Od lat walczy o kontakt ze światem

Władysław Skrzypacz pierwszą kładkę zbudował 6 lat temu. Fot. Bogdan Myśliwiec

KRAWCE. Co ważniejsze? Wygoda mieszkańca, czy urzędnicze przepisy dotyczące bezpieczeństwa?

Władysław Skrzypacz sześć lat temu zbudował kładkę na Łęgu, żeby przestać przenosić córkę przez rzekę na plecach. Niestety, wszystko wskazuje na to, że wkrótce znowu będzie dźwigał dziewczynę, bo nielegalna przeprawa ma zostać rozebrana.

Władysław Skrzypacz to jeden z najbarwniejszych mieszkańców gminy Grębów. Mężczyzna od lat mieszka na odziedziczonym po ojcu skrawku ziemi znajdującym się na skraju wojskowego poligonu. Nie dociera do niego linia energetyczna, nie ma gazu, ani wodociągu i kanalizacji. Mieszka tak, jakby cywilizacja nigdy na jego brzeg Łęgu nigdy nie dotarła. Po drugiej stronie jest normalna wieś, ze szkołą, sklepami, prądem, gazem i całą resztą.

Pan Władysław kocha swoją ojcowiznę i zapowiada, że nigdy jej nie opuści. Wie jednak, że od czasu do czasu trzeba wyjść poza ogrodzenie i przedostać się na drugi brzeg Łęgu. Córka musi chodzić do szkoły, trzeba robić zakupy, bywać u lekarza. 6 lat temu zbudował kładkę, by szybko i wygodnie pokonywać Łęg. Na samowolę budowlaną nie zgodził się jednak Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Stalowej Woli. Kładkę nakazał rozebrać. Zniszczenia dokonała nawet sama wysoka woda, konstrukję rozebrali pracownicy spółki wodnej. Teraz powstała nowa, węższa, ale także nielegalna.

Władysław Skrzypacz zapowiada, że będzie jej bronił, bo dla niego to nie tylko efekt jego ciężkiej pracy, ale symbol jego prawa do wolności i przede wszystkim najwygodniejszy kontakt ze światem. Decyzją urzędu, kładka nie może łączyć brzegów Łęgu i ma zostać ponownie rozebrana w najbliższych dniach.

O kładce Władysława Skrzypacza i jego samotnej walce o kontakt ze światem usłyszała cała Polska, bo biednym rolnikiem z Krawców zainteresowały się nawet ogólnopolskie stacje telewizyjne. Ich interwencja w sprawę nie przyniosła jednak oczekiwanego przez mężczyznę skutku, bo racja leży po stronie urzędu. Bezpieczeństwo ważniejsze jest od wygody.

Czy jest wyjście z sytuacji, w której znajduje się rodzina pana Skrzypacza? Wyjście na pewno jest, pytanie tylko jak kosztowne i kto miałby za nie zapłacić? Gmin, które łączy Łęg nie stać na wydatek, który służył będzie zaledwie trzem osobom.

Małgorzata Rokoszewska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.