Odsetkami z miliona dzieli się z ubogimi studentami

Pierwsze spotkanie pana A. Szwasta ze studentami (23 sierpnia 2008).

Milioner w niecodzienny sposób rozdaje pieniądze.

Alfred Szwast  w miniony weekend przyjechał z Wrocławia, gdzie na co dzień mieszka, do swojej rodzinnej wsi – Głojsc w gminie Dukla, aby spotkać się i porozmawiać ze studentami pochodzącymi z tej miejscowości, a studiującymi w rozmaitych miastach i korzystającymi ze stypendiów przezeń ufundowanych. Pan Alfered, który po sprzedaniu ziemi stał się z dnia na dzień milionerem, ma w banku dwa konta: na jednym jest zdeponowany milion złotych, z którego odsetki są przeznaczane właśnie na wypłatę tychże stypendiów, natomiast sam żyje z odsetek z miliona zł ulokowanego na drugim koncie. – Ten drugi milion zostawiłem sobie na czarną godzinę – wyznaje.

Wizyta była  zaledwie dwudniowa. Panu Alfredowi towarzyszyła jego córka Barbara. 87-latek przyjechał tu w ubiegły piątek specjalnie na zaproszenie Fundacji im. Alfreda Szwasta. Za pośrednictwem tej fundacji studentom przekazywane są stypendia. Dzień później spotkał się ze studentami, którzy dzięki jego hojności mogą zdobyć wyższe wykształcenie. Pod adresem darczyńcy posypały się podziękowania za wspaniałe gest, a studenci w dowód sympatii i wdzięczności za wsparcie ofiarowali mu kwiaty i rozmaite podarki. – Jestem szczęśliwy, że te pieniądze rzeczywiście wam pomagają – oznajmił zwracając się do studentów. Do Wrocławia zabrał ze sobą także piękną statuetkę z wygrawerowaną nazwą rodzinnej miejscowości, piórem i z wkomponowanym budynkiem szkoły, w sumie pełen bagażnik podarków. – To utwierdza mnie w przekonaniu, że  podjąłem słuszną decyzję, że warto coś dobrego robić dla ludzi i być porządnym człowiekiem – przyznaje.

Urodził się w Głojscach. Tu spędził dzieciństwo

Pan Szwast sam przyznaje, że ma wielki sentyment do Głojsc. – Niegdyś przyjeżdżał tu tylko po to, aby zobaczyć co się zmieniło, jak ludziom się wiedzie, czy dzieci i młodzież potrzebują jakiegoś wsparcia. Cztery lata temu na moje zaproszenie przyjechał tutaj. Wraz z małżonką gościliśmy go kilka dni u siebie w domu – opowiada Andrzej Kusz, sołtys Głojsc, przewodniczący stowarzyszenia Wspólna Szkoła. – Jego przyjazd miał też bardziej konkretny cel. Otóż zakupił on działki pod budowę boiska piłkarskiego dla naszej młodzieży. A ten pomysł wziął się stąd, że gdy wcześniej tu bywał nieraz widział, jak młodzi ludzie grają w piłkę na  polach. Zrobiło mu się żal tych chłopaków i zdecydował, że na tych działkach powstanie boisko z prawdziwego zdarzenia. Nieopodal tych działek swoją działeczkę mieli niegdyś rodzice pana Alfreda – wyjaśnia Andrzej Kusz. I podkreśla, że Alfred Szwast nie miał łatwego dzieciństwa. – Całe jego życie było oparte na ciężkiej pracy. To właśnie dzięki zaradności i ciężkiej pracy odniósł sukces – podkreśla. – Jako kilkuletni chłopiec pasł krowy, za każdym razem zabierał ze sobą na łąkę książki. I nawet był nazywany szkodnikiem dlatego, że nie był w stanie upilnować krów. On był zajęty czytaniem, a krowy wyrządzały szkodę sąsiadom, wyjadając na przykład buraki – uśmiecha się Kusz.

Po studiach założył plantację brzoskwiń

Z czasem sytuacja finansowa zmusiła rodzinę Szwastów do wyjazdu do Wrocławia “za chlebem”. Sam Alfred ukończył studia w Wyższej Szkole Handlowej we Wrocławiu. – 40 lat temu ożeniłem się. Wraz z małżonką kupiliśmy stare poniemieckie ogrodnictwo. Założyliśmy szklarnię. Ja i mój przyjaciel postanowiliśmy handlować brzoskwiniami; ja miałem swój sad brzoskwiniowy na 2 hektarach, a kolega swój. Brzoskwinie są trudną uprawą z uwagi na nasz klimat, przymrozki, to produkcja kapryśna i zawodna Pamiętam do dziś słowa przyjaciela; mówił, że jeśli hodowla uda się raz na cztery lata to i tak opłaca się zaryzykować – opowiada pan Alfred. Zamiłowanie do roślinności pozostało do dziś. – Mamy z żoną prywatny ogród botaniczny – cieszy się 87-latek.

