Odsiaduje dożywocie i pogrąża byłych kumpli

Rzeszowianin Piotr P. przyznał wczoraj, że ma pretensje do Jacka P., że podesłał przed laty człowieka, któremu “puściły nerwy” i doprowadził do śmierci prostytutki. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. Napadali luksusowe prostytutki w Niemczech i organizowali inne napady w porozumieniu, a może nawet z rozkazów szefów domniemanego gangu tarnobrzeskiego?

43-letni Piotr P. z Rzeszowa, skazany przez niemiecki sąd za udział w morderstwie luksusowej prostytutki w Monachium, stanął wczoraj w charakterze świadka przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu. Odsiaduje on wyrok dożywotniego pozbawienia wolności, nie ma więc nic do stracenia i ze szczegółami opowiada o napadach sprzed 8 lat.

Co łączy Piotra P. z domniemaną grupą przestępczą, której proces toczy się przez Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu? Postać dwóch oskarżonych: Jacka P. i Wojciecha B.

- Jacek P. był moim przyjacielem, partnerem w “interesach”. Mogę powiedzieć, że sobie ufaliśmy. Ja byłem wtedy w Monachium, ale codziennie się z nim kontaktowałem. Rozmawialiśmy o różnych sprawach, omawialiśmy szczegóły napadów na prostytutki i inne osoby. Ja dzwoniłem do niego jak miałem jakiś pomysł na zdobycie łatwej kasy, bo jego zawsze takie łatwe pieniądze interesowały.

Z zeznań Piotra P. wynika, że to on dzwonił do Jacka P. z różnych budek telefonicznych. Że kupował karty SIM, aby dzwonić z różnych numerów. Ale Jacek P. także do niego czasami dzwonił. Co więcej, mężczyźni spotykali się także na terenie Niemiec, aby omówić kolejne akcje. Do Polski przekazywali także pieniądze i zrabowane podczas napadów przedmioty.

Do najtragiczniejszego zdarzenia z ich udziałem doszło na początku 2004 r. Najpierw, 17-letni wówczas Tomasz W., którego wysłał do pomocy Piotrowi P. w Monachium Jacek P. dokonał brutalnego rozboju na starszym mężczyźnie, który zbierał od lokatorów pieniądze w jednej z kamienic. Sprawcy skatowali mężczyznę i zrabowali mu tysiąc euro. Dwa miesiące później Tomasz W. oraz jego wspólnicy dokonali kolejnego rozboju. Ofiarą padła mieszkająca w Monachium luksusowa prostytutka.

- Znam niemiecki, wybierałem numer do agencji z luksusowymi prostytutkami i umawiałem się. Dostawałem namiar i jechaliśmy pod wskazany adres. Plan, był taki, by okradać te kobiety. Jeden z takich napadów się nie udał – zeznaje Piotr P.

Kolejną ofiarą bandytów z Polski padła 24-letnia prostytutka. Piotr P. umówił ją tak, jak to robił wcześniej, wybierając numer z gazety. Potem Tomasz W. pojechał na miejsce, skorzystał z usług, okradł i dotkliwie pobił.  Gdy znaleziono kobietę nie żyła. Miała zakneblowane usta. Udusiła się lub zmarła na skutek pobicia. Z jej mieszkania zginęło siedem tysięcy euro, sprzęt RTV i drobniejsze przedmioty.

Poszukiwania sprawców tego napadu trwały kilka lat. 25-letni obecnie Tomasz W. skazany został przez niemiecki sąd w ubiegłym roku. To jego zeznania doprowadziły organa ścigania do reszty członków domniemanej grupy przestępczej, której centrum dowodzenia znajdowało się w Tarnobrzegu.

Wczorajsze zeznania Piotra P., który za udział w morderstwie 24-letniego Kateriny I. odsiaduje w Polsce wyrok dożywotniego pozbawienia wolności pogrążyły dwóch z sześciu oskarżonych w procesie. Mężczyzna przyznał, że Jacek P. i Wojciech B. wiedzieli o wszystkich napadach, że byli w stałym kontakcie, a także, że to Jackowi P. przekazywał część zrabowanych w Niemczech pieniędzy oraz fanty.

Małgorzata Rokoszewska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.