Odbudują rodzinny dom misjonarza Afryki?

Fundacji „Serce Bez Granic” udało się odbudować oficynę dworską. Mieści się w niej Muzeum im. Ks. Kardynała Adama Kozłowieckiego. Fot. Autor

HUTA KOMOROWSKA. Jak się dowiedzieliśmy, w miejscu, gdzie kiedyś stał przepiękny dworek rodziny Kozłowieckich, wkrótce ruszą prace archeologiczne. Informację tę potwierdził nam Dariusz Bździkot, sekretarz Fundacji im. Ks. Kardynała Adama Kozłowieckiego “Serce Bez Granic”.

Mało tego, nasz rozmówca nie wyklucza, że kolejnym etapem będzie… odbudowa kompleksu pałacowo-parkowego, w którym wychował się misjonarz Afryki.

Dworek w Hucie Komorowskiej powstał na przełomie XIX i XX w. Jego pierwszymi właścicielami byli Maria i Czesław Kozłowieccy, właściciele ponad 2,5 tys. zł ha.

Drzwi gościom otwierał lokaj

Ich dom miał kilkadziesiąt pokoi, bogate wnętrza z cennymi obrazami i antykami. Budynek, zbudowany z cegły, swym wystrojem zewnętrznym przypominał duży dwór polski. Obok znajdowała się efektowna fontanna, park z magnoliami i bzami. Drzwi gościom otwierał lokaj, w kuchni pracowały kucharki, w stajni – koniuszy i kilku fornali.

Przed II wojną światową Adam Kozłowiecki, ojciec kardynała planował utworzyć na swym majątku Fundację Naukowo-Wychowawczą, której celem byłoby kształcenie tutejszej młodzieży. Mówił też o budowie klasztoru, kościoła i seminarium. Marzenia te uniemożliwiła jednak okupacja. We dworze Niemcy zorganizowali obóz zagłady dla Żydów. Mimo tego, do 1945 roku zarówno dworek jak i park miały się dobrze. Niestety nie na długo.

Na ruinach weterynarz zacielał krowy.
Dzieła zniszczenia rozpoczęli żołnierze Armii Czerwonej, którzy wycięli przepiękny park. “Robotę” dokończyli miejscowi, którzy rozebrali pałac do ostatniej cegły. Na murach stajennych wzniesiono remizę, a w dworskim kurniku weterynarz zacielał krowy. Ten stan rzeczy trwał przez dziesięciolecia. Aż do września ub. r., kiedy to zakończono odbudowę oficyny dworskiej, w której dziś mieści się muzeum im. ks. kardynała Adama Kozłowskiego.

Chcą odsłonić fundamenty i piwnice. Na początek.
Imponujący obiekt wybudowała Fundacja “Serce Bez Granic”, głównie dzięki dotacji unijnej. Ale na tym nie koniec. – Porozumieliśmy się z archeologami z Uniwersytetu Rzeszowskiego w sprawie badań terenu, gdzie kiedyś stał pałac – mów Dariusz Bździkot, sekretarz fundacji. – Chodzi o odsłonięcie fundamentów i piwnic przedwojennego dworu. To z pewnością uatrakcyjni teren przy muzeum. Ale to dopiero początek – puentuje tajemniczo.

***
Kiedy po raz pierwszy po II wojnie kardynał Adam Kozłowiecki przyjechał w rodzinne strony, o razu udał się do swego domu. Niestety, zamiast przepięknego pałacu, zobaczył jedynie ceglane kikuty, resztki gzymsów i pękające filary piwnic, gdzie wśród pleniącego się zielska ganiają szczury. Miał ponoć powiedzieć, że przed wojną jego ojciec pod krzakiem zakopał trochę złota. Kto wie, może odnajdą go rzeszowscy archeolodzy.

Paweł Galek

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.