Sprzedał 2 hektary ziemi za 4 miliony

Jakieś 3 lata temu sprzedał ziemię pod apartamenty i z dnia na dzień stał się bogaczem. – Wartość ziemi wzrosła, więc ze sprzedaży uzyskałem 4 miliony złotych; żona dostała połowę i ja połowę, żeby było sprawiedliwie. Część z tej sumy przekazaliśmy córce i synowi. Wydałem polecenie, aby w banku utworzono dwa konta; jedno dla studentów na którym jest zdeponowany 1 mln zł, a odsetki są przeznaczane na stypendia dla ubogich studentów. Z banku pieniądze trafiają na ich konta. O tym, kto otrzyma taką pomoc decyduje zarząd Fundacji – wyjaśnia Alfred Szwast. I podkreśla, że są w Głojscach rodziny, które utrzymują się np. tylko z renty babci. – Wiem, że ta pomoc jest niezbędna – mówi. I dodaje, że na drugim koncie ma również 1 mln zł i żyje z oprocentowania.

Co roku pomaga ponad 20 studentom

Postanowił założyć fundację swego imienia. – Bywało, że już wcześniej wspierał studentów. Po prostu gromadził ich adresy wskazane przez mojego poprzednika sołtysa i pieniądze przekazywał na konta studiujących. W skali roku w grę wchodzi ok. 40 – 50 tys. zł, w tym roku akademickim pomoże ponad 20 studentom – mówi Andrzej Kusz. – Stypendia wynoszą od 170 do 230 zł. Wyższe kwoty otrzymują ci, którzy wybierają trudne kierunki i studiują na prestiżowych uczelniach – dopowiada Szwast.

By uczniom żyło się lepiej

Kusz mówi, że kiedyś tak trochę nieśmiało zapytał pana Szwasta, czy pomógłby szkole podstawowej i gimnazjum w Głojscach.  – Zaznaczyliśmy, że każda złotówka byłaby dla nas bardzo cenna. I  w ciągu trzech dni pan Alfred zadzwonił do  mnie i oznajmił, że robi porządek z pieniędzmi i przeznacza na fundację swego imienia milion złotych, a nasze stowarzyszenie Wspólna Szkoła chce wesprzeć kwotą 100 tysięcy złotych. I niedługo po tym pieniądze rzeczywiście zostały przelane. Dla nas to było wielkie wzruszenie i zaskoczenie, łzy same cisnęły się do oczu – wspomina Kusz. I dopowiada, że stowarzyszenie założyli mieszkańcy, a jego celem było prowadzenie szkoły. Fundujemy nagrody dla uczniów, w grę wchodzą także dotacje na wycieczki i kursy pływania – wylicza.

Nie ma chyba w Głojscach osoby, która nie wiedziałaby kim jest Alfred Szwast. – Jest dobrym człowiekiem, ma szlachetny gest. Nawet pewnego razu zakupił łyżwy dla uczniów tutejszej szkoły podstawowej, aby mogli poszaleć na lodowej tafli. A mieszkańców motywował do tego, by zrobili tu takie prowizoryczne lodowisko, i ono powstało niedaleko mojego domu – opowiada Andrzej Kusz. -  Pana Alfreda cieszy, że dzięki jego inicjatywom dzieciom i młodzieży z naszej wioski żyje się lepiej.

Pieniądze go nie zepsuły

Sam Szwast przyznaje, że nie lubi obnosić się ze swym bogactwem. Jeździ 28-letnim mercedesem. Ma dom z basenem, który teraz stoi pusty (dzieci już się usamodzielniły). Mówi, że głowę ma jeszcze sprawną, lecz trudno mu chodzić. Napisał trzy książki poświęcone filozofii, humanizmowi i sztuce. – Dużo czytam. Nie kupuję najdroższych mebli, chciałbym się uważać za intelektualistę, po prostu nie wypada mi się ścigać z nowobogackimi – wyznaje.

Pan Alfred ujmuje przede wszystkim skromnością. – Cztery lata temu przyjechał najpierw pociągiem z Wrocławia do Rzeszowa a stąd autobusem do Krosna, gdzie wyjechałem po niego autem i razem dotarliśmy do Głojsc. Wszyscy byli w szoku, że taki bogacz, a podróżuje takimi środkami transportu. Myśleli, że przyleci własnym samolotem.  Gdy gościł u nas to wstawał rano, zakładał skromne ubranie, gumiaki i szedł na spacer, to taki swojski chłop – dodaje Andrzej Kusz.

Wioletta Zuzak

do “Odsetkami z miliona dzieli się z ubogimi studentami”

  1. ELIZA-GDAŃSK

    To wspaniały CZŁOWIEK! Życzę Panu Alfredowi zdrowia.Mam ndzieję,że studenci doceniają Jego wielkie serce !!

  2. jacek

    Jestem zdumiony i zszokowany. Wprost trudno mi uwierzyć, że w dzisiejszych czasach zdażają się tacy ludzie. Znam trochę Głojsce, ale nie zdawałem sobie sprawy jacy prawi ludzie z tamtąd pochodzą. Choć moja żona jest jak najbardziej godną uszanowania. Z całym szacunkiem chylę głowę przed panem Szwastem i proponuję aby inni nowobogaccy wzięli z niego przykład.

  3. rzeszowiak

    To bardzo zacne z jego strony, mam nadzieje że ci studenci nie przechleją to w akademicznych ścianach.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.