicem, a teraz ludzie po jego walkach podchodzą do niego, prosząc o wspólne zdjęcie, rozdaje autografy. Gdy idzie przez Tarnów, słyszy zdania: “to ten co walczy”, nie jest już anonimowy. Kibice podchodzą i pytają m.in. kiedy następny pojedynek, mówią, że bardzo dobrze walczy. – To bardzo fajne uczucie, że ludzie cię doceniają – podkreśla.

Jednak jego największym kibicem jest dziewczyna Ola, studentka prawa na Uniwersytecie Rzeszowskim, z którą jest od czterech lat. – 25 listopada, a więc w moje urodziny zaręczyliśmy się – nie ukrywa radości. – To ona mnie zawsze wspierała i prosiła, żebym skończył z kibicowaniem. Dla mnie jednak Resovia i koledzy byli wtedy najważniejsi. To się jednak wszystko zmieniło – dodaje.

Na razie na zawodowych ringach wygrał czterokrotnie. Już 28 grudnia ma zakontraktowaną kolejną walkę na gali w Nowym Targu. To jednak nic w porównaniu z walką, jaka będzie mieć miejsce 12 stycznia 2013 roku. Wówczas stanie naprzeciwko Livio Victoriano w słynnej hali – katowickim Spodku, gdzie oglądać ich będzie kilka tysięcy ludzi. Czy wygra? Nie wiadomo. Wiadomo za to, że będzie przygotowany na 200 proc. I z pewnością do końca nie odpuści.

Grzegorz Anton

Andrzej Grzebyk przeszedł dzięki sportowi prawdziwą metamorfozę. Jeszcze półtora roku temu był pseudokibicem, a teraz ludzie po jego walkach podchodzą do niego prosząc o wspólne zdjęcie, rozdaje autografy.

do “Od kibola do gladiatora”

  1. Amelia

    Super Andrzej i tak trzymaj zawsze trzymam kciuki… Siostra Amelia

  2. kamil

    pewnie nie macie pojęcia jakiego trzeba charakteru i jakiej osobowości zeby cos osiągnąc i wybic sie z tej dziury robiąc to co sie kocha. tak trzymaj młody- dobrze ze odbiles od tego całego syfu, powodzenia.

  3. MMA

    A i jeszcze jedno co do walki w Nowym Targu. Niestety się nie odbyła, bo przeciwnik z Chorzowa nie przyjechał z powodu chyba kontuzji lub jakiś innych kłopotów zdrowotnych. Więc nastepna walka AG w Katowicach, to będzie prawdziwy sprawdzian.

  4. gegsgsdgsds

    Gratuluje Andrzeju niezwykłego talentu i zycze sukcesów w przyszłości. Sa ludzie ktorzy Ci kibiciują i wiedzą, że zajdziesz daleko a tym marginesem społecznym czyt. pseudokibicami się nie przejmuj bo masz to już za sobą :) Trzymamy kciuki! MMA the best!

  5. rzeszowianin

    Elegancko Andrzej, byle do przodu, a osiągniesz wiele. Cały czas śledzę Twoje walki i myślę że jesteś w stanie osiągnąć wiele! Pozdroo

  6. mamnick

    I tak stary trzymaj!Masz siłe i upartość to działaj w dobrej wierze:)

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.