Od lipca za większość leków zapłacimy 100 proc. ceny

- Według mnie rozwiązanie jest proste. Leki dla chorych przewlekle powinny być bezpłatne, dla osób leczących się sporadycznie medykament może kosztować jakąś rozsądną cenę, 15 czy 23 zł. Każdego byłoby wtedy stać na lek - mówi dr n. med. Krzysztof Szuber, specjalista otolaryngologii, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Rzeszowie. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. Duża część lekarzy z regionu nie podpisała umów na wystawianie recept na leki refundowane

- Potraktowano nas jak kombinatorów, więc nie podpisałem umowy i nie podpiszę. Od lipca na recepcie wpiszę tylko imię i nazwisko pacjenta, adres miejsca zamieszkania, nazwę leku (najlepiej międzynarodową), ilość leku, sposób jego dawkowania, datę, swój podpis i numer prawa wykonywania zawodu. Wszystkich kolegów do tego namawiałem – mówi dr n. med. Krzysztof Szuber, specjalista otolaryngologii, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Rzeszowie.

Co to znaczy dla pacjenta? Lekarze, którzy nie podpiszą do końca czerwca umów z NFZ, od lipca nie będą wypisywać na recepcie stawek odpłatności za lek, więc w aptece chorzy będą musieli zapłacić za nie pełną cenę. Często kilka lub kilkunastokrotnie wyższą niż dotychczas.

- Lekarz jest od leczenia, zbadania, postawienia diagnozy i dobrania odpowiednich leków, a nie od określania odpłatności – mówi dr Szuber.

Lekarze są zbulwersowani, bo choć zapis o karach został usunięty z ustawy refundacyjnej po proteście “pieczątkowym”, to prezes NFZ wprowadził je do umów o prawie wystawiania recept. – To co zrobił Paszkiewicz to chamstwo. My się na to nie godzimy – mówi doktor. – NFZ chce nas karać za każdy popełniony błąd, nawet wypisanie leku poza wskazaniem, a przecież nie dał nam narzędzi do sprawdzenia, na co dany lek jest zarejestrowany. Większość lekarzy nie ma nawet dostępu do komputera.

Szef rzeszowskiego samorządu mówi, że lekarzom nie chodzi o uniknięcie kar za machlojki, od których nie jest wolny żaden zawód. – Jeżeli lekarz wypisuje drogi lek na viagrę kobiecie czy drogi lek onkologiczny zmarłemu, powinien bezwzględnie zostać ukarany, i nikt nie kiwnie nawet palcem, by to zmienić. Ale karanie za wypisanie leku nie zarejestrowanego w danym schorzeniu, mimo że wiedza medyczna od lat pozwala na leczenie właśnie nim, jest niedopuszczalne.

Konflikt między lekarzami a NFZ ciągnie się już kilka miesięcy. Wygląda na to, że nawet zmiana na stołku prezesa nie wiele zmieni. A ucierpią znowu chorzy, którzy za lek  często ratujący życie nie będą w stanie zapłacić. Koszt rzędu kilkuset złotych miesięcznie będzie bowiem dla nich nie do udźwignięcia.

Anna Moraniec

do “Od lipca za większość leków zapłacimy 100 proc. ceny”

  1. K. Bimbała

    Partia Tuska ma dziś pod swą kontrolą wszystko, bo w Polsce znika opinia publiczna. Skutki mogą być opłakane

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.