Oddychamy zatrutym powietrzem

W Rzeszowie powietrze jest często bardzo złej jakości. To władze miasta powinny zadbać o to, żeby było lepsze. Fot. Wit Hadło

W Rzeszowie powietrze jest często bardzo złej jakości. To władze miasta powinny zadbać o to, żeby było lepsze. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. W ostatnich dniach w naszym regionie aż o 402 proc. zostały przekroczone normy stężenia rakotwórczego pyłu.

Na Podkarpaciu 7 i 8 stycznia średniodobowe stężenia pyłu PM10 były o… 402 proc. wyższe niż te dopuszczalne. Temat coraz większego smogu jest obecny w mediach, wypowiadają się o nim politycy i urzędnicy, tyle że niewiele z tego wynika. Niestety, służby odpowiedzialne za czyste powietrze – m.in. Straż Miejska i Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska – niewiele robią, żeby poprawić jakość powietrza. Czy tak ma wyglądać walka ze smogiem?

Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Rzeszowie poinformował, że 7 i 8 stycznia br. stwierdzono bardzo wysokie stężenia pyłu PM10 we wszystkich stacjach Państwowego Monitoringu Środowiska zlokalizowanych na terenie województwa podkarpackiego. Najwyższe średniodobowe stężenia pyłu PM10 na poziomie 201 ug/m sześc. (402 proc. wartości dopuszczalnej) zanotowano 8 stycznia na stacji pomiarowej w Jaśle przy ul. Sikorskiego.

Na terenie Podkarpacia kontrole jakości powietrza może przeprowadzać Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Zapytaliśmy przedstawiciela tej instytucji, jakie podjęto środki zaradcze, żeby wyeliminować znaczne stężenia pyłów, które dostają się do powietrza z kominów domów jednorodzinnych.

WIOŚ tylko ostrzega
- Zgodnie z przepisami wojewódzki inspektorat może kontrolować tylko przedsiębiorstwa – wyjaśniła Katarzyna Piskur, rzecznik prasowy WIOŚ w Rzeszowie. – Nie mamy prawa sprawdzać, czym ludzie palą w piecach w prywatnych domach. Naszym zadaniem jest informowane i ostrzeganie mieszkańców w przypadku przekroczenia dopuszczalnych stężeń związków w powietrzu. Np. w niedzielę, 8 stycznia, do godz. 10 poinformowaliśmy o tym Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego. To władze miast są odpowiedzialne za rozwiązanie tego problemu, bo są to miejskie emisje zanieczyszczeń. Jedynym sposobem jest zamiana systemu grzewczego z węglowego np. na gazowy.

Jednak Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzowego może jedynie wydawać komunikaty, w których ostrzega się o zagrożeniu oraz że te pyły mają szkodliwy wpływ np. na dzieci i młodzież poniżej 25. roku życia, na kobiety w ciąży, na osoby z zaburzeniami funkcjonowania układu oddechowego i osoby starsze.

Kilka mandatów to za mało
Kontrole pieców w domach mogą przeprowadzać strażnicy miejscy. Okazuje się jednak, że mimo iż w powietrzu unosi się swąd i to w pobliżu domów jednorodzinnych, to Straż Miejska bardzo rzadko nakłada mandaty za palenie w piecach śmieciami: m.in. plastikami, odpadami z gumy, tworzywami sztucznymi, opakowaniami po farbach i lakierach.

W Rzeszowie od początku stycznia strażnicy miejscy nikogo nie ukarali mandatem, mimo że mieszkańcy wielokrotnie zgłaszali, że z niektórych domów wydobywają się śmierdzące dymy. Warto popatrzeć na statystyki za 2016 r. Okazuje się, że za taki czyn w stolicy Podkarpacia przez cały rok nałożono zaledwie… kilka mandatów. W Przemyślu w ubiegłym roku odnotowano 32 zgłoszenia o truciu powietrza z kominów, ale po sprawdzeniu ukarano mandatem tylko jedną osobę, bo paliła w piecu płytami wiórowymi. W tym roku nie stwierdzono, żeby ktoś tam palił śmieciami. Od początku 2017 roku w Krośnie nałożono dwa 200-złotowe mandaty za wrzucone do ognia odpady. W Tarnobrzegu od początku stycznia mimo kontroli nikogo nie ukarano. W ubiegłym roku zgłoszono 7 domów, z których wydobywały się podejrzanie śmierdzące dymy. Jednak ukarano tylko jednego właściciela domu, bo palił workami foliowymi.

