Oskarżeni o śmiertelne pobicie: – Żałujemy, że tak się stało

Oskarżeni o śmiertelne pobicie 40-latka nie przyznają się do winy. Fot. Wioletta Zuzak
Oskarżeni o śmiertelne pobicie 40-latka nie przyznają się do winy. Fot. Wioletta Zuzak

KROSNO. Na mowy końcowe trzeba jeszcze poczekać.

Proces dwóch kuzynów – Pawła K. (22 l.) i Jakuba L. (21 l.) – oskarżonych o pobicie ze skutkiem śmiertelnym Andrzeja L. (40 l.) dobiega końca. Podczas piątkowej rozprawy sędzia Artur Lipiński nie zamknął jednak przewodu sądowego.

– Jest jeszcze kilka drobnych kwestii do wyjaśnienia – argumentował sędzia. W czwartek w sądzie odbyły się przesłuchania uzupełniające biegłych oraz oskarżonych. – Gdy podszedłem do pokrzywdzonego, to on już leżał na podłodze. Uderzyłem go w policzek z otwartej prawej ręki – mówił w sądzie Jakub L. Matka 40-latka, która w sprawie występuje w charakterze oskarżyciela posiłkowego, powiedziała nam, że chce, aby sąd wymierzył oskarżonym najwyższą możliwą karę.

L. przez ponad 20 lat pracował za granicą (w Grecji). Pod koniec 2011 roku wrócił do Polski, gdzie zamierzał osiąść na stałe. Martwego 40-latka znaleziono 16 lutego 2012 r. w mieszkaniu jego znajomych. Zwłoki leżały w kącie pokoju z głową wsuniętą pod kaloryfer.

Tragiczny finał libacji
Tragedia wydarzyła się w Potoku k. Krosna 15 lutego ub. roku. Z ustaleń śledczych wynika, że tego feralnego dnia Pawła odwiedził Jakub. Spotkanie było suto zakrapiane alkoholem. W libacji uczestniczyła także Anna D. (30 l.), ich znajoma. Ok. godz. 20 z butelką alkoholu przyszedł Andrzej L. Niedługo po tym udał się do innego pokoju, gdzie przebywała matka Pawła. W tym pomieszczeniu również raczono się alkoholem. Po pewnym czasie przybyli tam dwaj młodzi mężczyźni. Miała miejsce utarczka słowna. Paweł rzekomo w lekceważący sposób zwrócił uwagę matce, aby nie piła. Andrzej L. skarcił młodzieńca za to, jak się zachowuje. Wówczas Paweł uderzył Andrzeja pięścią w twarz, Jakub także zadał cios 40-latkowi, który przewrócił się, uderzając głową w kaloryfer.

Zostawili go bez pomocy
Nikt nie wezwał na miejsce karetki, mimo że mężczyzna nie dawał oznak życia. Obaj młodzieńcy, jak gdyby nigdy nic, opuścili dom i udali się do swej sąsiadki, gdzie pili alkohol. Rano okazało się, że 40-latek nie żyje. Zdaniem prokuratury, L., u którego stwierdzono stłuczenie mózgu, zmarł wskutek uduszenia się wymiocinami.

Paweł K. – syn właścicieli domu, w którym wydarzyła się tragedia, i Jakub L. usłyszeli zarzut pobicia ze skutkiem śmiertelnym. Oskarżeni nie przyznają się do winy.

Biegli: – Ciosy były zadawane z ogromną siłą
Jak stwierdzili biegli, obrażenia, jakich doznał Andrzej L., świadczą o tym, że ciosy zostały zadane z dużą siłą. – Pokrzywdzony otrzymał co najmniej trzy uderzenia w głowę. Ostatni cios był najprawdopodobniej ciosem nokautującym – stwierdzili. Ich zdaniem, nie ma żadnych śladów sekcyjnych, które wskazywałyby na to, że pokrzywdzony doznał obrażeń okolic brzucha. – Nie da się stwierdzić, które obrażenia spowodowały powstanie krwiaka podtwardówkowego – stwierdzili biegli. – Odruchy wymiotne wystąpiły wskutek urazu czaszkowo-mózgowego natomiast mogły zostać wzmocnione obecnością alkoholu w organizmie – dodali.

Paweł K. i Jakub L. odmówili udziału w eksperymencie procesowym. – Ja nie wezmę udziału w eksperymencie w moim domu i nie pokażę sądowi, jak przebiegało zdarzenie, bo nie chcę więcej tej sprawy toczyć – stwierdził w czwartek w sądzie Paweł K.

Sędzia Artur Lipiński zlecił uzupełniające przesłuchania świadków – Anny D. i Edyty K. w obecności biegłego psychologa (kobiety będą przesłuchane na następnej rozprawie, która odbędzie się 13 grudnia).

Wioletta Zuzak

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments