Olbromski wzbudził oburzenie

PRZEMYŚL, RZESZÓW. – Odwołano mnie sposób haniebny – powiedział Mariusz J. Olbromski, który od piątku (18 lutego) nie jest już dyrektorem MNZP.

O tym, że zarząd województwa chce odwołać Olbromskiego z funkcji szefa Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej głośno było od dawna. Nie tylko oficjalnie, huczało także od plotek i domysłów, kto zajmie jego miejsce. Informowaliśmy naszych Czytelników o tym, że bardzo prawdopodobna jest kandydatura Wojciecha Władyczyna, eks zastępcy Olbromskiego.

Tymczasem Władyczyn zaprzeczał tym „rewelacjom”. Trudno uwierzyć, że nie wiedział o planach zarządu województwa. Tak, czy owak, od piątku (18 lutego) pełni on obowiązki dyrektora MNZP. Wiadomość o tym, podobnie, jak o odwołaniu Olbromskiego dotarła do muzealników… faksem.

- Wczoraj, tuż przed godziną 16.00 otrzymaliśmy z urzędu marszałkowskiego faks z informacją, że zarząd odwołał dyrektora Olbromskiego – powiedziała na koniec sobotniej promocji książki Janusza Wasylkowskiego „Teatr z ulicy Kopernika”, zastępczyni dyrektora, Marta Trojanowska. – Wkrótce potem przyszedł kolejny faks informujący o tym, że obowiązki dyrektora pełni Wojciech Władyczyn – dodała. Po wypełnionej po brzegi sali w Muzeum Historii Miasta przeszedł szmer oburzenia. Odwołania Olbromskiego można się było spodziewać od dawna, zarząd województwa nie krył takich zamiarów, ale …faks? – Nie chcę nikogo obrażać – powiedział obecny na spotkaniu przemyślanin. – Ale poziom postępowania zarządu jest porażający – dodał. – Porażający? – wtrącił się inny. – Nawet z przeproszeniem w …burdelu nie wypada informować o odwołaniu szefa faksem! A to jest muzeum narodowe – przypomniał wzburzony.

Olbromski: – Odwołano mnie w sposób haniebny

Sam Olbromski tak mocnych słów nie użył, ale nie krył swego oburzenia. – Odwołano mnie w sposób haniebny – powiedział. – O ironio, zrobili to ludzie, którzy przez całe lata działali w aparacie PRL-u i co jeszcze bardziej gorzkie, spadkobiercy ideologiczni tych, którzy niszczyli Kazimierza Marię Osińskiego, twórcę tego muzeum, któremu udało się nam, nie bez wysiłku postawić pomnik na jego terenie – wspomniał.

Władyczyn: – Rewolucji nie będzie, ale…

Mimo, że Wojciech Władyczyn pełni obowiązki dyrektora MNZP, na sobotniej (19 lutego) imprezie nie pojawił się. W rozmowie z nami stwierdził, że nominacja była dlań zaskoczeniem (choć przecież kilkakrotnie pojawiały się na naszych łamach informacje na ten temat). Jak podkreślił „rewolucji” w muzeum nie zamierza przeprowadzać, ale …- Zmian personalnych nie wykluczam, konieczne są oszczędności – powiedział Władyczyn. Nie chciał również odpowiedzieć na pytanie, czy zamierza „wymienić” sobie zastępców: Martę Trojanowską i Władysława Bukowskiego, który zastąpił go na stanowisku wicedyrektora ds. administracyjnych po odejściu Władyczyna na emeryturę w zeszłym roku. Zdradził natomiast, że chce nieco odmienić dotychczasową „twarz” muzeum w zakresie ekspozycji jego zbiorów. – Nie twierdzę, że obecnie prezentowane wystawy nie zasługują na to muzeum, ale muzeum ma w swoich zbiorach wiele cennych eksponatów, które wcale nie są wystawiane, pozostają w magazynach. To trzeba zmienić, tym bardziej, że dochodziły już sygnały o tym, że tego oczekują zwiedzający – tłumaczył Władyczyn.

Monika Kamińska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.