Ograbić „Rycerzy wiosny”

Przed hiszpańskim obrońcą Stali Jonatanem de Amo Perezem (z lewej) niełatwe zadanie powstrzymania rodaka Daniego Ramireza, który wyrasta na lidera ŁKS-u. Fot. Stal Mielec

FORTUNA I LIGA. To być może najważniejszy mecz sezonu. Zwycięzca uczyni milowy krok ku ekstraklasie.

W piątek w Mielcu starcie drużyn, które nie przegrały od czternastu kolejek! Stal i Łódzki Klub Sportowy mają po 40 punktów i tak samo wyostrzone apetyty na awans do ekstraklasy. Hit kolejki obejrzy blisko 5 tysięcy kibiców.

Jedna z popularniejszych teorii futbolowych głosi, że promocję uzyskuje się ogrywając przeciwników słabszych, a nie mocniejszych. Można polemizować, zwłaszcza przed takim spotkaniem, jakie czeka nas w Mielcu. Zwycięstwo przybliży którąś z drużyn do upragnionego celu: pozwoli oderwać się od konkurenta i zbudować większą pewność siebie. To już ostatnia prosta, tutaj liczą się detale.

Hiszpańskie starcie

Gospodarze znajdują się w lepszym położeniu, bo w sierpniu w Łodzi zwyciężyli 2-0. Ma to znaczenie, gdyby piątkowy szlagier zakończył się remisem. Dariusz Piekarczyk z „Dziennika Łódzkiego” nie sądzi jednak, by tamten rezultat determinował poczynania ŁKS-u w najbliższym meczu. – Trener Kazimierz Moskal nie lubi się chować, spodziewam się odważnej gry ze strony gości. ŁKS lepiej sobie radzi na wyjazdach, poza tym to jedna z niewielu polskich drużyn, której nie przeszkadza atak pozycyjny. Mają wykonawców do takiej gry. Dani Ramirez to kreator w starym stylu, obdarzony świetnym przeglądem pola i techniką. Jak mu wyjdzie mecz, jest nie do zatrzymania – komplementuje wychowanka Realu Madryt. Pojedynki Daniego z jego rodakiem Jonatanem de Amo Perezem mogą być ozdobą spotkania. Na inaugurację wiosny ŁKS rozbił 3-0 Garbarnię Kraków, do „11” kolejki tygodnika „Piłka Nożna” oprócz Ramireza (dwa gole) trafił Patryk Bryła (dwie asysty). W bardzo dobrej formie znajdują się jeszcze m.in. napastnik Rafał Kujawa i pomocnik Wojciech Łuczak.

Presja na „Sekula”

„Rycerze Wiosny” mają kim straszyć, a przecież w Mielcu ich siła rażenia będzie jeszcze większa. Najprawdopodobniej swój debiut zaliczy bowiem Łukasz Sekulski, który zmagał się ostatnio z kontuzją. Pozyskany z Chabarowska były napastnik Korony Kielce i Jagiellonii Białystok, król strzelców I ligi w barwach Stali Stalowa Wola, został sprowadzony do ŁKS w jednym celu: by wprowadzić klub do ekstraklasy. – Wszyscy jesteśmy ciekawi tego zawodnika. Trzeba przyznać, że ciąży na nim spora presja, bo w Łodzi jest ogromne ciśnienie na awans – zauważa Dariusz Piekarczyk.

Boją się „Ecika”

Przyjezdni znają swoją wartość, ale do Stali podchodzą z ogromnym szacunkiem. To bowiem jedyny zespół czołówki, który potrafił ich pokonać. W łódzkiej prasie można było przeczytać, że największe zagrożenie dla ŁKS-u stanowić będzie Łukasz Janoszka. Przypominano, że „Ecik” – jeszcze w barwach Ruchu Chorzów – pokonywał Bogusława Wyparłę, wówczas bramkarza ŁKS-u, dziś opiekuna bramkarzy Stali i dyrektora akademii w mieleckim klubie. Sam Bodzio W. do hitu kolejki podchodzi ze spokojem. – Tyle samo punktów można zdobyć, jak w pozostałych spotkaniach. Obie drużyny będą chciały podtrzymać dobrą passę, spodziewam się ciekawego meczu. Nie tylko postać Wyparły łączy Stal i ŁKS. Artur Bogusz, Rafał Kujawa i Maksymilian Rozwandowicz ćwiczyli kiedyś pod okiem Artura Skowronka, obecnego trenera Stali.

PGE STAL – ŁKS
piątek, godz. 18 (transmisja Polsat Sport Extra)

Tomasz Szeliga

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o