Z tych pobieżnych danych wynika, że władze miast i podległe im służby są bezradne. Ludzie cierpią, bo muszą wdychać związki, które są groźne dla ich zdrowia. Niestety, samorządy na Podkarpaciu i WIOŚ niewiele robią, żeby poprawić jakość powietrza. Są jednak miasta w Polsce, gdzie zaczyna się coś robić, aby poprawić jakość powietrza. W poniedziałek w Warszawie, Krakowie i Kielcach władze miast w związku z dużym stężeniem smogu postanowiły wprowadzić bezpłatne przejazdy komunikacja miejską. Władze miast tym samym zachęciły mieszkańców do przesiadki z samochodów do autobusów. 

Mariusz Andres

do “Oddychamy zatrutym powietrzem”

  1. igor

    Zanieczyszczone powietrze w mieście ( smog) wiec trzeba chyba częsciej wymieniać również filtry kabinowe oraz filtry powietrza w samochodach.Człowiek w ciągu 1 minuty potrzebuje 6-10 litrów powietrza chyba ze biega wtedy nawet 40 litrów.Ale samochód aby spalił 1 kg benzyny to potrzebuje aż 16 litrów powietrza co przy spalaniu 8 litrów to wychodzi 16 litrów X 7 litrów = 128 litrów/minutę.Z tego wynika,że filtr powietrza w samochodzie zatyka się pyłami np PM 2,5 szybciej niż gdyby nie było tych pyłów.Z zatkany filtr powietrza to większe zużycie paliwa a u człowieka szybsze bicie serca.

  2. der

    Pretensje do samorządów, centrów zarządzania, instytucji ale prawda jest taka, że ludzie sami się trują i to do nich trzeba trafić, a nie narzekać na wszystkich dookoła.

  3. AC

    Zakaz wydawania pozwoleń na budowę domów w aglomeracji Rzeszów w przypadku ogrzewania na paliwa stałe.

    Bidusi palą czym popadnie a reszta na tym cierpi. To co się dziś dzieje to dramat.

    Takiego syfu w powietrzu dawno nie było.

  4. gość

    Dziś rano po godzinie 5:00 wyszłam z psem poczułam dziwny zapach, jakby spalony plastik, długo się pies nie pospacerował :( Czym Wy palicie, starym gumiakiem i śmieciami?!

  5. gość

    Idąc dziś o 6:15 ulicą Lwowską zauważyłem człowieka w maseczce budowlanej na twarzy, myślę sobie: OK, dba, stara się. Ten sam człowiek zatrzymał się na przystanku, spojrzał na rozkład jazdy, zdjął maseczkę i …. zapalił papierosa!!!! Myślałem, że się nogą przeżegnam :/

  6. ROMAN

    Tak jojo 1_ racja jak pamiętam cały czas od lat 50-60-70 było zawsze : cały naród buduje stolice / a potem pomaga śląskowi i wszystko tam jechało i tam było w sklepach – ale i tak jak jeździłem często w latach 70-tych to i tak woleli swojską kiełbasę z Podkarpacia niż tą ze sklepu-

  7. jojo1

    Ani WIOŚ ani Straż Miejska ani inne zabiegi obecnie nam panujących nic nie wskórają w walce ze smogiem. Jedynym lekarstwem jest obniżenie cen paliw nisko emisyjnych tj. głównie gazu ziemnego. Ale, że do tego nie dojdzie chociażby z racji podlizywania się każdego rządu lobby węglowemu to pewne na 100 procent. Więc cała ta zadyma i pozorowanie działań różnych instytucji, w tym też rządu w kierunku walki z zanieczyszczeniem powietrza potrwa jak zwykle do końca sezonu grzewczego kiedy to samoczynnie stan powietrza ulegnie poprawie. I do następnej jesieni mamy spokój w temacie.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.