Odgrzewany projekt Muchy

Anna Mucha, która jako aktorka zapisała się rolą w „Pannie Nikt” Andrzeja Wajdy i kilku serialach, jest mistrzynią w „kreowaniu się”. Ostatnio ujawniła, że ziścił się jej autorski projekt filmowy, któremu ona i jeszcze kilka innych osób poświęciło noc wigilijną i że dzięki temu uczestniczyli w czymś, co było bardzo intymne i śmiałe.

Autorski projekt filmowy aktorki Muchy polegał na tym, że w noc wigilijną 12 osób wyposażonych w kamerę zapukało do 12 domów, powołując się na tradycję związaną z pustym miejscem dla nieznajomego, poprosiły o wpuszczenie. Na koniec Mucha powiedziała, że ciągle jeszcze to przeżywa. I teraz cała Polska czytająca kolorowe gazetki już czeka z niecierpliwością, żeby zobaczyć co takiego przeżyła skądinąd sympatyczna Anna Mucha.

Tyle tylko, że Mucha wyważa drzwi dawno już otwarte. Jedną z tych, które je otworzyły znacznie wcześniej, jest nasza koleżanka redakcyjna, Małgosia Rokoszewska z Tarnobrzega. Osiem lat temu, na szczęcie bez kamery, zapukała do kilkunastu mieszkań w Tarnobrzegu i zrobiła to samo, co aktorka Mucha. Napisałem, że Małgosia Rokoszewska była „na szczęście” bez kamery dlatego, że inaczej postępuje człowiek, który po otwarciu drzwi ma wycelowaną w twarz kamerę, a inaczej człowiek mający przed sobą samotną kobietę. Reakcje tych którzy otwierali drzwi przed Małgosią i aktorka Muchą oraz jej ekipa, musiały więc być inne. W odniesieniu do naszej redakcyjnej koleżanki bardziej szczere, w odniesieniu do członków ekipy aktorki Muchy bardziej wyrachowane.

Skoro jednak aktorka Mucha twierdzi, że jeszcze do dziś przeżywa to, co ją spotkało, pewnie reakcje ludzi, do których zapukała, niewiele się różniły od reakcji osób, którym spokój tej szczególnej nocy zakłóciła nasza koleżanka. Doświadczenia zdobyte w wigilijny wieczór przez naszą Małgosię były nadzwyczaj gorzkie. Okazało się bowiem, że owo dodatkowe nakrycie i puste miejsce przy stole, nakazujące przyjąć i ugościć tego, kto zapuka do drzwi, nie ma żadnego przełożenia na rzeczywistość. Tradycja tradycją, ale obcego trzeba trzymać na progu. Zaprzeczenie w realnym życiu pięknej tradycji, dowodzi naszej nieufności wobec drugiego człowieka. Jest też, niestety, dowodem na to, że wcale nie jesteśmy tacy otwarci na innych, serdeczni i przyjaźni. Wręcz przeciwnie – obcy u naszych drzwi, to zagrożenie. Ciekaw jestem czy Anna Mucha poznała odpowiedź na pytanie – skąd to się wzięło?

Krzysztof Pipała

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.