Ofiarami są Ukraińcy. Łączymy się w bólu z ich rodzinami

Dziewięć osób zginęło w zderzeniu busa z pociągiem na niestrzeżonym przejeździe kolejowym w Bratoszewicach w Łódzkiem. Kierowca nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu pociągowi relacji Łowicz Główny - Łódź Kaliska. Fot. PAP

ŁÓDZKIE. Tragedia na niestrzeżonym przejeździe kolejowym.

Pociąg zderzył się z busem. Osiem osób – pasażerów busa – zginęło na miejscu. Kolejna ofiara po kilku godzinach zmarła w szpitalu. Jedna osoba jest ranna, trwa walka o jej życie.

Do tragedii doszło wczoraj. Samochód wiozący dziesięć osób jechał lokalną drogą Domaradzyn – Bratoszewice. Prawdopodobnie kierujący pojazdem nie zachował należytej ostrożności i tuż przed godziną 6 rano na niestrzeżonym przejeździe kolejowym w Bratoszewicach nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu pociągowi relacji Łowicz Główny – Łódź Kaliska.

- Około godz. 5.50 rano ford transit zderzył się z pociągiem na niestrzeżonym przejeździe kolejowym. Prawdopodobnie bus wjechał pod pociąg – potwierdził st.asp. Radosław Gwis z komendy wojewódzkiej w Łodzi.

Prawdopodobnie z winy kierowcy
- Pracujemy bardzo intensywnie nad wyjaśnieniem przyczyn tragedii. Kilku prokuratorów przeprowadza w tej sprawie czynności. Na ostateczną ocenę musimy poczekać. Wstępne ustalenia wskazują na to, że to kierowca busa najprawdopodobniej nie zachował ostrożności i nie zatrzymał się przed przejazdem kolejowym, mimo znajdującego się tam znaku STOP – powiedział rzecznik łódzkiej prokuratury Krzysztof Kopania. O winie kierowcy mają świadczyć m.in. bardzo krótkie ślady hamowania, już za znakiem STOP, oraz relacja świadka.

- Ze wstępnych ustaleń wynika, że sposób oznakowania był prawidłowy i zachowane zostały warunki bezpieczeństwa. Wiemy, że pociąg był sprawny i poruszał się z prędkością ok. 79 km/h a dozwolona prędkość na tym odcinku to 90 km/h. Oznakowanie przejazdu będzie jednak jeszcze szczegółowo sprawdzane – powiedział Kopania. Maszynista pociągu był trzeźwy. – Nie wiemy natomiast, w jakim stanie był kierowca – dodał Kopania.

Jechali do pracy
Fordem transitem jechali obywatele Ukrainy do pracy. Byli zatrudnieni w pobliskim zakładzie przetwórstwa. Identyfikacja może potrwać nawet kilka dni. Rzecznik łódzkiej prokuratury nie wykluczył, że w kilku przypadkach będą potrzebne badania DNA.

Na miejsce wypadku przyjechała wojewoda łódzki Jolanta Chełmińska, która o tragedii poinformowała ambasadę Ukrainy.

To nie pierwszy wypadek, do jakiego doszło na tym przejeździe. 20 lipca w pociąg jadący z Gdyni do Krakowa wjechała osobowa toyota. Pociągiem wracało z kolonii 400 dzieci. Na szczęście nikomu nic się nie stało.

Źródło: wp.pl/ps

do “Ofiarami są Ukraińcy. Łączymy się w bólu z ich rodzinami”

  1. K. Bimbała

    „Chciało by się żyć nie umierać „w tym katastroficznym kraju rządzonym zyskiem i głupotą. Najprościej było zlikwidować dróżników , zrobić byle jakie zabezpieczenia kolejowe i katastrofy w ruchu kolejowo drogowym mamy po kilka na dzień.
    W tym przypadku zapewne powiedzą : POLACY nic się nie stało!!! , idę o zakład że praca tych nieszczęsnych Ukraińców okaże się że była nielegalna i pewnie na czarno, że nikt z rodzin nie dostanie odszkodowań za śmierć w drodze do pracy itd.
    Tusk na jesieni wygłosi nowe expoze , jak ongiś ogłaszał kolejne obietnice na 30 lat składane publicznie przez samego obecnego min.Nowaka.
    Reasumując takich przejazdów jest w Polsce tysiące , czasami prawie nie widoczne dla kierowcy , który co najwyżej może liczyć na Św. Krzysztofa!

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.