Oświetleniowy kompromis

Na plantach w centrum miasta nawet przy zaciemnieniu jest jasno. No bo jak inaczej można byłoby znaleźć kierunek na partnerskie miasta Gródek (Ukraina) i Semerovo (Słowacja). Fot. Jerzy Mielniczuk

NISKO. Ceny latarek poszły w górę. Życie w powiatowym mieście kończy się o godz. 23. Później, jak zauważył to burmistrz, na ulicach spotyka się już tylko psy.

Mieszkańców powiatowego miasta kilkanaście dni temu zaskoczyły egipskie ciemności. Zauważyli to jako pierwsi pracujący na nocne i popołudniowe zmiany, gdy przyszło im „po omacku” wracać do domu lub iść do pracy. Podniósł się rwetes, a burmistrz tylko na to czekał. – Chciałem przez to wywołać dyskusję o logiczności oświetlania ulic przez całą noc – powiedział Julian Ozimek (65 l.), burmistrz Niska. I dyskusję wywołał.

Decyzję o wyłączaniu lamp ulicznych o godz. 23. burmistrz podjął sam, ale po dokładnym przygotowaniu się do tej operacji. Mówi, że poświęcił kilkanaście dni i nocy na spacery po swoim mieście, a zwłaszcza jego peryferyjnych rewirach. Burmistrz na wycieczki wybierał się incognito, więc mieszkańcy nie wychodzili przed dom, żeby się przywitać. I teraz to się im odbiło ciemnościową czkawką.

Szybko wracać do domu, albo iść na własne ryzyko
- Od godziny jedenastej do pierwszej w nocy nie spotkałem ani jednego człowieka, tylko same psy – wspomina burmistrz swoje nocne wizytacje kilku wsi i przysiółków połączonych z Niskiem w jeden organizm gminny. W centrum też nie było ludniej. W tej sytuacji Ozimek zdecydował o zaciemnieniu aglomeracji od godz. 23 do porannej jasności.

I gdyby był konsekwentny w zaciemnianiu Niska, pewnie obroniłby godzinę 23., jako graniczną. Niestety, pozostawił elegancko oświetlony magistrat i jarzące się lampy na małych plantach w centrum miasta. Magistrat został odnowiony za unijne pieniądze i teraz trzeba to dzieło pokazywać przez całą dobę. Planty zaś, nie dość, że też włożone w nie zostały pieniądze Wspólnoty, to jeszcze obserwowane są przez policyjny monitoring, a bez lampy nawet najlepsza kamera jest ślepa. To oczywiście burmistrzowi wyciągnęli oponenci ciemności. – Dobrze mu się podjeżdża pod oświetlony urząd, bo po prostej drodze. Ja idąc, albo jadąc rowerem po dołach, muszę uważać, żeby sobie oka nie wybić. Jak wyłącza lampy, to niech asfalt równy położy na drogach – wyrzucił z siebie jeden z mieszkańców os. 1000-lecia w Nisku.

Takich głosów było wiele. Poważniejsze wypowiedzi traktowały o narażaniu ludzi na niebezpieczeństwo i wzywały radnych do rozliczenia władzy wykonawczej. Burmistrz z reakcji mieszkańców był w miarę zadowolony. Zdania co do energetycznych oszczędności nie zmienił, ma tylko zmienić godzinę wyłączania lamp ulicznych. Zostanie ona przesunięta na godz. 24. Idąc w gości, niżanie powinni pamiętać, żeby się nie zasiedzieć, albo przed wyjściem zaopatrzyć w latarkę. Nisko na oświetlenie uliczne wydaje rocznie ok. 1 mln zł. Jak twierdzi burmistrz Ozimek, kasa miejska wytrzymałaby to, ale skoro można trochę grosza zaoszczędzić, to trzeba spróbować.

jam

do “Oświetleniowy kompromis”

  1. xcx

    w Trzebownisku tak bogatej jak to mówi wójt gminie lampy uliczne gasną po 21… może tym się też zainteresujcie?

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.