Ostatni raz widziałem ją jak tańczyła

Andrzej U. nie przyznaje się do zarzucanej mu zbrodni. Twierdzi, że się bronił, bo sam był atakowany, zaprzecza, by groził uczestnikom zabawy „użyciem kosy”. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. Uczestnicy zabawy sylwestrowej, podczas której zginęła 18-letnia Dominika, odtwarzają ostatnie sekundy przed atakiem nożownika.

Przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu trwa proces o zabójstwo 18-letniej Dominiki i usiłowanie zabójstwa 22-latki oraz zranienie czterech mężczyzn. Zeznania uczestników imprezy układają się w jedną całość, ale wciąż brakuje zeznań świadków, którzy widzieliby jak i właściwie dlaczego doszło do tragedii.

Na liście świadków, którzy stanęli we wtorek (16.04) przed składem sędziowskim w toczącym się procesie znaleźli się młodzi mężczyźni, którzy uczestniczyli w suto zakrapianej alkoholem imprezie sylwestrowej sprzed ponad roku.

Sąd każdego ze świadków pytał przede wszystkim o to, czy przed północą wśród uczestników zabawy doszło do jakiegoś incydentu, o ostatnie chwile życia zmarłej Dominiki oraz o bójkę, podczas której prawdopodobnie oskarżony o zabójstwo Andrzej U. użył noża.

Składaliśmy sobie życzenia
-
Na imprezie bawiło się około 30 osób. Większość z nich znałem, bo to byli sami miejscowi – mówił jeden ze świadków. – Do północy wszystko było OK. Dominika siedziała po drugiej stronie stołu, a ostatni raz widziałem ją, gdy składaliśmy sobie życzenia.

Kolejny ze świadków wspominał, że ostatni raz widział Dominikę jak tańczyła. Potwierdził, że do północy nie było żadnych incydentów. Pamięta, że dopiero później, po godz.1, wywiązała się szarpanina.

- Wyszedłem na zewnątrz. Kilka osób szarpało się. Nie wiem, czy był wśród nich oskarżony. Ja nagle dostałem cios nożem w rękę. Myślałem, że to z pięści, ale zobaczyłem, że leci mi krew. Dostałem nożem. Przyznaję, że byłem pijany i nie pamiętam na ile brałem udział w tej bójce, zostałem jednak skazany za pobicie Andrzeja U. i dobrowolnie poddałem się karze. Gdybym był trzeźwy, na pewno bym się nie bił.

Trzeci z kolei świadek przyznał, że przed północą Andrzej U. popchnął go bez powodu, ale nie wynikła z tego żadna scysja. – Po północy chciałem wyjść z domu na podwórko i gdy stałem na progu dostałem dwa ciosy, w twarz i podbrzusze. Myślałem, że to były ciosy z pięści, ale dostałem nożem. Zadał mi je oskarżony. Bez żadnego powodu.

„Nie opuszczaj mnie”
Szczególnie dramatyczne zeznania złożył we wtorek w sądzie świadek, który sam został poszkodowany podczas sylwestrowej nocy. – Wyszedłem na zewnątrz domu. Ktoś krzyknął, że „Olucha dostała”. Ruszyłem z domu i przeszedłem obok stojących, żeby jak najszybciej do niej dotrzeć i nawet nie zorientowałem się, że sam dostałem cios w plecy. Dopiero, gdy byłem przy niej, poczułem ból i to, że z pleców cieknie mi krew. Ona leżała już i miała całe plecy zakrwawione. Nie patrzyłem, co się wokół mnie dzieje, bo byłem na niej skoncentrowany. Mówił do niej „nie opuszczaj mnie”. Nie wiem, kto zadał mi cios. Nie czułem jak dostałem. Myślałem tylko o dziewczynie.

Nikt nie widział, kto zadał cios Dominice?
Spośród przesłuchanych dotąd uczestników zabawy nikt jak dotąd nie zeznał przed sądem jak doszło do tego, że 18-letnia Dominika otrzymała cios nożem. Wiele osób wspomina, że widziało ją jak leżała przy wejściu do domu, nikt nie widział jednak chwili ataku. Nikt bezpośrednio nie wskazuje Andrzeja U. jako sprawcę tragedii. Większość uczestników zabawy przyznaje, że wszyscy krzyczeli, że U. ma nóż, że tnie nożem. Widzieli jak nim wymachiwał i zadawał ciosy innym. Nikt jednak nie widział jak mężczyzna zadał śmiertelny cios nastolatce. Wszystko wskazuje, że było ona zupełnie przypadkową ofiarą nożownika i jej niezawinionej śmierci nie można niczym wytłumaczyć.

Małgorzata Rokoszewska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.