Opozycjonista podstępem pozbawiony majątku

- Od czterech lat nie mam dochodów, nie płacę ZUS-u, aż boję się zachorować - mówi Wiesław Wojtas. Fot. Jerzy Mielniczuk

– Od czterech lat nie mam dochodów, nie płacę ZUS-u, aż boję się zachorować – mówi Wiesław Wojtas. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Wiesław Wojtas zaufał wspólnikowi, który zaproponował mu dobrą pensję, ale odebrał głos… Stracił wszystko oprócz nadziei.

Po przeszło trzech latach sądowej walki Wiesław Wojtas odniósł pierwsze znaczące zwycięstwo. Sąd Najwyższy rozpatrzył skargę kasacyjną po jego myśli. Przyznał, że były opozycjonista podstępem został pozbawiony majątku. Sprawa wraca do Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie, ale otwiera drogę Wojtasowi do odzyskania tego, co stracił. Stracił wiele, bo zaufał wspólnikowi, który m.in. dzięki przejętemu majątkowi ma dziś dobrze prosperujący biznes.

Wojtas w Hucie Stalowa Wola był ślusarzem. W latach 80. ub. wieku z pracy został wyrzucony. Gdy w sierpniu 1988 r. w Hucie wrzało, wrócił do załogi i poprowadził wielki strajk. Stanowiska i kariera polityczna leżały mu wtedy u nóg. On wybrał biznes. Wrócił do tego, na czym się znał. Zaczynał w garażu, a po 20 latach miał dwa nieduże zakłady i kilkudziesięciu pracowników.

Z firmy zabrał tylko psy
Kryzys spadł na całą branżę metalową pod koniec pierwszej dekady tego wieku. Zamówień trzeba było szukać z lupą, a firmy nawet większe od Wojtasowych padały jak komary po przymrozku. Ratując się przed pewnym upadkiem poszedł na układ z właścicielem podobnego biznesu. Połączenie sił dawało realną szansę przetrwania złego czasu. Przyszły wspólnik zaproponował przejęcie wszystkich zobowiązań spółek Wojtasa i rozwinięcie działalności, bo miał możliwości wzięcia kredytów. Były związkowiec na to przystał. Do nowej spółki wniósł aport o wartości 3,5 mln zł, objął w niej 49 proc. udziałów i stanowisko prezesa. Miał niezłą pensję, ale niewiele do powiedzenia. Po niespełna półrocznej działalności udziałowcy postawili spółkę w stan upadłości. Do firmy wkroczył likwidator i od razu zaczął sprzedawać majątek. Wojtasowi pozwolił zabrać tylko psy, które dokarmiał przychodząc do pracy. To było cztery lata temu.

Po krótkim szoku poszedł szukać sprawiedliwości w demokratycznej rzeczywistości, którą w jakimś stopniu sam wywalczył. Z Temidą szło mu jak po grudzie. Nie poddawał się; wyrzucany drzwiami, wracał oknem. Pierwsze zwycięstwo odniósł pod koniec 2014 r., kiedy to Sąd Okręgowy w Rzeszowie unieważnił akt notarialny na mocy którego Wojtas wszedł do nowej spółki, orzekając, że przy tej operacji został podstępem wprowadzony w błąd. Druga strona złożyła apelację i po roku Sąd Apelacyjny w Rzeszowie w całości uchylił wyrok SO, uznając go jako bezzasadny. Wojtasowi została już tylko kasacja do Sądu Najwyższego i z tej możliwości skorzystał. Kilka tygodni temu SN wydał wyrok, a teraz przyszło do niego uzasadnienie. – Sąd Najwyższy potwierdził, że zostałem wprowadzony w błąd i podstępem wciągnięty do spółki – mówi zwycięzca procesowej batalii. Sprawa wraca do Sądu Apelacyjnego.

Nie daruje ani złotówki
Wojtas pokazał, że z układami da się walczyć. Wytykał błędy policjantom i prokuratorom, dla których sprawy gospodarcze są uciążliwe. Gdy trzeba było pisał skargi i wnioski o zmiany prowadzących. Dotarł też do Ministra Sprawiedliwości. Twierdzi, że nie podaruje ani złotówki, a tylko swoje straty majątkowe oszacował na 4 mln zł. Wyrok SN dopiero otwiera mu drogę ubiegania się o to, co stracił. – Te cztery lata poniewierki zahartowały mnie – mówi.

Jerzy Mielniczuk

do “Opozycjonista podstępem pozbawiony majątku”

  1. Misek

    Pinior chyba słyszałeś ile chciał za załatwieni sprawy w ministerstwie.Pomocnik Piniora kiedyś powiedział co zostało nagrane ,,Jesteśmy silni zwarci o gotowi,,nic dodać nic ująć.W samorządach gdzie władza już obrosła w piórka,profesjonalnie czesze kasę,,,lewa ręka nie wie co robi prawa,, a że rączki swędzą świadczy o tym konto i to nie jedno w banku które rośną na niż środki finansowe szybciej niż ciasto na drożdżach.

  2. hijena

    inny styropianowy śpioch i i dzialacz niejaki Pinior tez ciągany jest po sądach podejrzany o jakieś nikczemne przekręty

  3. Marek 3

    Co ma PIS czy PSL czy Kukiz do typowego oszustwa czy złodziejstwa które było jest i zapewne nigdy nie zostanie wyeliminowane do życia.Tam gdzie są niejasne przepisy albo jest bezkarność albo przewlekle ciągną się procesy karne to niektórzy myślą że im się uda uniknąć kary.Podobno pieniądze nie śmierdzą więc sady zawsze będą mieli kogo sadzić,i nie ważne jaki jest ustrój w kraju czy jaka partia sprawuje władzę,nic nie trwa wiecznie.Czas ucieka,cela czeka.Jak mówił kiedyś prokurator generalny chyba Kaczmarek,rok nie wyrok a dwa lata jak dla brata.Nie wiadomo o kim wtedy myślał.

  4. Marek

    W Rzeszowie był również taki przypadek kiedyś kolega wrócił z kasą z USA i zaufał byłemu sierż.,milicji z Jasła.Ten dmuchał wcześniej ryż preparowany ale ostatni zaczynał dmuchać ludzi.Nie przebierał w środkach i sposobach,wydmuchał nawet bratanka o takim samym imieniu i nazwisku ale młodszego.Na tym interesie i zaufaniu kolega również spod Jasła nie tylko stracił udziały,aktywa warte podobno według biegłych ponad 200 mln zł ale również zdrowie.Nigdy się chyba nie spodziewał,że kolega któremu zaufał,razem robili interesy nie tylko w Rzeszowie ale w Lublinie i Nowym Sączu może go tak wystawić na cacy.Zniszczył mniejsze firmy tylko dlatego że miały cenne nieruchomości,niszczył firmy rodzinne budowlane ale nigdy by tego nie zrobił gdyby nie pomoć od ponad 10 lat jaka płynie z ratusza.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.