Otwarty wiadukt do zamknięcia

Przejazd pod wiaduktem na ul. Sandomierskiej jest przeżyciem klaustrofobicznym. Nie potrwa to jednak długo, bo w połowie grudnia przejazd znów zamkną. Fot. Artur Getler
Przejazd pod wiaduktem na ul. Sandomierskiej jest przeżyciem klaustrofobicznym. Nie potrwa to jednak długo, bo w połowie grudnia przejazd znów zamkną. Fot. Artur Getler

DĘBICA. Wiadukt na Sandomierskiej tymczasowo otwarty, ale już w grudniu znów go zamkną.

Przejazd pod wiaduktem na ul. Sandomierskiej, który od roku stoi rozkopany, został tymczasowy otwarty. Jednak kierowcy nie będą się nim długo cieszyć, ponieważ inwestycja jest niegotowa i już w grudniu droga ponownie zostanie zamknięta. Mało tego, najprawdopodobniej roboty potrwają tam do maja.

Przejazd pod wiaduktem w ciągu ul. Sandomierskiej, która jest główną drogą między Dębicą a Mielcem, jest otwarty. Tu jednak radość się kończy, bo otwarcie jest tymczasowe, a do tego przejazd jest skandalicznie niski. Mogą pod wiadukt wjechać pojazdy o wysokości nie większej niż 2 metry. Przejazd pod wiaduktem samochodem osobowym jest już przeżyciem nieco klaustrofobicznym. Natomiast kierowcy autobusów, tirów, ciężarówek i innych dużych pojazdów muszą zapomnieć o korzystaniu z tego przejazdu.

Przejazd pod tym wiaduktem został zamknięty przed rokiem w ramach przebudowy linii kolejowej Kraków – Rzeszów. Niestety, kolejarze nie radzili sobie specjalnie z pracami i przesuwali terminy oddania inwestycji. Tymczasem okazało się, że terminy te w ogóle nie miały pokrycia. – Niedawno dowiedzieliśmy się, że na budowę ulicy pod wiaduktem w sierpniu złożono dopiero wniosek o pozwolenie na budowę i do dziś kolej nie ma pozwolenia na tę inwestycje – denerwował się Paweł Wolicki, burmistrz Dębicy.

Po nagłym otwarciu wiaduktu podczas minionego świątecznego weekendu kierowcy klęli w żywy kamień.

Dlaczego jest taki niski?
Na jezdni wymalowane są tam pasy w kolorze żółtym oznaczające tymczasową organizacje ruchu. Rzeczywiście przejazd został oddany do ruchu tylko tymczasowo. – Wykonawca deklaruje, że będzie gotowy do ponownego wejścia na plac budowy około 15 grudnia – mówi Jerzy Gągała, wiceburmistrz Dębicy. – Z robotami ma się uporać w ciągu maksymalnie dwóch miesięcy.

Problem stanowi jednak to, że do Polski w grudniu lubi przyjść zima. Wtedy prace zupełnie staną. – Przecież nawet dziecko wie, że jak zaczną robotę w grudniu, to zima i wstrzyma – denerwuje się pan Krzystof, taksówkarz z Dębicy. – Będzie to stało do wiosny.

Z takim scenariuszem liczą się też władze miasta. – Możliwe, ze roboty zostaną ukończone dopiero w maju – przyznaje wiceburmistrz Gągała.

Dębiczan najbardziej denerwuje to, że takie same problemy były z wiaduktem na ul. Świętosława oddanym zaledwie przed rokiem po niemal rocznym poślizgu. Czy na kolei nie umieją uczyć się na błędach?

Artur Getler

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Jan
Jan
7 lat temu

Jak przejazd zostanie znowu zamknięty, a roboty nie będą prowadzone, to zablokujemy tory kolejowe na wiadukcie, aby się kolejarze opamiętali. Tylko w taki sposób można na nich coś wymusić. To co wyprawiają z tym wiaduktem to jest gorzej niż amatorszczyzna. Jak nie potrafią prowadzić budów, to niech się za nie nie biorą.
Kompromitacja !!!