Oddajcie nam nasze dzieci!

Jadwiga i Zbigniew Łączkowscy błagają sąd o powrót czwórki dzieci do domu. Fot. Arkadiusz Rogowski

PRZEWORSK. Czy Sąd Rejonowy słusznie odebrał Państwu Łączkowskich z Rozbórza w gminie Przeworsk czwórkę dzieci?

– To są normalni, pracowici ludzie. Jak mogli im dzieci zabrać? – oburzają się sąsiedzi Jadwigi i Zbigniewa Łączkowskich, którym 15 lutego br. odebrano czwórkę dzieci: 15-letniego Piotrka, 13-letnią Karolinę, 10-letniego Pawła i 7-letnią Weronikę.

Na podstawie notatek GOPS-u oraz kuratora sadowego Sąd Rejonowy w Przeworsku stwierdził, że “alkoholizm ojca i niezaradność życiowa obojga rodziców powodują, że nie mają one zapewnionych właściwych warunków do rozwoju tak psychicznego, jak i fizycznego, a nawet zagrożone jest ich zdrowie”. Dzieci od ponad 3 miesięcy przebywają w Domu dla Dzieci w Ostrowie, a zrozpaczeni rodzice wykorzystują każdą okazję by się z nimi spotkać i czekają na dalszy tok sprawy.

Interwencje pracowników GOPS-u w domu p. Łączkowskich zaczęły się w 2007 roku. – Chodzili non-stop, naciskali żeby poprawić warunki w mieszkaniu, bo jak nie to dzieci zabiorą – mówią rodzice. Robili zatem co mogli. Wyremontowali m.in. ganek, łazienkę, pokój dla dzieci, balkon, kupili dzieciom laptopa. Pomoc finansowa z gminy nie była wystarczająca, dlatego Łączkowscy, utrzymujący się tylko z renty męża i małego gospodarstwa, zmuszeni byli do sprzedaży części swojego majątku i zapożyczenia się. – Sprzedałem 38 arów pola za 3 tys. zł, które później nabywca – jeden z pracowników gminy – sprzedał pod autostradę za 50 tys. zł – podaje przykład Zbigniew Łączkowski.

Problemem, który zadecydował o odebraniu czwórki dzieci, było też zdaniem sądu uzależnienie ojca od alkoholu. – Zbigniew Łączkowski od lat nadużywa alkoholu, bywa agresywny wobec innych, wulgarny wobec pracowników instytucji wspierających rodzinę – czytamy w opinii Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno-Konsultacyjnego w Rzeszowie z 30 marca br. W domu Łączkowskich nie odnotowano jednak ani jednej wizyty policji, a sąsiedzi mówią, że nigdy nie widzieli p. Zbigniewa pijącego pod sklepem. Został skierowany na terapię. Co ciekawe, jego rzekomy alkoholizm nie był przeszkodą by wykonywać dwa lata temu drobne prace na posesji… Dyrektorki lokalnego GOPS-u – Barbary Oleksiewicz. – To jest moja prywatna sprawa – mówi.

Dyrektorka GOPS-u zapewnia, że GOPS robił wszystko, żeby dzieci nie trafiły do domu dziecka, ale przyznaje też, że “nie zna sytuacji państwa Łączkowskich od wewnątrz”. Jej pracownik tylko “opisał to co zastał i przesłał do kuratora”. – Podczas wizyty nie było jednego dziecka, a rodzice nie chcieli powiedzieć, gdzie jest. Na drugi dzień pracownicy pojechali rano o 7:30 i też nie chcieli powiedzieć.  Okazało się, że dziecko było zagrzebane, rozczochrane i umorusane w ciuchach w przebieżce przy kuchni – tłumaczy Oleksiewicz. Tam miało przespać w ubraniu trzy noce. Z kolei kurator zwracał uwagę na słabe ogrzewanie i brak porządku. – Chcą pokazać zatroskanie, żeby nabić sobie punktów – mówi o działaniach GOPS-u w Przeworsku pan Jarosław Śliwiński – pełnomocnik rodziny Łączkowskich, były radny. Twierdzi, że rodzina nie umiała się bronic, więc to wykorzystywano.

Rodzice z wielką nadzieją czekają na kolejną rozprawę przed Sądem Okręgowym w Przemyślu, chociaż jej data nie jest jeszcze znana. Póki co odwiedzają dzieci w domu dziecka i wysyłają kolejne prośby o zezwolenie na przyjazdy dzieci. – Córka błaga: ukradnij mnie i wywieź – opowiada o spotkaniach z dziećmi Pan Zbigniew.

***
O podobnych sprawach słychać w Polsce co pewien czas i zawsze zadaje się pytanie czy aby urzędnicy pomocy społecznej nie są nadgorliwi? W przypadku Państwa Łączkowskich trzeba jednak zadać kolejne. Skoro warunki w domu są niedostateczne, a rodzice “niezaradni” to dlaczego dzieci odebrano im dopiero teraz, gdy są starsze? Czy dla decyzji sądu ważniejsze były sporządzone w oparciu o kilka czy kilkanaście wizyt oceny urzędników czy opinie sąsiadów, którzy mają przecież stały kontakt z rodziną? Czy pieniędzy jakie idą na utrzymanie jednego dziecka w placówce (2,5 tys. zł na miesiąc) nie można by przeznaczyć na poprawę warunków bytowych w ich rodzinnym domu?

Arkadiusz Rogowski

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.