Odcięci od świata

BIERÓWKA. XXI wiek, a gminna droga w Bierówce, mająca zaledwie 200 metrów długości przypomina bagno.

Zamiast po asfalcie czy wyżwirowanej drodze mieszkańcy trzech domów, każdego dnia idą po „żywej” ziemi, błocie do którego wpadają całe gumiaki. Już kilka lat walczą chociażby o jej wyżwirowanie, bo karetka pogotowia odmawia przyjazdu, a ciężki wóz strażacki zapewne zapadł by się w błocie.

Sołtys i wójt zapomnieli o nich

Na wzgórku, do którego prowadzi błotnista „paryja” nazywana drogą gminną mieszka Stanisława Lubaś z rodziną, państwo Czerniccy i schorowane małżeństwo po 70-tce. –Brak mi słów, jak tak można ludzi traktować? Jak tu mamy żyć? To jest sołtys dbający o dobro mieszkańców? Serce mi się kraje, gdy myślę o tych biednych, chorych dzieciach- mówi zapłakana pani Stanisława, mama Julii (9) i Nikoli (4). Jak twierdzi czasami nawet nie chce się wychodzić z domu, bo i po co, przecież nie ma jak, ani gdzie iść na spacer. Edward Czernica to ojciec 17-letniego Mariusza, chorego na padaczkę, porażenie mózgowe i zanik mięśni. Chłopak nie chodzi i wymaga stałej rehabilitacji. –Mam małego fiata, ale co z tego. Nie mam, jak nim przejechać przez drogę. Muszę prosić sąsiadów, żeby dali mi skorzystać ze swojej prywatnej. Tak być nie może!- mówi wzburzony ojciec, który chce zapewnić godne życie niepełnosprawnemu synowi.

Paulina Dudczak

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.