Oskarżony o podpalenia przed sądem

21-latek jest bardzo pewny siebie i przed sądem raz śmieje się, raz z kamienną twarzą zaprzecza wszystkim zarzutom. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. Oskarżony o serię podpaleń i fałszywe alarmy bombowe stanął przed sądem. Z uśmiechem na ustach mówi, że jest niewinny

Przed Sądem Rejonowym w Tarnobrzegu rozpoczął się proces 21-letniego Łukasza P., któremu prokuratura zarzuca serię podpaleń, podrzucenie pod kościół atrapy bomby i grożenie zniszczeniem mienia. Młody mężczyzna tak sterroryzował mieszkańców swojej wsi, że wczoraj na rozprawę nie przybył ani jeden poszkodowany, a proboszcz parafii, który znalazł atrapę bomby i list z groźbami, wycofał swój wniosek o ściganie piromana.

Prokuratura Rejonowa w Tarnobrzegu przedstawiła Łukaszowi P. cztery zarzuty. Pierwszy to podpalenie trzech wózków dziecięcych stojących w klatkach schodowych bloków w Gorzycach. Drugi to seria podpaleń budynków i wiat, do których dochodziło od października 2009 do sierpnia 2011 r. na terenie Wrzaw koło Tarnobrzega. Łączna wartość szkód wynikłych z tych pożarów to 644 tysiące złotych. Trzeci z zarzutów to pozostawienie przed kościołem Parafii Rzymsko Katolickiej we Wrzawach przedmiotu przypominającego wyglądem ładunek wybuchowy i  grożenie proboszczowi wymienionej parafii zniszczeniem mienia. Ostatni z zarzutów ujętych w akcie oskarżenia dotyczy próby ucieczki z policyjnego konwoju, do której doszło 8 lutego 2012 r.

Proces bez poszkodowanych
Jeszcze przed rozpoczęciem przewodu sądowego, okazało się, że proboszcz parafii, który padł ofiarą piromana i znalazł przed kościołem atrapę bomby z listem zawierającym groźby, wycofał złożony wcześniej wniosek o ściganie Łukasza P. Ksiądz uzasadnił swoją decyzję tym, że przedmioty, które znalazł przed kościołem nie wzbudziły jego obaw i lęku.

Sąd przychylił się do wniosku i mężczyzna nie będzie odpowiadał za to przestępstwo, skoro sam pokrzywdzony nie czuje się jego ofiarą. Na wczorajszą rozprawę wezwanych było jeszcze kilka innych osób, które mają status pokrzywdzonych. Żadna z nich nie stawiła się jednak na rozprawę.

Wyjaśnienia z uśmiechem na ustach
Sam Łukasz P. po wysłuchaniu aktu oskarżenia nie przyznał się do zarzucanych mu czynów poza oskarżeniem o ucieczkę z konwoju. Złożył w jej sprawie wyjaśnienia, w których przyznał, że chciał uciec, bo od czasu aresztowania, czyli przez 7 miesięcy nie widział się z rodzicami. Winę za ucieczkę zrzucił także w połowie na policjantów, którzy jego zdaniem założyli mu kajdanki zbyt lekko i nie oddali w czasie pogoni strzału ostrzegawczego.
Co do innych zarzutów, Łukasz P. twierdzi, że jest wrabiany przez osoby, które są z nim skonfliktowane. – Nigdy żadnych pożarów nie wzniecałem, nie podpalałem wózków, nie podkładałem atrapy bomby – mówił pewnym głosem i z uśmiechem na ustach.

Podobał mu się Bin Laden
21-latek to niezwykle bystry młody człowiek, który bardzo pewnie odpowiada na każde pytanie sądu. Świadkowie, którzy mają okazję znać go nieco lepiej, mają jednak o nim inne zdanie.

- Przechwalał się, że lubi Bin Ladena, nieraz opowiadał jaki przebieg miały podpalenia, mówił, gdzie i kiedy będzie się paliło. Groził, że zgwałci siostrę swoich znajomych, uprawiał seks ze swoim psem, onanizował się w miejscach publicznych, podniecała go gra GTA, przechwalał się, że kupi sobie granat i bazukę, wielokrotnie odgrażał się, że podłoży komuś ogień – tak w największym skrócie można przetoczyć słowa osób, które były konfrontowane z oskarżonym.

Matka zapewnia alibi
On sam wszystkim tym oskarżeniom wielokrotnie zaprzeczył. A zapytany przez sędzię o to, czy wie, że grafolog uznał, że list z groźbą dołączony do atrapy bomby podrzuconej pod kościół został napisany jego ręką, a na samej atrapie wyodrębniono DNA jego i jego ojca, przyznał, że nie ma z tym nic wspólnego. Alibi na każdy dzień, w którym wybuchały pożary zapewnia mu matka.

Przeciwko Łukaszowi P. było prowadzone już kilka lat temu postępowanie o podpalenie w sądzie rodzinnym, zostało jednak umorzone. Zatrzymanie mężczyzny w sierpniu ubiegłego roku zakończyło serię podpaleń we Wrzawach i okolicy.

Małgorzata Rokoszewska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.