Oskarżony o zabójstwo żony

Paweł M. uciekł z miejsca zbrodni, ale trzy godziny później zgłosił się do komendy policji w Stalowej Woli. Tam został zatrzymany i tymczasowo aresztowany. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. – Spod czarnego worka wystawała nogawka spodni z luźnego materiału ze wzorami i czerwona torebka Agaty – zeznała świadek w procesie 40-letniego Pawła M.

Przed Sądem Okręgowy w Tarnobrzeg toczy się proces w sprawie Pawła M. oskarżonego o zabójstwo swojej 35-letniej żony Moniki. Do zbrodni doszło na jednej z mieleckich ulic.

Opisane aktem oskarżenia wydarzenia miały miejsce 11 sierpnia 2017 r.  w Mielcu. Niewykluczone, że wyrok w tej bulwersującej sprawie zapadnie jeszcze w tym roku. Powoli kończy się lista świadków, których sąd postanowił przesłuchać. Do przesłuchania zostali już ostatni, mniej istotni świadkowie oraz biegli sądowi.

We wtorek, 4 grudnia br., zeznania przed sądem złożyło kilka osób. W tym osadzeni, których oskarżony spotkał w trakcie tymczasowego aresztowania. Ich relacje nie miały istotnego znaczenia dla sprawy.

Najwięcej odnoszących się do sprawy informacji przekazała wczoraj sądowi kobieta, była pracownica sklepu w Rzędzianowicach. Kobieta relacjonowała w sądzie wydarzenia, które zapamiętała z tragicznego dnia. Miało to być kilka dni po tym, jak Agata uciekła od oskarżonego i wspólnie z dziećmi wróciła do rodzinnego domu. Miała wówczas nieco ocieplić chłodne relacje ze swoim pierwszym mężem, który chciał spróbować znów stworzyć z nią związek.

– Tego dnia było bardzo gorąco a w sklepie działała klimatyzacja. Jedna z klientek nie domknęła drzwi, więc poszłam zamknąć. Przez uchylone drzwi zobaczyłam idącą Agatę, obok której jechał na rowerze jej pierwszy mąż. Przytulał ją, obejmując za szyję, odprowadzał ją na przystanek autobusowy, bo miała jechać do Mielca, jak wcześniej mi mówiła – zeznawała ekspedientka

Kobieta dokładnie pamiętała jak była tego dnia ubrana Monika M.

– Miała ciemną koszulę, miała spodnie z luźnego materiału z kolorowymi wzorami i czerwoną torebkę przewieszoną przez lewe ramię – mówiła świadek. – Jakiś czas później przyszedł Darek, syn Agaty. Czekał, aż mama z Mielca przyjedzie – zeznawała kobieta.

Świadek zapamiętała, że powiedziała do chłopca, aby wszedł do sklepu, bo tego dnia było bardzo gorąco.

– Mówił, że telefon mu się rozładował, więc podyktował mi numer do Agaty i próbowałam dzwonić do niej z telefonu sklepowego. Sygnał był, ale nikt nie odbierał. Darek powiedział, że mama nie odbiera nieznanych numerów, bo ten psychopata wydzwania – powiedziała kobieta.

Była ekspedientka sklepu w Rzędzianowicach przyznała także, że sama zaczęła niepokoić się o Agatę. Sprawdziła lokalny portal, na którym z przerażeniem odczytała news o zabójstwie, do którego doszło w Mielcu. Było też zdjęcie. Spod czarnego worka wystawała nogawka spodni z luźnego materiału ze wzorami i czerwona torebka Agaty… Kobieta nie miała wątpliwości, co się stało.

Do zbrodni doszło na ulicy, gdzie według ustaleń prokuratury oskarżony napadł Monikę M. i zadał jej kilka ciosów nożem. 35-latka poniosła śmierć na miejscu. Mężczyzna miał być widziany przez mieszkańców Rzędzianowic już wcześniej, gdy jeździł za Moniką, śledził ją, tak jakby nie mógł pogodzić się z tym, że zdecydowała się zerwać z nim kontakty. Przypomnijmy, że para poznała się na jednym z portali randkowych. Zarówno Paweł M. jak i Monika mieli już za sobą nieudane małżeństwa. Razem próbowali stworzyć nowy związek. Kobieta zaszła w ciążę i postanowili się pobrać.

Ciąg dalszy procesu w środę, 5 grudnia br.

mrok

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o