Odwołanie Olbromskiego nadal budzi emocje

PRZEMYŚL, RZESZÓW. Mariusz Jerzy Olbromski nie wyklucza, że sprawa jego kontrowersyjnego odwołania ze stanowiska dyrektora MNZP znajdzie finał w sądzie pracy.

Wczorajszą (23 lutego) konferencję prasową dotyczącą budzących wątpliwości prawne szczegółów odwołania Olbromskiego zwołał Zarząd Okręgowy PiS w Przemyślu. Byłemu już dyrektorowi Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej towarzyszył na niej Andrzej Matusiewicz, szef przemyskim struktur partii, radny sejmiku i prawnik. – Wiele wskazuje na to, że pana Olbromskiego odwołano niezgodnie z prawem – powiedział Matusiewicz. – Wątpliwości prawne budzi też powołanie pana Władyczyna, jako pełniącego obowiązki dyrektora muzeum – dodał.

- Zostałem nagle zawezwany w piątek (18 lutego przyp. autora) do pani marszałek Kowalskiej – powiedział Olbromski. – Nie licząc się ze zdaniem wielu poważnych ludzi i instytucji protestujących przeciw memu odwołaniu, chciała mi wręczyć wypowiedzenie – relacjonował. – Nie przyjąłem go. Dodam, że jestem na zwolnieniu lekarskim i wówczas także na nim byłem, tyle, że mam adnotację „chory może chodzić” – podkreślił były dyrektor MNZP. Przed godz. 16. w piątek do muzeum dotarły dwa faksy z urzędu marszałkowskiego. Pierwszy informował o odwołaniu Olbromskiego, a drugi o tym, że obowiązki dyrektora MNZP pełnić ma jego dawny zastępca, „ściągnięty” z emerytury, Wojciech Władyczyn. – Pan Władyczyn musiał czekać za drzwiami, kiedy byłem u pani marszałek, bo szybciutko podpisał pismo – stwierdził Olbromski.

Dyskryminacja za światopogląd?

Andrzej Matusiewicz zauważył, że wątpliwości budzi nie tylko fakt odwołania Mariusza Olbromskiego, gdy jest on na L-4, ale także to, że zdaniem mecenasa postępowanie wobec niego jest dyskryminacją.- Nasze prawo zabrania dyskryminowania kogokolwiek nie tylko ze względu na płeć, rasę, wyznanie, czy orientację seksualna, ale także ze względu na światopogląd – przypomniał Matusiewicz. – A „czystka”, którą teraz przeprowadza zarząd województwa, nie tylko w stosunku do pana Olbromskiego, ma charakter dyskryminacji tego rodzaju – uznał. Zauważył też, że ustawa o muzeach nie przewiduje możliwości powierzenia komuś z zewnątrz pełnienia obowiązków dyrektora. Mariusz Olbromski nie wykluczył, że zwróci się do sądu pracy, natomiast Andrzej Matusiewicz, że będzie reprezentował go, jako prawnik. Na pytanie dziennikarzy, czy Mariusz Olbromski wystartuje w konkursie na stanowisko dyrektora MNZP, gdy zarząd ogłosi ten konkurs, eksdyrektor spuentował: – Teatr Groteski to dobra rzecz, ale groteska ma swoje granice.

Komentarz.

Wiesław Bek, rzecznik marszałka Mirosława Karapyty:

- Odwołanie Mariusza Olbromskiego ze stanowiska dyrektora MNZP jest skuteczne, mimo, że go nie podpisał. Zakomunikowano mu decyzję zarządu w obecności dwóch świadków. Nie ma też znaczenia, że jest na zwolnieniu lekarskim, bowiem nie został on w piątek zwolniony z pracy, a jedynie odwołany ze stanowiska. Dopóki jest na L-4, jest pracownikiem muzeum. Pan Władyczyn nie jest pełniącym obowiązki dyrektora MNZP, a jedynie powierzono mu pełnienie tych obowiązków do czasu rozstrzygnięcia konkursu, który zostanie ogłoszony. MNZP nie mogło przez ten czas pozostawać bez dyrektora.

Monika Kamińska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.