Ozdóbki Ferenca to zagrożenie dla życia!

Połamana latarnia na Moście Karpackim

RZESZÓW. Uwaga, na bezmyślnie zamontowane na Zaporze i Moście Zamkowym iluminacje!

W piątek, przy al. Powstańców Warszawy w Rzeszowie świąteczne dekoracje o mały włos nie doprowadziły do tragedii. Pod naporem wiatru dekoracje urwały latarnie uliczne. Lampy na szczęście wpadły do Wisłoka, a nie na jezdnię. W piątek przed południem szkodę usuwały służby miejskie i energetycy.

Czyżby prezydent Tadeusz Ferenc zlecając projekt wykonania oświetlenia świątecznego wziął pod uwagę jedynie aspekt estetyczny, zapominając o bezpieczeństwie? A wystarczyło tylko trochę wyobraźni i – w przypadku zapory – sprawdzenie wytrzymałości nośności latarni, na których rozpięto światełka. Czy nie powinna zrobić tego firma Odeon z Gliwic, która za gigantyczne pieniądze wypożycza miastu i montuje te iluminacje?

Bombki leciały na most Zamkowy

Również w piątek wiszące nad Mostem Zamkowym bombki dyndające na wietrze zaczęły spadać. Lecąca kula wykonana, jak sprawdziliśmy, z grubego plastiku może w najlepszym przypadku uszkodzić szybę pojazdu lub boleśnie uderzyć pieszego. Ale może się też zdarzyć, że zaskoczony kierowca zareaguje zbyt gwałtownie i wtedy o tragedię nietrudno.

- Wszelkie elementy jaskrawe, o intensywnej barwie, świecące i ruszające się odwracają uwagę od tego, co dzieje się na drodze – mówi Agnieszka Rokowska-Rybak, psycholog transportu z pracowni psychotechnicznej „Zielone światło” – A na gwałtowne reakcje obronne, które mogą być przyczyną wypadku, bardziej podatni są ci kierowcy, którym np. wybiegło kiedyś zwierzę na drogę. Pierwszą reakcją może być naciśnięcie hamulca, ewentualnie zmiana toru jazdy czy wjazd na chodnik – ostrzega pani psycholog.

Katarzyna Pękala

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.