Ostatni gruziński “Mohikanin” nie je

- Wśród zmierzających na śniadanie wczoraj zabrakło tylko jednego Gruzina. Fot. Monika Kamińska

PRZEMYŚL. Protest w Strzeżonym Ośrodku dla Cudzoziemców.

Wczoraj (21 października) odwiedzenia stołówki w Strzeżonym Ośrodku dla Cudzoziemców przy BiOSG w Przemyślu w porze śniadania i obiadu odmówił już tylko jeden Gruzin. Mężczyzna nie je w geście solidarności ze swymi rodakami przebywającymi w podobnym ośrodku w Białej Podlaskiej. Ci głodując protestują przeciw, ich zdaniem, złym warunkom w placówce i temu, że nie mogą uzyskać informacji na temat swych spraw w ojczystym języku.

Czynią to nie pierwszy raz. Ostatni spory protest w Białej Podlaskiej miał miejsce w 2010 roku. Wówczas to także protestowali Gruzini i także ich rodacy przebywający w Przemyślu solidaryzowali się z nimi. Osadzonych w przemyskim ośrodku odwiedził wtedy gruziński konsul i po rozmowie z nim zaprzestali protestu. Teraz od wtorku (18 października) jedzenia w stołówce odmawiało 6 mężczyzn. Z dnia na dzień głodujący wykruszali się, w czwartek już tylko dwóch z nich nie jadło stołówkowego jedzenia, ale jak dowiedzieliśmy się od naczelnika Strzeżonego Ośrodka dla Cudzoziemców i Aresztu do Wydalenia w Przemyślu, ppłk. Marka Osetka, dwaj mężczyźni posilali się jedzeniem z paczki otrzymanej z zewnątrz. Jak podkreślił ppłk Osetek głodujący w Przemyślu Gruzini nie wysuwali wobec ośrodka, czy jego obsługi żadnych żądań, ani pretensji, mowa była tylko o solidarności z rodakami protestującymi w Białej Podlaskiej.

– Przebywający w ośrodkach mają dostęp do telefonów  i mogą się z sobą komunikować – wyjaśnił szef ośrodka w Przemyślu. – Zapewne tą drogą “nasi” Gruzini dowiedzieli się o działaniach rodaków z Białej Podlaskiej – dodał M. Osetek. Funkcjonariusze cały czas namawiali odmawiających jedzenia do zmiany decyzji. Nic więcej nie można zrobić, bo osadzonego nie można zmusić do jedzenia, chyba, że lekarz tak nakaże. Póki co nie ma takiej konieczności, jedyny Gruzin, który nadal nie chce jeść jest w dobrej kondycji. W przemyskim Strzeżonym Ośrodku dla Cudzoziemców i Areszcie do Wydalenia na 86 przebywających tam osób, jest 14 narodowości gruzińskiej.

emka

do “Ostatni gruziński “Mohikanin” nie je”

  1. uchodzca do Austri

    A niech zdechnie z glodu. Komu na tym zalezy. Bedzie jedna gemba mniej do nakarmienia.
    Jak my bylismy w obozie obok Wiednia w Traiskirchen czy sie nami kto przejmowal ? Mogles wcale nie jesc i nikogo to nie obchodzilo. Raz w tygodniu musiales sie zglosic do biura po odbior kartek zywnosciowych na nastepny tydzien. Jak sie nie zglosiles to skreslali cie z listy w obozie i po krzyku. Nikt sie toba nie interesowal co sie z toba stalo. Miales wyznaczone lozko, dostales posciel, menazke, lyzke, noz ,widelec i garnuszek i tyle bylo calej parady. Na temat ile tam bedziemy nikogo to nie obchodzilo to nasz byl obowiazek strarac sie o przyjecie w ambasadach na emigracje. A nie to moglismy zdechnac w tym obozie i nikogo to nie obchodzilo. Po przesluchaniu przy zapisywaniu do obozu ostrzegano nas ze jak zostaniemy zatrzymani na pracy to zostaniemy deportowani.
    O taka to mielismy opieke w obozie w Austri.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.