Orzeł bielik niczym Małysz

Radosław Fedaczyński z Adasiem

PRZEMYŚL. STARZAWA. Leć Adaś, leć czyli…

Od dwóch dni orzeł bielik, który przez 5 tygodni był kurowany w przemyskim Ośrodku Rehabilitacji Zwierząt Chronionych cieszy się wolnością. 2,5-letni ptak trafił do ośrodka ciężko zatruty, z uszkodzonymi nerkami. – Prawdę mówiąc, nie dawaliśmy mu wielkich szans na przeżycie – mówi Radosław Fedaczyński z ORZCh. – Ale miał ogromną wolę życia, a my bardzo się staraliśmy, żeby przy nim został – dodaje.

I bielik przeżył! Przez 5 tygodni mieszkał w wolierze na terenie ośrodka i czując się coraz lepiej, pałaszował z apetytem karpie. Pracownicy ośrodka nadali mu imię. – Kiedy siedział na żerdzi, łudząco przypominał skoczka narciarskiego siedzącego na belce startowej – opowiada Fedaczyński. – Jak więc moglibyśmy go nazwać, jeśli nie Adaś, po naszym Adamie Małyszu – śmieje się weterynarz.

- Bardzo chciał wracać do natury. Wykorzystaliśmy sprzyjającą temu teraz aurę i postanowiliśmy go wypuścić – wyjaśnia Fedaczyński.

Na miejsce wypuszczenia ptaka wybrano Starzawę. Są tam stawy rybne. – Bieliki mogą posilić się pozostałymi rybami ze spuszczonego akwenu – mówi weterynarz. Kiedy otwarto pudełko, Adaś przez chwilę zamarl w bezruchu, jakby nie wierząc, że jest już wolny. – Ale to trwało tylko chwilkę.

emka

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.