Onkologia w regionie ma 60 lat

Na jednym akceleratorze w ciągu roku można leczyć maksymalnie 800 chorych. Województwo Podkarpackie potrzebuje obecnie siedmiu akceleratorów, podczas gdy obecnie ma 5 (3 w Brzozowie i 2 w Rzeszowie). Dlatego budowa bunkra pod trzeci akcelerator w Rzeszowie jest koniecznością. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. W 1952 roku powołano wojewódzkiego inspektora do walki z rakiem i utworzono pierwszą poradnię onkologiczną.

- Pionierami onkologii na Podkarpaciu byli dr Wojciech Chabinka i dr Józef Małek. Potem kierowanie wojewódzkim Ośrodkiem onkologicznym przejął prof. dr hab. Jan Skołyszewski. Wtedy podstawa leczenia były operacje chirurgiczne i rentgenoterapia. Dopiero w roku 1971 podjęto się leczenia radem, a 20 lat później cezem. To czym dysponujemy teraz to niewyobrażalny skok  – mówi dr n. med. Jan Gawełko, przewodniczący podkarpackiego oddziału Polskiego Towarzystwa Onkologicznego, organizator obchodów “60-lecia onkologii na Podkarpaciu”.

Początki były dość siermiężne. Ówczesne procedury postępowania z izotopami sprowadzały się np. do szybkiego ręcznego przenoszenia radioaktywnych tubek czy igieł radowych z ołowianej kasy pancernej, a potem szybkiej aplikacji przez lekarza np. do objętych nowotworem narządów rodnych. W ten sposób radem wyleczono 2400 chorych, napromieniono zaś 15 tys. osób.

Dziś  leczenie nowotworów na Podkarpaciu nie odbiega od poziomu krajowego i międzynarodowego, a wyleczalność chorób nowotworowych jest o jeden – dwa procent wyższa niż średnia w kraju. Rocznie tylko w rzeszowskim ośrodku hospitalizowanych jest blisko 19 tys. pacjentów, a napromieniowaniu poddawanych jest ok. 1300. Szpital kupił drugi tomograf i aparat HDR do brachyterapii, planuje budowę kolejnego bunkra z pawilonem na pomieszczenia towarzyszące i poradnię onkologiczną oraz kupno trzeciego akceleratora do naświetleń.

W dniach 22 i 23 listopada z okazji 60-lecia onkologii odbywa się konferencja naukowa w której udział biorą najlepsi specjaliści z zakresu chirurgii onkologicznej, radioterapii i chemioterapii w kraju.

Rzeszowski ośrodek onkologiczny można śmiało rekomendować

Rozmowa z prof. dr hab. n. med. Jackiem Jassemem, kierownikiem Katedry Radioterapii w Gdańsku, prezesem Polskiego Towarzystwa Onkologicznego

- Jak rzeszowska onkologia wypada na tle kraju?
- Polskie lecznictwo onkologiczne oparte jest na sieci ośrodków regionalnych i rzeszowski ośrodek odgrywa tu właśnie kluczową rolę. Jest jedynym na Podkarpaciu wielospecjalistycznym ośrodkiem, dobrym, dysponującym wszystkimi możliwościami wymaganymi we współczesnym leczeniu chorób nowotworowych, chirurgią onkologiczną, chemio i radioterapią do leczenia systemowego. Ośrodkiem, który ostatnio bardzo wzbogacił się w nowoczesną aparaturę medyczną, w którym jest diagnostyka na wysokim poziomie, w tym molekularna, w którym przybyło dużo wykwalifikowanej kadry, własnej lub pozyskanej z innych ośrodków. Mogę ze spokojem rekomendować ten ośrodek.

- Czy ośrodki, które mamy na Podkarpaciu całkowicie zabezpieczają potrzeby mieszkańców chorych na raka?
- Z tego co wiem na Podkarpaciu są dwa ośrodki radioterapii, w Rzeszowie i w Brzozowie, który powstał znacznie później i wypełnił panującą lukę w opiece onkologicznej. Jednak normy europejskie przewidują istnienie jednego przyspieszacza na 300 tys. mieszkańców, macie 5 akceleratorów więc potrzeby mieszkańców Podkarpacia nie są jeszcze w pełni zaspokojone. Ośrodki radioterapii wymagają scentralizowania, jednak im bliżej położone są chorego tym więcej czasu chory spędza w domu i komfort jego leczenia jest wyższy. Pacjenci z Podkarpacia mogą jednak się czuć bezpieczni, już prawie nie muszą wyjeżdżać poza województwo by leczyć się onkologicznie.

- Coraz większy nacisk kładzie się na rozwój ośrodków onkologicznych. Dlaczego?
- Choroby nowotworowe to dla większości krajów współczesne wyzwanie, nie tylko medyczne, ale i społeczne i finansowe. Są dużym problemem z racji tego, że możemy im co prawda zapobiegać, ale nie możemy ich uniknąć. Co gorsza, z roku na rok ich przybywa. O ile obecnie są drugą przyczyną zgonów, to szacujemy, że za kilkadziesiąt lat będą pierwszą. Jesteśmy na nie skazani. Wynika to stąd, że społeczeństwo się starzeje. I coraz więcej osób będzie wymagać leczenia onkologicznego.

Rozmawiała Anna Moraniec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.