Odwołał się od wyroku, ale bezskutecznie

Pomimo, że sprawca w chwili wypadku był młodociany, sąd skazał go na karę bezwzględnego pozbawienia wolności. Fot. Autor

PRZEMYŚL, JAROSŁAW. Sprawca wypadku, w którym zginął dyrektor szpitala w Żurawicy pójdzie jednak do więzienia.

Wczoraj (10 lipca) w Sądzie Okręgowym w Przemyślu odbyła się rozprawa apelacyjna Pawła T., sprawcy wypadku, w skutek którego zmarł Janusz Kołakowski, dyrektor szpitala psychiatrycznego w Żurawicy. 21-latek uznał wyrok pierwszej instancji za surowy i niesprawiedliwy. Odwołał się licząc na zmniejszenie kary. Jednak sędzia z Sądu Okręgowego w Przemyślu nie zgodził się z nim, podtrzymując decyzję Sądu Rejonowego w Przeworsku.

W krótkim uzasadnieniu wyroku sędzia przypomniał o tym, że Paweł. T. był wcześniej karany m.in. za krzywoprzysięstwo oraz posiadanie narkotyków. Po raz kolejny młodemu mężczyźnie wytknięto wielokrotne łamanie przepisów ruchu drogowego. Dla sędziego nie bez znaczenia było zachowanie Pawła T. tuż po wypadku, kiedy to bardziej interesował go uszkodzony samochód niż stan zdrowia osób jadących autem, w które uderzył. Adwokat Pawła T. trzymał się wcześniej przyjętej linii obrony. – Nadal kwestionował ustalenia sądowe, opinie biegłych i zeznania świadków. Twierdził, że nie jechał z prędkością, którą mu się zarzuca. Próbował też częściowo zwalić winę na kierowcę forda, upierając się, że ten nie włączył “migacza”. Na szczęście, sędzia nie dał mu wiary – wyjaśnia Adam Wawrzynek, pełnomocnik rodziny Janusza Kołakowskiego. Rozprawa apelacyjna zakończyła się podtrzymaniem wcześniejszego wyroku, co oznacza, że Paweł T. spędzi w więzieniu 2 lata i 2 miesiące. Po wyjściu zza kratek nie będzie mógł wsiąść za kierownicę przez 3 lata.

Sprawca wypadku został oskarżony o umyślne naruszenie przepisów ruchu  drogowego, co w konsekwencji doprowadziło do nieumyślnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Prokurator zarzucił mu ponad dwukrotne przekroczenie dozwolonej prędkości i wykonanie manewru wyprzedzania w niedozwolonym miejscu przy podwójnej linii ciągłej. Wszystko to doprowadziło do tragicznego w skutkach wypadku. Sędzia Bogdan Kusz z Sądu Rejonowego w Przeworsku pomimo, że sprawca w chwili wypadku był młodociany, skazał go na karę bezwzględnego pozbawienia wolności.

Wypadek i śmierć Janusza Kołakowskiego
Do wypadku doszło 24 maja b.r. ok. godz. 8.30 na prostym odcinku drogi krajowej 77 między Pełkiniami a Jarosławiem. W samochód Janusza Kołakowskiego kierowanego przez jego podwładnego wjechało bmw, za którego kółkiem siedział Paweł T. W skutek potężnego uderzenia ford wbił się w ogrodzenie i stanął w płomieniach. Kierowcy udało się wydostać z palącego się pojazdu, a następnie wyciągnąć poparzonego pasażera. Janusz Kołakowski doznał rozległych poparzeń.  Zmarł 3 czerwca we Wschodnim Centrum Leczenia Oparzeń w Łęcznej.

Ewa Faber

do “Odwołał się od wyroku, ale bezskutecznie”

  1. podatnik

    Taki Sad to HANBA dla systemu Sprawiedliwosci w Polsce.
    jednego co zastrzelil zolnierza w lesie puszcza sie na wolnosc, a drugiego ktory tez zabil nieumyslnie osadza w wiezieniu.
    Czyzby znajomosci i lapowkarstwo bylo w szeregach Polskiego Sadownictwa ?

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.