Ofiary Wołynia wołają o pamięć

– Całe Radymno już żyje lipcowym wydarzeniem – mówi Dorota Gunia (w środku), dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury w Radymnie. Z lewej prezydent Andrzej Szlęzak, z prawej Mirosław Majkowski. Fot. Jerzy Mielniczuk

PRZEMYŚL, STALOWA WOLA. Zamiast zjednoczyć się wokół bolesnej rocznicy, na organizatorów planowanej rekonstrukcji historycznej spadają gromy i groźby.

W lipcu pod Radymnem odbędzie się rekonstrukcja historyczna „Wołyń 1943-2013 – nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary”. Jej organizatorem będzie Przemyskie Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej X.D.O.K. Do rekonstrukcji z udziałem międzynarodowych grup dojdzie, gdy PSRH zbierze pieniądze, a z tym nie jest najlepiej. Kwotą 5 tys. zł konto Stowarzyszenia zasilił prezydent Stalowej Woli. Nie dużo, ale jest pierwszym samorządowcem, który wsparł ideę upamiętnienia ludobójstwa sprzed 70 lat.

- Chcemy zwyczajnie przypomnieć o tym, co wydarzyło się na Kresach, Wołyniu i we wschodniej Małopolsce 70 lat temu. Chcemy uczcić Polaków, Żydów czy Ormian wymordowanych przez UPA – mówi Mirosław Majkowski prezes PSRH.

Pomnik nie stanął, ale rekonstrukcja będzie
Majkowski swój zamiar ujawnił kilka miesięcy temu. Rekonstrukcję przygotowuje wspólnie z burmistrzem Radymna. Miałoby w niej wziąć udział od 200 do 300 statystów z Polski, Słowacji i Czech. Na potrzeby wizualizacji historycznej zostanie zbudowana mała wieś, która oczywiście spłonie. Widowisko odbędzie się o zmroku i zostaną wykorzystane w nim współczesne techniki przekazu. Atak sotni UPA na wieś miałby trwać 40 minut. reszta będzie do usłyszenia, albo jak mówią organizatorzy, do domyślenia. Nawet tak skrócona wersja historycznego widowiska będzie kosztować co najmniej 150 tys. zł. Stowarzyszenie z Przemyśla tych pieniędzy nie ma, choć wolę pomocy zgłosiło już kilku sponsorów. Teraz czas na samorządy, bo samo Radymno kosztów nie udźwignie.

Andrzej Szlęzak (51 l.), prezydent Stalowej Woli wpłacił małą kwotę na rekonstrukcję, z nadzieją, że jego śladem pójdą inni samorządowcy. 10 lat temu chciał w Stalowej Woli postawić pomnik ofiar Wołynia, ale inicjatywa spaliła na panewce, choć rozstrzygnięty już został konkurs na pomnik. Teraz wsparł organizatorów rekonstrukcji, bo prawda o Wołyniu ciągle w oczy kole. – Nawet Instytut Pamięci Narodowej ma dziwne kłopoty z wyraźnym mówieniem o Wołyniu i w sprawie tej zachowuje się, delikatnie mówiąc, powściągliwie – mówi prezydent Szlęzak. – Mamy obywatelski obowiązek opowiadania się za prawdą historyczną, a Stalowa Wola wiele tytułów do tego, by brać udział w tym historycznym przedsięwzięciu.

Ktoś się rekonstrukcji boi
Działa już komitet honorowy upamiętnienia rzezi sprzed 70. lat, w której spłonęło 2 tys. wiosek i zginęło 60 tys. Polaków. W komitecie honorowym rekonstrukcji są m.in. ks. Ttadeusz Isakowicz-Zaleski, prof. Władysław Filar i gen. Mirosław Hermaszewski. Tymczasem M. Majkowski mówi o dziwnych naciskach na organizatorów rekonstrukcji, do której ma dojść 20 lipca br. pod Radymnem. – „Życzliwe” osoby przekonują mnie, że nie warto rozdrapywać starych ran, że jakby co, to stracę pracę. Dziwne telefony odbierał też burmistrz Radymna. Im bliżej rekonstrukcji, tym naciski są natarczywsze. Może gdy rodzime samorządy staną po naszej stronie, sytuacja się uspokoi – wyraża nadzieję prezes PSRH.

Jerzy Mielniczuk

do “Ofiary Wołynia wołają o pamięć”

  1. ania

    Cześć i chwała pomordowanym przez UPA

  2. Wacław

    Zwolnić dwóch urzędników którzy i tak nic nie robią i można co miesiąc taką lekcję przeprowadzać. Pożytek na pewno będzie większy niż utrzymywanie dwóch pasożytów.

  3. Strażnik kasy

    Popieram incjatywę, jeżeli organizatorzy znajdą sponsorów, którzy pokryją koszt imprezy przekraczający 10 tys. złotych. Nie zgadzam się, aby za budżetowe pieniądze przeprowadzono najdroższą lekcję historii na Podkarpaciu.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.