Odrzucony zalotnik podpalaczem

Fot. Arshiwum

PRZEMYŚL. Z powodu zawodu miłosnego naraził na niebezpieczeństwo życie wielu ludzi.

31-latek podpalił dwa mieszkania. Podkładał ogień pod drzwiami wejściowymi. Jak się okazało, była to zemsta odrzuconego adoratora. Mężczyzna został tymczasowo aresztowany. Wkrótce stanie przed sądem.

Do pierwszego pożaru doszło 20 grudnia ubiegłego roku w jednej z przemyskich kamienic. 31-latek poczekał, aż mieszkańcy budynku pójdą spać. Był owładnięty chęcią zemsty na przyjaciółce dziewczyny, która go odrzuciła. Ubzdurał sobie, że to jej wina, że namówiła do tego koleżankę. Postanowił dać jej nauczkę Nie miało znaczenia, że oprócz dziewczyny na śmiertelne niebezpieczeństwo naraża jej sąsiadów. Mężczyzna zakradł się pod drzwi kobiety. Najpierw oblał je benzyną, a później podpalił. Jeden z mieszkańców kamienicy poczuł dym. Rozpoczęła się ewakuacja. 57 osób zostało wyrwanych ze swoich łóżek. Przerażeni nie wiedzieli co się dzieje. Na szczęście nic nikomu się nie stało. Strażacy po zbadaniu stężenia dymu pozwolili im wrócić do swoich mieszkań. Sprawą zajęła się policja.

Tydzień później podpalacz zawitał do budynku, w którym mieszkała ukochana kobieta. Odrzucony, zraniony mężczyzna postanowił i ją ukarać. Tak, jak w poprzednim przypadku, podpalił drzwi jej mieszkania. Na szczęście, kobieta poczuła dym. Szybko namierzyła jego źródło. Zobaczyła, że ogień zajął drzwi wejściowe. Paliła się też podłoga na korytarzu i drzwi balkonowe. Choć była przerażona, zachowała trzeźwość umysłu. Razem z matką ugasiła ogień. Biegli z zakresu pożarnictwa byli pewni, że oba pożary wywołał ta  sama osoba. W ubiegły piątek 31-latek został zatrzymany. Przyznał się do winy. Zeznał, że była do zemsta na kobietach.

Ewa Faber

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.