Od pingwina i gronostaja, po „Łosia”

Jeszcze nigdy w Stalowej Woli nie było tylu różnych ptaków na tak małej powierzchni - reklamuje ekspozycję Beata Surdaj z Muzeum Regionalnego. Fot. Autor

STALOWA WOLA. Muzealnicy wykorzystali zimową przerwę i w starych warsztatach zrobili „przemeblowanie”, przez co znalazło się miejsce dla nowych ekspozycji.

Po zimowej przerwie można już zwiedzać muzeum Centralnego Okręgu Przemysłowego. Zyskało ono nowe przestrzenie wystawiennicze i nową formułę. Teraz jest to „Galeria Warsztat”, która zaprasza całe rodziny, bo każde pokolenie znajdzie coś dla siebie w starym warsztacie szkolnym.

Galeria przy ul. Hutniczej miała być tylko czasowym lokum dla pamiątek po Centralnym Okręgu Przemysłowym. Muzeum Regionalne kilka lat temu wydzierżawiło halę warsztatów szkolnych, bo w jej surowość idealnie wkomponowywała się historia największej inwestycji drugiej RP. Wystawa „COP dla przyszłości” została na dłużej w warsztatach i awansowała do miana wystawy stałej. Zwiedzających przybywa i wystawę trzeba było jakoś uatrakcyjnić. Hala została poddana konserwacji i przeróbkom, dzięki czemu powstały nowe sale wystawiennicze.

Dziadek pójdzie z wnukiem i obaj będą zadowoleni

- Ta przestrzeń była nam bardzo potrzebna – mówi Lucyna Mizera, dyrektor Muzeum Regionalnego w Stalowej Woli. – Stanie się ona miejscem eksponowania wystaw czasowych, głównie z designu i sztuki współczesnej. Dzięki temu co roku będziemy mogli pokazać o kilka wystaw więcej, niż dotąd.

Jako pierwsza, na wyremontowanej powierzchni, zagościła oryginalnie zaaranżowana ekspozycja „Ptaki morskie i krain lodowych”, wypożyczona z Muzeum Przyrodniczego w Krakowie. Kilkaset ptaków, a nawet wilk, lis i gronostaj sąsiaduje z salą, w której wystawione zostały urządzenia pomagające poczuć sztukę dzieciom i osobom niepełnosprawnym. A w sali głównej znalazły się nowe nabytki związane z przemysłem obronnym II RP, z dużym modelem bombowca „Łoś” na centralnym miejscu. W tym roku mija 75 lat od rozpoczęcia budowy COP i muzealnicy spodziewają się większej liczby zwiedzających, tym bardziej, że historyczna część „Warsztatu” jest stale uzupełniana, a przez to ciekawsza. Inną zachętą dla zwiedzających, sa tańsze bilety rodzinne.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.